Nowy numer 27/2022 Archiwum

Nie wyobrażam sobie lepszej syntezy duchowości

O Najświętszym Sercu Pana Jezusa w jego uroczystość mówi s. Marzena Władowska, jadwiżanka wawelska.

Jarosław Dudała: Kiedy patrzy Siostra na swoje odbicie w lustrze, widzi Serce Jezusa (wyszyte na habicie). O co właściwie chodzi, gdy mówimy: Najświętsze Serce Jezusa? Bo przecież nie o mięsień sercowy Boga człowieka, tylko... no właśnie, o co?

S. Marzena Władowska: Chodzi o Miłość. I to Miłość ukrzyżowaną, czyli taką, która wydaje się całkowicie – zostaje ukrzyżowana, a i tak zawsze jest zwycięska, wieczna. Ta Miłość jest Bogiem.

Jako jadwiżanki nosimy znak serca z krzyżem, ale nie przynależy on wyłącznie do nas. Nasz habit i godło nawiązują bezpośrednio do stroju średniowiecznych kanoników regularnych od pokuty, zwanych w Polsce potocznie markami (od kościoła św. Marka Ewangelisty w Krakowie). Najbardziej znanym członkiem tego zakonu był bł. Michał Giedroyć – obok świętej Jadwigi Królowej drugi patron naszej wspólnoty. Znak serca z krzyżem pojawił się jednak również w czasach rewolucji francuskiej w formie szkaplerza wandejskiego, będącego znakiem wierności Kościołowi nawet za cenę utraty życia. Nosił go również niedawno kanonizowany Karol de Foucauld, a w ślad za nim m. in. mali bracia Jezusa Zbawiciela z Honda. Jest to też symbol „medyczny”.

Ten znak jest nośny. Może dlatego, że zarówno dla chrześcijańsko zaangażowanych środowisk, jak i dla osób nie identyfikujących się wprost z chrześcijaństwem, jest on czytelny. Serce jest czytelne i krzyż jest czytelny.

Dla nas, dla mnie serce z krzyżem to jednak nie tylko znak – to także sposób życia, którego się uczę od Chrystusa. Nie wyobrażam sobie lepszej syntezy duchowości. To znaczy: miłość we wszystkich okolicznościach życia bez wyjątku, mająca stygmat ukrzyżowania, tzn. wyrażająca gotowość daru z siebie aż po dar całkowity, zarówno dla Boga, jak i dla ludzi. Oczywiście, sam sposób „wydawania siebie” domaga się rozeznawania, żeby to było mądre, ale miłość – jeśli jest prawdziwa – tak naprawdę zawsze prowadzi do daru całkowitego. Ofiara jest innym imieniem miłości.

Gdy więc modlimy się: "Najświętsze Serce Jezusa", modlimy się nie do serca, ale do samego Boga – Jezusa Chrystusa, który jest Miłością. Prosimy Go, by serca naszego były według Jego serca, to znaczy, byśmy coraz bardziej przesiąknięci Jego obecnością w komunii z Nim kochali Ojca, siebie i innych, tak jak On miłuje - całkowicie, twórczo, przejmująco i bezinteresownie.

Kardiochirurg i Najświętsze Serce Jezusa

GOŚĆ NIEDZIELNY DODANE 28.06.2019 AKTUALIZACJA 28.06.2019

Kardiochirurg i Najświętsze Serce Jezusa

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama