Nowy numer 37/2018 Archiwum

Chrześcijaństwo i przemoc

Kontrowersyjna wypowiedź minister Magdaleny Środy o związku chrześcijaństwa z przemocą wywołała medialną burzę. Jeśli padają oskarżenia wobec chrześcijaństwa, trudno pozostać obojętnym.

Niektórzy twierdzili, że wiązanie przemocy w rodzinie z katolicyzmem obraża ich wiarę. Trudno się zgodzić z takim podejściem: jeśli wiara jest prawdziwa i głęboka, z definicji powinna być niewzruszona i odporna na podobne zarzuty.

Inni głosili bardziej niebezpieczne tezy. Rzekomo podstawą do krytyki Pani Minister miała być „polityczna” niefortunność jej wypowiedzi. Zgoda na taki pogląd oznaczałaby, że można mówić wszystko, trzeba jedynie uważać – kim się jest i gdzie się mówi oraz w czyim imieniu i do kogo. Ograniczenie swego krytycyzmu do takich kryteriów stworzyłoby grunt pod mówienie głupstw, byle tylko wypowiadać je odpowiednimi ustami i w odpowiednim miejscu.

Osobiście nie czuję się obrażony z powodu wypowiedzi pani Środy i niespecjalnie obchodzą mnie jej polityczne reperkusje. Uważam, że nie zła forma czy brak politycznej poprawności kompromitują Autorkę, ale – paradoksalnie – intelektualna nieuczciwość jej tezy.

Kulturowy bagaż
Wyobraźmy sobie, że na złość Pani Minister i jej obrońców, ktoś stworzyłby następującą konstrukcję myślową: Prawdą jest, że w słowach św. Pawła dotyczących modelu rodziny kryje się pułapka (przypomnijmy, że feministki nie lubią biblijnego pouczenia: żony – bądźcie posłuszne mężom). Rzeczywiście, zachęta do posłuszeństwa kobiet wobec mężczyzn może stworzyć podatny grunt pod najróżniejsze patologie, nie wyłączając przemocy.

Dodajmy jednak, że Paweł mówił te słowa nie tyle jako chrześcijanin, bo tej roli jak wszyscy zaczynał się uczyć, ile jako żyd. Przecież w Starym Testamencie aż kipi od praktyk, które na pewno nie spodobałyby się Pani Minister, jak choćby wydalenie cudzołożnic czy ich kamienowanie. Kultura semicka akceptowała podobne zachowania, a Paweł był jej spadkobiercą. Takie rozumowanie dla wielu byłoby wygodne, jednak należy się wystrzegać podobnych skrótów myślowych, bo rzeczywistość zawsze jest bardziej skomplikowana.

Przede wszystkim, do podobnych tez należy podchodzić z odpowiednią pokorą, czy jak woleliby naukowcy – poznawczym sceptycyzmem.

« 1 2 3 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama