Nowy numer 49/2020 Archiwum

Urlop w kniei

No i byliśmy w tym roku na „letniakach”. Czy ktoś jeszcze pamięta, co znaczy to słowo? Nie, nie ma go już w użyciu, ale kiedyś – zapewniam – istniało.

Jeżeli ktoś przed wojną wybierał się na Litwę do Druskiennik, to mówiono wtedy, że jedzie na tak zwane letniaki. I od razu stawały człowiekowi przed oczami eleganckie łazienki zdrojowe, kąpiele borowinowe, drewniane wille, źródła bogate w minerały oraz otulający wszystkie te dobrodziejstwa przepiękny park miejski. A wokół Druskiennik i dalej: lasy, lasy, lasy, przetykane tu i ówdzie jeziorami – jakby naturalne przedłużenie, kontynuacja krajobrazu Puszczy Augustowskiej.

Śladem sławnych Polaków
Wjeżdżając więc dawnym traktem królewskim na terytorium Litwy, nie przeżywamy szoku, poza jednym – jakże pozytywnym: granicę w Ogrodnikach przekracza się dziś naprawdę w europejskim stylu. Na punkcie kontrolnym spokój, i ani jednego autokaru, poza naszym. Kiedy pomyśli się o koszmarnych kolejkach przy granicy z niedaleką Białorusią, konstatacja może być tylko jedna: Dobrze, że jesteśmy w Unii, i my, i Litwa, choć nie jest to już oczywiście unia polsko-litewska.

Miło jest też uświadomić sobie, że tę samą drogę do miasta, któremu status uzdrowiska nadał w roku 1794 Stanisław August Poniatowski, przemierzali przed nami tak sławni ludzie, jak: Kraszewski, Moniuszko, Syrokomla, Orzeszkowa, a także – w nowszych czasach – Osterwa i Ordonówna czy wreszcie Józef Piłsudski, który właśnie tu, w zakolu Niemna, najchętniej spędzał swoje urlopy (nieraz podczas spacerów będziemy przechodzić obok miejsca, w którym stał dworek Marszałka, rozebrany z nakazu komunistów w 1964 roku).

Druskienniki zaskakują wzorową czystością i dostrzegalną niemal na każdym kroku troską o estetykę. Miasto wręcz tonie w kwiatach – wszędzie klomby, rabaty, donice. Kolorowe girlandy zwisają nie tylko z balkonów czy parapetów, lecz oplatają również latarnie ciągnące się szpalerami wzdłuż ulic. Widać, że uzdrowisko rozwija się w dużym tempie, ale harmonijnie. Przybywa sanatoriów, hoteli, sklepów, kwitnie życie towarzyskie, a przy tym pełno tu oaz zieleni i ciszy. Tuż po odzyskaniu niepodległości przez Litwę Druskienniki przeżywały kryzys ekonomiczny. Ożywienie, jakie nastąpiło po roku 2000, to – zdaniem wtajemniczonych – zasługa nowego burmistrza, który troszczy się, by mieszkańcy miasta i jego goście znajdowali równowagę między potrzebami ciała i ducha.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama