Nowy numer 42/2019 Archiwum

Co siódme dziecko …

Z badań wynika, że w Polsce 15 proc. dzieci w wieku szkolnym cierpi na dysleksję. Tak jak Cher, Quentin Tarantino i Whoopi Goldberg. Tyle że na gwiazdy nikt nie powie, iż są głupie i leniwe. A na uczniów dyslektyków – tak.

Papiery na dysleksję
– W każdej klasie, którą uczę, jest przeciętnie trzech dyslektyków – mówi Halina Przebindowska, polonistka z Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych nr 3 w Mysłowicach. Uczniowie zgłaszają się do poradni w momentach dla siebie przełomowych – przed egzaminem gimnazjalnym, licealnym czy maturą. I ponieważ coraz więcej z nich przynosi do szkoły zaświadczenia o dysleksji, nauczyciele patrzą na nie sceptycznie. – A nie powinni, bo przeprowadzamy bardzo rzetelne testy – mówi Struś. – Stawiając diagnozę, zalecamy dziecku terapię indywidualną bądź grupową. A do nauczycieli zwracamy się z prośbą o wyrozumiałość, cierpliwość, by oceniali uczniów łagodniej. – Nie wystarczy uzyskanie zaświadczenia o dysleksji – mówi Aleksandra Halkiewicz, psycholog gimnazjalny z Katowic. – „Mam papiery na dysleksję i problem z głowy” – mówi niejeden uczeń (i jego rodzic). A to nieprawda. Dzieci z rozpoznanymi zaburzeniami w czytaniu i pisaniu powinny uczęszczać na terapię do poradni psychologiczno-pedagogicznych. Rodzice muszą je motywować, ćwiczyć z nimi w domu. (Często pomagają w tym specjalne podręczniki, które wydaje kilka krajowych oficyn.) Jeśli tego nie robią, problemy mogą się pogłębiać. Często pomaga dodatkowe zachęcanie dziecka do rozwijania umiejętności, w których jest dobre – w zakresie przedmiotów ścisłych, malowania, uprawiania sportu. Ważne, żeby poprawiało swoją samoocenę, zaburzoną przez kłopoty dysleksyjne.

Z tego się nie wyrasta
Najlepiej, żeby tę opinię z poradni pedagogiczno-psychologicznej uczeń przedstawił nauczycielom przedmiotów, z którymi ma problemy. Najczęściej to język polski i języki obce, ale też historia. W szkole średniej dysleksja objawia się mniej dramatycznie niż w podstawowej, kiedy dzieci dopiero rozpoczynają edukację. W klasach starszych już opanowali podstawowe umiejętności i jakoś sobie z nimi radzą. – Mojemu synowi nauczycielka dyktuje tekst do zeszytu, tak jak innym uczniom, bo nie ma czasu, a on zapisuje go fonetycznie. To tylko utrwala jego błędy – opowiada zdenerwowana mama dyslektyka piątoklasisty. Ważne, żeby nauczyciel zwalniał tempo nauki, dostosowywał je do potrzeb dzieci z trudnościami. – Poświęcam takim uczniom więcej czasu, żeby dać im się skupić podczas wypowiedzi, pomagam je zainicjować, wyjaśniam problemy językowe, pozwalam korzystać ze słownika ortograficznego – wylicza „przywileje” swoich uczniów dyslektyków profesor Przebindowska. – Uczniowie mają dostosowane do swoich potrzeb warunki egzaminacyjne na sprawdzianie w szkole podstawowej i egzaminie gimnazjalnym – mówi Aleksandra Halkiewicz. – Stosuje się też inne kryteria oceny ich prac. Podobnie jest na maturach. Przy oddziałach Polskiego Towarzystwa Dysleksji prowadzone są warsztaty dla nauczycieli, z których korzysta coraz więcej zainteresowanych. Z dysleksji się nie wyrasta. – To taki „urok”, który pozostaje – podsumowuje Struś. – Ważna jest praca nad zminimalizowaniem jej skutków.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL