No i okazało się, że – jakby nie liczyć – naprawdę jesteśmy coraz zamożniejsi! Na co dzień często nie zdajemy sobie sprawy z tego wzrostu poziomu życia. Nie jest on przecież gwałtowny, wielu z nas wciąż ma poważne problemy finansowe, a jest też sporo takich, którym „wbrew statystyce” jeszcze się nie poprawiło. W dodatku my, Polacy, lubimy narzekać na swoją sytuację finansową. W czasach PRL jeśli ktoś się bogacił, podejrzewano go o to, że kradnie lub wysługuje się komunistom. Dlatego niezamożność stała się oznaką uczciwości, wypadało być biednym. Zresztą nawet dziś, gdy ktoś zapyta nas o zarobki, wolimy je zaniżyć, bo przecież „nieładnie się chwalić”. Niedawno odwiedziłem znajomych we wsi w okolicy Radomia. Nie byłem tam dziesięć lat. Nikt mi się nie chwalił, że mu się świetnie powodzi, ale zmianę na korzyść było widać na każdym kroku. To już nie była ta sama, uboga wieś. Mnóstwo nowych domów, samochodów, traktorów… Polska zmienia się na korzyść. I stopniowo coraz więcej Polaków w tym wzroście zamożności uczestniczy. Statystyka nie kłamie.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








