Nowy numer 32/2022 Archiwum

Zagubiony Bóg

O odarciu ze sfery sacrum, wyzwaniach Unii Europejskiej i silnej Polsce z prof. Josephem Weilerem, prawnikiem i konstytucjonalistą z New York University School of Law, rozmawia ks. Rafał Skitek.

Ks. Rafał Skitek: Jak bardzo inwazja wojenna Rosji na Ukrainę zmieniła Unię Europejską?

Prof. Joseph Weiler: Unia Europejska ponownie odnalazła przynajmniej niektóre istotne wartości. Zrozumiała, że wolność ma swoją cenę, że jest zawsze zagrożona i że trzeba jej strzec. Co więcej, tak długi i błogosławiony okres pokoju w Europie doprowadził do postrzegania świata w sposób materialny. W polityce europejskiej na pierwszy plan wysunęły się takie kwestie jak: zatrudnienie, bezrobocie, równa dystrybucja dóbr itp. Proszę zauważyć, że obrany przez Unię kurs ograniczył się wyłącznie do tego, co materialne. Dopiero z powodu inwazji Rosji na Ukrainę Europa zrozumiała, a raczej przypomniała sobie, że istnieją o wiele ważniejsze sprawy.

Jaka jest w tym rola Polski?

Polska stała się przedmiotem podziwu na całym świecie. Ta ogromna mobilizacja nie tylko ze strony rządzących, ale też społeczeństwa polskiego wobec zbrodni wojennych Putina i w konsekwencji ogromnego napływu uchodźców z Ukrainy została doceniona na arenie europejskiej i światowej. Jest takie powiedzenie: dziewięciu mówi, jeden działa. Wszyscy mówią o konieczności pomocy, ale najwięcej robią Polacy. Trzeba to zauważyć i naśladować.

A w kontekście Unii Europejskiej?

Polska jest jednym z pięciu największych państw członkowskich UE. Głos Polski w tych ostatnich tygodniach stał się bardzo ważny. Brany jest na serio. W obecnej sytuacji geopolitycznej nie tylko nie można zapomnieć o Polsce, ale należy jej słuchać, bo ma za sobą znamienne doświadczenia. Poza tym Polska jest jednym z nielicznych państw, które na długo przed inwazją Putina przestrzegały przed zbliżającym się niebezpieczeństwem. Tyle że Polski wówczas nie posłuchano.

Ukraina powinna się znaleźć w gronie państw członkowskich UE?

Gdyby nie było wojny, powiedziałbym, że Ukraina powinna jeszcze poczekać, że nie jest jeszcze na to gotowa. Oczywiście ważne jest również jej położenie geopolityczne. Jednak patrząc na zachowanie Putina, byłoby czymś dziwnym i niedorzecznym odmówić w tym momencie przyjęcia jej do UE. Trzeba czasu, ale nie można powziąć innej decyzji.

Mówiąc o zjednoczonej Europie, Jan Paweł II użył metafory dwóch płuc – Wschodu i Zachodu. Zastanawiam się nad tym w kontekście włączenia Ukrainy do Unii Europejskiej.

Być może ta metafora jest aktualna jak nigdy wcześniej. Tak zwana stara Unia Europejska jeszcze przed rozszerzeniem myślała – nawet jeśli trochę przesadzam – o nowych krajach członkowskich jak o obywatelach drugiej kategorii: „Bądźcie spokojni, uczcie się od nas, my wiemy, co należy robić”. W praktyce to tak, jakbyśmy mieli duże płuco (zachodnie) i małe płuco (wschodnie). Czas to zmienić. Abstrahując od kontekstu wojny na Ukrainie. Inwazja Rosji to „tylko” kolejny impuls, by to uczynić.

Poza tym Europa nie jest jednorodna, lecz pluralistyczna i wielokulturowa. Nie oznacza to wyparcia się korzeni, całej tradycji chrześcijańskiej, tak bardzo obecnej w jej historii. Paradoksalnie sytuacja na Ukrainie to doskonała okazja, by powrócić do słów Jana Pawła II o Europie oddychającej dwoma płucami. Bo Europa pozbawiona tradycji chrześcijańskiej – religijnej i kulturowej – jest czymś nie do pomyślenia. Polska i inne kraje mają tu wiele do zrobienia. Muszą działać w sposób inteligentny.

Inteligentnie, czyli jak?

Istnieje swego rodzaju wrażliwość chrześcijańska. Musi być ona obecna w przestrzeni Unii Europejskiej jako ważny głos, inne spojrzenie, zarówno w parlamencie, jak i unijnych instytucjach. Wszędzie. Ważne, aby ten głos mógł wybrzmieć. Być może ci, którzy go usłyszą, przekonają się do tej wizji. Wydaje się czasem, że wszystko, co może zaoferować chrześcijaństwo, sprowadza się do debaty na temat aborcji. Zapomina się przy tym, że istnieje jeszcze wiele innych obszarów niewypełnionych wartościami chrześcijańskimi. Potrzebna jest tu pewna strategia. Obecna, polegająca często na obronie chrześcijaństwa przed tzw. barbarzyńską inwazją pogańską, może się okazać chybiona. Oczywiście nie oznacza to, że należy porzucić czy zanegować tożsamość polską czy chrześcijańską. Niemniej w takim modelu zanika ważny, profetyczny głos. W dyskursie europejskim profetyczny głos Polski jest bardzo potrzebny. Nikt tego za Polskę nie zrobi. Kto? Włochy? Francja? To historyczna rola Polski.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama