Nowy Numer 29/2018 Archiwum

Brazylii na ratunek!

Benedykt XVI ze zrozumiałych względów nie pielgrzymuje tyle, co Jan Paweł II. Skoro zatem poleciał do Brazylii, musiał mieć ku temu szczególne powody. Jakie?

Leszek Śliwa, specjalny korespondent „Gościa” z Brazylii, pisze (na str. 22), że Papież ma uratować ten kraj dla Kościoła. Może to zbyt mocne słowa, ale fakty nie pozostawiają wątpliwości. Kościół w Brazylii traci wyznawców. W latach 70. ubiegłego wieku do Kościoła katolickiego przyznawało się 90 proc. Brazylijczyków. Dziś, jak wynika z badań przeprowadzonych na zlecenie Konferencji Biskupów Brazylii, katolików jest zaledwie 67 proc.

Niektórzy powiadają, że Brazylijczycy mają dwie główne religie: piłkę nożną i karnawał. A dopiero potem można mówić o chrześcijaństwie. Musi być coś z prawdy w tej powierzchownej opinii. Przeglądając na przykład światowe agencje fotograficzne, pod hasłem „Brazylia” znajdziemy najwięcej zdjęć z karnawału w Rio oraz z piłkarskich stadionów. Dopiero na trzecim miejscu są fotografie przedstawiające słynną figurę Chrystusa Zbawiciela w Rio de Janeiro (zdjęcie na okładce).

Oprócz karnawału i piłki Kościół w Brazylii zmaga się jeszcze z dwoma o wiele groźniejszymi konkurentami: sektami oraz marksistowską ideologią.

Tych pierwszych są tysiące. Powstają jak grzyby po deszczu. Swoje usługi oferują wprost na ulicy. Pytać można o jedno: dlaczego członkowie sekt mają w sobie tak dużo energii, a katolicy jakby zasnęli? Może Benedykt XVI zdoła ich obudzić? W tych dniach trzeba się o to modlić.

« 1 »
oceń artykuł

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji