Nowy numer 48/2020 Archiwum

Herszt ma łagodne oczy

Gdy Aniela Karłowiczowa była jeszcze w połogu, małego Wacka ochrzcił ojciec chrzestny. – Poświęciłem go na księdza – powiedział. – Taki zaszczyt? – niedowierzała kobieta. Był wrzesień 1907 roku...

Współpraca z Melakami zacieśniała się. W 1974 r. zawiązali Krąg Pamięci Narodowej. Przez kilkanaście lat organizowali uroczystości i nabożeństwa patriotyczne na polach Ossowa, w Zielonce, w Dolince Katyńskiej, katedrze św. Jana, kościołach św. Anny, Świętego Krzyża... W 1979 r. powołali Konspiracyjny Komitet Katyński. O księdzu mówili wtedy Herszt, a o Melakach – banda. To w warsztacie jednego z bandy w wielkiej tajemnicy powstał pomnik ofiar zbrodni katyńskiej. Stawiali go na Powązkach nocą. Wiedzieli, że rano zniknie skradziony przez „nieznanych sprawców”.

Gdy bracia Melakowie odbywali kolejne odsiadki, Herszt przynosił, co miał, pocieszał. – Tonował nas, bo krew wrzała – wspomina Stefan. Czy ksiądz się bał represji? – On się niczego nie bał! – ucina kategorycznie. – Podczas wojny walczyło wielu księży, takie były czasy. Ale walczyć z komuną potrafili najwięksi. Kiedyś, gdy po raz enty ksiądz został wezwany na przesłuchanie, poszli obaj. – Esbek mówi: „Demonstracje robicie na Olszynce”. „Modlimy się” – odpowiada ks. Wacław. „Demonstracje robicie”. „Modlimy się”. „Demonstracje robicie”... Ksiądz, choć nieco blady: „Chodź, Stefan, nie będziemy dłużej rozmawiać”. I wyszli.

Wrzesień 2007
Obok ks. Wacława – bratanica Maria, Stefan Melak. Wpadają parafianie, pomagają klerycy. Herszt ma oczy jasne, łagodne. Słucha rozmów. Pozwala na zdjęcia, ale gdy migawka aparatu nabiera tempa, przerywa: – Dość. Pani Ania, parafianka: – Zawsze był stanowczy. Zbieram się na odwagę: – Moja córka też ma na imię Aniela. Jak księdza mama.

Ks. Karłowicz się uśmiecha. – Aniela... – mówi powoli. Potem wskazuje obraz na ścianie. Chrystusa Miłosiernego znalazł wprost na ulicy płonącej Warszawy. Jedyna pamiątka z powstania...

W małym mieszkaniu dużo zdjęć, orderów, książek. Jest spokój. Są przyjaciele. Wokół plebanii kościoła św. Wacława snuje się dym. Gdzieś palą liście. Idzie pogodna jesień.

W reportażu wykorzystałam wywiad Patrycji Bukalskiej pt. „40 pogrzebów dziennie” „Tygodnik Powszechny”, 1.08.2004), oraz wywiad Jarosława Adamkiewicza (Informator Wawra, 9.02.2007). Szczególnie dziękuję Stefanowi Melakowi i Marii Karłowicz-Pladysz

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama