Nowy numer 2/2021 Archiwum

Legalny trójkąt małżeński

Politycy są trochę jak dzieci, przy całym szacunku dla polityków. Polityka to dość ciężki kawałek chleba. Codziennie wystawiać się na złośliwą krytykę, nawet zasadną, to nic przyjemnego.

Politycy jednego dnia potrafią prowadzić wojnę na śmierć i życie, by już następnego paść sobie w objęcia. Przykładem jest chociażby sytuacja we Wrocławiu, gdzie kandydata na prezydenta zgodnie poparły PiS i PO. Dzieci w piaskownicy zachowują się podobnie. Najpierw rzucają sobie piaskiem w oczy, potem uroczyście oświadczają, że już nigdy nie będą się razem bawić, po czym szybko zapominają o siniakach i wracają do wspólnego budowania zamków z piasku.

Inaczej jest z małżonkami. Jeżeli ci się pokłócą i rozejdą, do wspólnej zabawy raczej już nie wrócą. – Pracuję przez trzydzieści lat ze związkami niesakramentalnymi, przez długi czas z małżeństwami w kryzysie – opowiada ks. Jan Pałyga SAC (str. 19). – I z całą pewnością stwierdzam: jeśli już dojdzie do rozwodu, prawie nie ma szans na ponowne zejście się pary. Politycy mogą się rozejść. Spotkają się w innym miejscu. Małżonkowie prawie nigdy. Skoro tak, niech nawet nie myślą o rozwodzie.

Inaczej nasz okładkowy tytuł „Rzeczpospolita rozwiedziona” z każdym rokiem będzie coraz bardziej odzwierciedlał rzeczywistość.

Gdzie szukać ratunku? W jedynym przypadku legalnego trójkąta małżeńskiego. Ksiądz na ślubie Grzegorza Wacława, nawróconego warszawskiego anarchisty, powiedział, że małżeństwo to jedyny przypadek legalnego trójkąta – ty, ona i On, czyli Jezus (str. 16 i następne).

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się