Nowy numer 47/2019 Archiwum

Kod do milionów dolarów

"Poznaj największą mistyfikację w historii ludzkości" – zachęcają twórcy filmu "Kod da Vinci". Tą mistyfikacją jest sam "Kod". Szkoda czasu i pieniędzy na jej poznawanie.

A co na to Opus Dei?
Elementem marketingowej gry wokół realizacji „Kodu” stał się spór z fałszywie przedstawioną w książce kościelną organizacją Opus Dei. Reżyser chętnie opowiadał mediom o e-mailu, w którym rzecznik Opus Dei sugerował, że w filmie nie powinna padać jej nazwa. Oczywiście, sugestia ta nie została przyjęta przez realizatorów, zapowiadających wierność książce. Nagłośniono również propozycję Opus Dei, by film przeznaczony był tylko dla widzów dorosłych, aby ochronić dzieci, niepotrafiące rozróżnić fikcji i rzeczywistości, przed manipulacją.

W styczniu bieżącego roku media podały nagle, że „Opus Dei odpuszcza”, nie będzie wszczynać żadnych kroków prawnych przeciwko dystrybutorom obrazu. „Doszłoby do sporu Opus Dei kontra Sony- -Columbia. To byłoby śmieszne i nieco surrealistyczne” – mówił Marc Carroggio, rzecznik Opus Dei, w wywiadzie udzielonym katolickiej agencji informacyjnej Zenit z Rzymu. „Taka wielka publiczna walka sprzyjałaby tylko i wyłącznie marketingowi filmu. Jedyną odpowiedzią Opus Dei będzie deklaracja pokoju”. Co ciekawe, niemal bez echa w mediach przeszła bardzo ważna sugestia Opus Dei skierowana do twórców filmu. Opus Dei poprosiło, aby poinformowali widzów, że to, co zobaczą na ekranie, jest fikcją. W liście z 6 kwietnia 2006 r. do dyrekcji japońskiego koncernu Sony – właściciela hollywoodzkiej wytwórni Columbia, w której powstał film, Opus Dei podkreśliło, że umieszczenie na początku filmu informacji, iż jest to dzieło fabularne i wszelkie podobieństwa z rzeczywistością są przypadkowe, stanowiłoby „gest szacunku wobec postaci Jezusa Chrystusa, historii Kościoła i przekonań religijnych widzów”. Co na tę propozycję odpowiedział producent, nie wiadomo.

Zakodować prawdę i świat
Biorąc pod uwagę popularność książki i szum wokół realizacji filmu, właściwie nie potrzebuje on reklamy. Zwłaszcza że temat „Kodu” nie schodzi z czołowych stron gazet, a na jego temat wypowiadają się przywódcy chrześcijaństwa. Przeciwko fałszerstwom zawartym w „Kodzie” wystąpił anglikański arcybiskup Canterbury dr Rowan Williams w tegorocznym wielkanocnym kazaniu. O „Kodzie” mówił w Watykanie w Wielki Piątek kaznodzieja Domu Papieskiego o. Raniero Cantalamessa. „Miliony osób, z pomocą zręcznej manipulacji antycznych legend, wierzy, że Jezus z Nazaretu nie został nigdy ukrzyżowany” – alarmował o. Cantalamessa i dodał: „Nikt nie powstrzyma tej fali spekulacji, która, owszem, przybierze jeszcze na sile po bliskim wejściu na ekrany pewnego filmu”. Jako wypowiedź odnoszącą się do „Kodu” powszechnie interpretowano w mediach słowa Benedykta XVI, który 30 kwietnia potępił wszelkie próby zanegowania prawdy o zmartwychwstaniu Chrystusa.

Na reklamę filmowej wersji „Kodu” przeznaczono mimo wszystko wielkie pienią- dze. Nie cofnięto się również przed prymitywnymi prowokacjami. Pod koniec kwiet- nia ogromny billboard reklamujący film zawieszono na rusztowaniu remontowanego kościoła w centrum Rzymu. Reklamę zdjęto dopiero po zdecydowanym proteście Wikariatu Rzymu. Premierę „Kodu” zaplanowano na 17 maja br. Początkowo miała się odbyć w Luwrze, ostatecznie film ma zainaugurować tegoroczny festiwal filmowy w Cannes. W ciągu trzech dni, od 17 do 19 maja, wejdzie on na ekrany kin niemal na całym świecie. Jak mieliśmy okazję wielokrotnie się przekonać w Polsce, na przykład w związku z filmami o Janie Pawle II, premiery światowe ważnych filmów i ich premiery w poszczególnych krajach często dzieli wiele miesięcy. Tym razem odstąpiono od tej zasady.

Globalny atak na chrześcijaństwo
Jeden z polskich tygodników, zapowiadając premierę filmowej wersji „Kodu”, nazwał ją „pierwszym w historii świata globalnym atakiem na chrześcijaństwo”. Pismo, przypominając ateizację w porewolucyjnej Francji, w ZSRR czy w Meksyku, zwraca uwagę, że były to akcje lokalne i oparte na terrorze. „Kod” jest natomiast ateizacją „ogólnoświatową i przyjazną”. „Miliard widzów obejrzy ją dobrowolnie i z przyjemnością. Jeżeli tylko co trzeci z nich pomyśli: »Coś jednak w tej historii jest« – to kroi się wojna religijna, jakiej chrześcijaństwo jeszcze nie zaznało” – zapowiada tygodnik. Co w tej sytuacji powinni zrobić katolicy? We Włoszech duże poparcie znajduje inicjatywa bojkotu filmu. Wezwał do niej sekretarz Kongregacji Nauki Wiary abp Angelo Amato. W Polsce nie słychać wezwań do bojkotu. Pojawiło się natomiast ostatnio kilka nowych książek pokazują- cych wszystkie fałsze i manipulacje zawarte w „Kodzie”. Wiele wskazuje na to, że lepiej wydać pieniądze na nie zamiast na bilet do kina. To niezły sposób na złamanie „Kodu”.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama