Nowy Numer 29/2018 Archiwum

Dziecko w szkle

Powoływanie człowieka do życia metodą in vitro jest grzechem.

Kiedy rok temu zapytano ówczesnego ministra zdrowia Zbigniewa Religę, czy zamierza z publicznych pieniędzy finansować pozaustrojowe zapładnianie, odpowiedział: „Jeśli miałbym wybierać, czy płacić za reanimację młodego człowieka, czy za realizację metody in vitro, to opowiedziałbym się za ratowaniem życia”. To nie jest żadna deklaracja ideowa. To chłodna kalkulacja, wynikająca ze świadomości, jakie są zadania służby zdrowia i jak dużo pieniędzy brakuje, aby mogła je dobrze wypełniać.

Po zmianie rządu pieniędzy na służbę zdrowia nie przybyło. Tym bardziej więc zaskoczyła deklaracja złożona przez nową minister zdrowia Ewę Kopacz, że chce finansować z budżetu zapładnianie in vitro. Deklaracja tym dziwniejsza, że metoda in vitro jest sprzeczna z nauką Kościoła, jej stosowanie jest grzechem, a pani minister w swoich wypowiedziach podkresla, że jest „osobą wierzącą i praktykującą katoliczką”. Pytana przez „Gościa” o uzasadnienie, stwierdziła: – Cud powołania nowego życia jest udziałem większości rodzin. Niestety, zdarza się, że wskutek niepłodności jednego z małżonków cud ten nie może zdarzyć się, jak się szacuje, w ponad milionie polskich rodzin. Możliwość pokonania tej biologicznej bariery i zapewnienia radości rodzicielstwa stwarza zapłodnienie pozaustrojowe, zwane potocznie in vitro.

Warta wsparcia?
Jeszcze większe zdumienie wzbudziła wypowiedź premiera Donalda Tuska, który oświadczył: „Problem bezpłodności, o czym być może nie wszyscy wiedzą, jest problemem realnym i dotyczy ponad miliona ludzi w Polsce. Chcemy podjąć, jako rząd i jako koalicja, realne wysiłki na rzecz zwiększenia dzietności” – po czym dodał: „W związku z tym, mimo sceptycyzmu wielu środowisk i takiego ostrożnego sceptycyzmu – używam delikatnych sformułowań – ze strony Kościoła, przeważa opinia o tym, aby metodę in vitro uznać za wartą wsparcia. Taka jest też moja opinia”. Co prawda premier zaznaczył, że na jakiekolwiek decyzje w tej sprawie jest za wcześnie, ale równocześnie powiedział: „Spodziewajcie się państwo działań i konsultacji zmierzających w stronę akceptacji tej metody poprzez już decyzję praktyczną mojego rządu”.

In vitro to po łacinie „w szkle”. Termin ten używany jest zwykle do określania działań laboratoryjnych, polegających na odtwarzaniu poza żywym organizmem zjawisk normalnie zachodzących w komórkach organizmów lub pracy z żywymi komórkami, wyizolowanymi z organizmu macierzystego. Najczęściej jednak kojarzony jest z zapłodnieniem pozaustrojowym, czyli powoływaniem do życia człowieka poza organizmem matki. In vitro często – zwłaszcza przez zwolenników tej metody i praktykujące ją ośrodki – nazywana jest metodą leczenia niepłodności. A czy jest nią w rzeczywistości?

« 1 2 3 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama