Nowy numer 24/2018 Archiwum

Myślenie na skróty

Mówienie, że wszyscy Polacy są antysemitami, ma tyle wspólnego z prawdą, co twierdzenie, że antysemityzm w Polsce nie występuje.

Antysemityzm jest grzechem. W pewnym sensie takim samym jak antycyganizm, antypolonizm czy antyszkotyzm. Jednak nazwanie kogoś w dyskusji „Żydem” ma w sobie taki ładunek emocji, pogardy i podejrzliwości, jak żaden inny narodowościowy „epitet”. Dla chrześcijan dodatkowo antysemityzm jest grzechem przeciwko swoim własnym korzeniom. „Odnajdź w sobie żyda” – napisał kiedyś Marcin Jakimowicz, przytaczając opinię pewnego księdza, że każdy chrześcijanin jest żydem.

Z różnych powodów jednak antysemityzm stał się zbyt pojemnym określeniem wszelkich przejawów krytyki czy żartów pod adresem Żydów. Złośliwy dowcip o Szkotach jest OK, ale o Żydach – już dalece ryzykowny. Sporo w tym politycznej poprawności, ale też – przyznajmy – wrażliwości ze względów historycznych. Niektórzy próbują wmówić Polakom, że antysemityzm wyssali z mlekiem matki. Inni odpowiadają, że z większą tolerancją niż u nas to Żydzi nigdzie się nie spotkali. Jedni pojęcie antysemityzmu wyprowadzili daleko poza granice absurdu, drudzy nie widzą niczego złego w sianiu atmosfery nieufności wobec wszystkich Żydów, z racji tego, że właśnie są Żydami. Czy dzisiaj antysemityzm w Polsce jest tylko problemem publicystów? Czy może jednak ciągle „jest coś na rzeczy” w naszym społeczeństwie?

Historia pewnej intencji
W czerwcu ubiegłego roku pewna pani przysłała do portalu wiara.pl (w cytacie zachowuję oryginalną pisownię autorki) taką oto intencję modlitewną: „Żeby łajdackie i przebiegłe żydy w rodzaju: Jacek Dziedzina – nie narażały Kościoła na uwłaczającą śmieszność swoimi wizjami o żydostwie i żeby ci dranie nie zamieniali Kościoła w klub towarzyski wielbicieli żydów i innych religijnych połamańców i synkretystów”. Domyśliłem się, że pobożność autorki pobudził mój skromny tekst o, znanej zresztą, historii nawrócenia na chrześcijaństwo Israela Zolliego, naczelnego rabina Rzymu. Pewnie ubodło ją szczególnie cytowane przeze mnie zdanie: „Kto spotyka Chrystusa, spotyka judaizm”. Prawda, zdawałoby się, oczywista. Pani podpisała się imieniem i nawet swój adres mailowy podała. Nietrudno było ustalić, gdzie mieszka, że jest osobą wykształconą (lekarzem) i startowała do Sejmu z listy pewnej partii.

Nie mogłem się powstrzymać i odpisałem pani, w krótkiej formie dziękując za pamięć modlitewną, pozdrawiając i życząc wszystkiego dobrego. Dostałem taką odpowiedź (pisownia oryginalna): „Żaden Polak nie nazywa się Dziedzina, Środa, Kwaśniewski czy dziwisz. Ja codziennie proszę Boga, żeby już wreszcie postawił was, żydow – w świetle prawdy o was samych, o żydach. To już wystarczy. I tego się boicie. I żebyście już na tej ziemi odpokutowali i zadośćuczynili to, coście Polsce i Polakom (ale i innym narodom nie żydowskim) – coście wyrządzili jako talmudyczna grupa mafijno-terrorystyczna, mroczna i zakłamana. Nie pozdrawiam kłamców. Nie życzę dobrze tajniackim terrorystom”.

« 1 2 3 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama