Nowy numer 42/2019 Archiwum

Cud na manowcach

Jakie siły rządzą bioenergoterapią i radiestezją? Energia kosmiczna? Tajemnicze promieniowanie radiestezyjne? – Egzorcyści mają zero wątpliwości, że chodzi o działanie demoniczne – mówi ks. Jarosław Międzybrodzki, prezes „Radia eM” i egzorcysta.

Gdyby to mówiło tylko dwóch albo trzech egzorcystów, mógłbyś jeszcze uznać, że to wymysł trzech obłąkańców. Ale na krajowe spotkania przyjeżdża po stu egzorcystów i każdy mówi w tej sprawie to samo – mówi ks. Międzybrodzki. Według niego, pół biedy, jeśli bioenergoterapeuta jest oszustem. Jego pacjentom zdrowie poprawia się dzięki efektowi placebo, czyli od samego przekonania w moc uzdrowiciela. – O wiele bardziej niebezpieczne jest, jeśli bioenergoterapia rzeczywiście jakoś działa. Egzorcyści nie mają wątpliwości, że stoi wtedy za tym inteligentna istota duchowa. Wejście w kontakt z nią czasem fatalnie się kończy – dodaje. – Czasem? A więc nie zawsze? – mam wątpliwości. – Nie. Tak jak chodzenie po linie nie zawsze kończy się upadkiem. Nie każdy jednakowo daje złemu prawo do siebie. To zależy od tego, czy ten ktoś się modli, czy jest w stanie łaski uświęcającej. Od tego, na ile głęboko wszedł w te praktyki albo jak długo to trwało. To pewna tajemnica. Jednak każdy z egzorcystów zajmował się ludźmi mocno pokaleczonymi przez bioenergoterapię. – Ksiądz też? – Tak, miałem kilka takich przypadków.

Żył wodnych nie ma
Bioenergoterapeuci mają dziś żal do „Gościa”. A to dlatego, że w rachunku sumienia dołączonym do numeru z 3 lutego zamieściliśmy pytanie: „Czy w chorobie nie szukasz pomocy u różnych uzdrowicieli i bioenergoterapeutów?”. A przecież nawet niektórzy duchowni popierają bioenergoterapię. Dostaliśmy też fotografie emerytowanego biskupa, który pozuje, trzymając wahadełko. – Tak, są księża, którzy machają wahadełkami. Niektórzy wraz z wahadełkiem trzymają krzyżyk. Próbują więc użyć najświętszego znaku zbawienia do „łapania pozytywnej energii”. To jest magia – oburza się ks. Międzybrodzki. – To zawierzenie jakimś tajemnym siłom, zamiast Bogu. Radiestetom i bioenergoterapeutom wydaje się, że mają nad tymi siłami władzę. Ale to złudzenie – mówi.

Księża, którzy zajmują się badaniami radiestezyjnymi, łamią wydany w 1942 r. zakaz Kongregacji Świętego Oficjum. – No tak, sprawa dla księży jest jasna. Ale wiernym świeckim Kościół tego nie zakazał? – dopytuję. Ksiądz Międzybrodzki kręci głową. – Choć słowo „bioenergoterapia” ani „radiestezja” w Katechizmie Kościoła Katolickiego nie pada, to radzę przeczytać artykuł 2117 i dwa poprzednie – mówi. Czytam więc: „Wszelkie praktyki magii lub czarów, przez które dąży się do pozyskania tajemnych sił, by posługiwać się nimi i osiągnąć nadnaturalną władzę nad bliźnim – nawet w celu zapewnienia mu zdrowia – są w poważnej sprzeczności z cnotą religijności”.

A może radiestezja to nie tajemne siły, tylko działanie nieznanego nam prawa fizyki? Badania naukowe nigdzie tego jednak nie potwierdziły. A poddani próbie radiesteci mylili się na potęgę przy wskazywaniu, gdzie pod podłogą naukowcy ukryli rury z wodą. Radiesteci twierdzą bowiem, że wyczuwają podziemną wodę. W terenie, za pomocą różdżki albo tylko wyciągając dłonie nad mapką danej działki. Często każą komuś przestawić łóżko, żeby nie stało nad żyłą wodną. Jest jednak z tym mały problem: według geologów żyły wodne w ogóle nie istnieją. Owszem, zdarzają się podziemne rzeki, ale w wapiennych skałach, a nie w glinie. A na terenie Polski występują głównie na przemian warstwy gliny i piasku. Studnie zasila woda z rozległych warstw wodonośnych, a nie z żył.

Opisy opętania
Doktor Przemysław Kiszkowski należał do zespołu fizyków z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, którzy próbowali radiestezję potwierdzić naukowo. Wierzyli, że to możliwe. Od 1974 r. przebadali około trzystu osób i zorganizowali dziesięć obozów naukowych w różnych miejscach Polski. – Straciliśmy na to dziewięć lat pracy. Wyniki są jednoznaczne: od strony naukowej nic się za radiestezją nie kryje – mówi dziś dr Kiszkowski. Kiszkowski sam też próbował wyczuwać wodę rękami, jak radiesteci w Indiach. – I rzeczywiście czułem wtedy czasem rodzaj mrowienia, jakby bicz wodny albo silny wir – wspomina.

Badania jednak nie potwierdziły, że te odczucia pochodzą z jakiegoś promieniowania. Naukowcy próbowali też wyznaczać przebieg żył wodnych w terenie. Każdy radiesteta wyznaczał je inaczej. – Choć niekoniecznie wychodziło to całkiem przypadkowo. Głównie z tego powodu, że ludzie reagują na pewne bodźce, np. wzrokowe. I często przeprowadzali linię żyły wodnej np. przez kopiec mrówek, bo to bardzo charakterystyczne miejsce w terenie – mówi dr Kiszkowski. W jednym z eksperymentów radiesteta dostał plan mieszkania, a osobno plan jednego z pokojów tego mieszkania. Wyznaczył w nim jednak przebieg żył wodnych inaczej, niż w mieszkaniu. Innym razem narysował przebieg żył wodnych na planie pokoju, który nie istniał.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • Andrzej
    29.01.2014 21:28
    Ciekawe jak jest z popularną ostatnio osteopatią. Podobno osteopaci potrafią kłaść ręce na człowieka, czują jakieś prądy czy napięcia i leczą tak organy wewnętrzne. Trochę to podejrzane.
    doceń 0
  • Czesio
    29.01.2014 22:21
    Fajny artykuł. Bardzo ładnie ukazuje na zawężoną wiedze książy i specjalistów.
    doceń 12
  • Mirek
    30.01.2014 08:45
    Dobry artykuł. Powinno się do ludzi wychodzić z taką informacją. Nie każdy przyjmie. Miałem dyskusję ze znajomym w sprawie księdza, który kiedyś posługiwał się wahadełkiem w celu poszukiwania żył wodnych. Po każdym seansie musiał odchorować. Nawet to nie wydawało się mu podejrzane. Temat "energii" ma tak wiele wyjaśnień i uzasadnień logicznych, że ciężko to przełamać. Musi niekiedy taka osoba doświadczyć dręczenia by się ocknąć.
    doceń 1
  • zapytanie
    09.04.2019 10:19
    Ojciec Klimuszko też tak miał?
    doceń 12

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL