Nowy numer 49/2020 Archiwum

Gotowi do pracy

Co jest najbardziej potrzebne rozbitkowi płynącemu na tratwie po oceanie? Sekstans, a może lusterko? Odpowiadają na to pytanie sami, a potem zastanawiają się w grupie. Przy okazji dowiadują się, kto potrafi kierować zespołem. A to może przydać się w przyszłej pracy.

Przyjechali na ten kurs do ośrodka „Geovita” w Wiśle, żeby odkryć swoje możliwości, poznać mocne strony, które mogą być ważne podczas rozmowy z pracodawcą. Niepełnosprawność zepchnęła ich na margines życia. – Ludzie na wózkach, którzy nagle przestali chodzić, myślą, że stali się niepotrzebni, ich życie traci sens – mówi 51-letni Maciej Kos, który zna to z autopsji. Po wypadku 8 miesięcy spędził właśnie na wózku.

Teraz dla takich jak on pojawiła się szansa na zmianę życia. Prawie 5 tysięcy niepełnosprawnych w stopniu umiarkowanym bądź znacznym może wziąć udział w programie „Gotowi do pracy – wsparcie osób niepełnosprawnych w podejmowaniu zatrudnienia”. To projekt współfinansowany przez Europejski Fundusz Społeczny UE, który realizuje spółka WYG International na zlecenie Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Już w całej Polsce ruszyły pierwsze bezpłatne szkolenia. – Uczestniczą w nich kobiety od 18. do 55. roku życia i mężczyźni od 18 do 60 lat – mówi Joanna Furgał, pedagog, animator zajęć z niepełnosprawnymi w Wiśle. – Niektórzy już gdzieś pracowali, inni nie mieli takiej okazji, bo przeszkodziła im w tym choroba. Na koniec 150 beneficjentów zostanie przyjętych do pracy na staż.

Kup sobie kalendarz
Tutaj, podczas 12-dniowych zajęć, psycholog, doradca zawodowy, andragog, czyli specjalista zajmujący się pedagogiką dorosłych, prawnik – pod opieką lekarzy specjalistów i rehabilitanta – ustalają każdemu z uczestników indywidualny plan działania na przyszłość – opowiada Furgał.

– Podczas poprzedniego szkolenia jednej z podopiecznych, 23-letniej dziewczynie po dziecięcym porażeniu mózgowym, poradziłem, aby kupiła sobie kalendarz – uśmiecha się Dariusz Polakowski, doradca zawodowy. – Czasem taki drobiazg pomaga w odmianie życia. Miała w nim, godzina po godzinie, rozpisać harmonogram kolejnych dni. Jej sprawność manualna się pogarszała, bo nie ćwiczyła pisania. Na pierwszym miejscu miała zająć się właśnie tym.

Ważne, żeby pobudzić aktywność podopiecznych. Niektórych wyręczają we wszystkim nadopiekuńczy rodzice. – A to błąd, powoduje wycofanie się z życia – uważa Polakowski. Na poprzednim kursie razem z 29-letnią dziewczyną, cierpiącą na reumatoidalne zapalenie stawów, zaplanowali pod kątem zawodowym jej najbliższe 8 lat. Odkryła, że jej pasją jest praca z młodzieżą. Zdecydowała, że podejmie studia pedagogiczne, pójdzie na kurs językowy i obsługi komputera. Zmotywowało ją to, że wreszcie się usamodzielni, wyjdzie z domu – mówi doradca zawodowy. Przed rozmową kwalifikacyjną z pracodawcą wysłał jej SMS-a: „Jesteś dobra, dasz sobie radę”. – Najważniejsze jest wsparcie – dodaje.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama