Bywa niekiedy, że to brand, czyli marka, jest najcenniejszą wartością przedsiębiorstwa. Ponoć aż 60 procent giełdowej wartości Coca-Coli to sama jej nazwa i charakterystyczne logo. Na globalnym rynku jest oczywiste, że skoro coś ma „dobrą markę”, to należy to czym prędzej sprzedać. Produkt znajdzie nabywców, a ci dodatkowo rozreklamują go wśród bliskich. A jak to jest z markami takimi jak Kościół, czy Bóg?
Czy to są w ogóle marki, które mogą być przedmiotem typowej działalności reklamowo-marketingowej? Pytamy o to nieprzypadkowo (tekst „Czy Bóg potrzebuje reklamy” na stronie 30). Wielkim sukcesem zakończyła się ponoć niedawna akcja ewangelizacyjna w Singapurze, prowadzona jak profesjonalna kampania reklamowa. Z drugiej strony możemy zastanawiać się, w jakim stopniu reklamodawcom wypada sięgać po motywy religijne?
Swoją drogą, Kościół ma doświadczenie w „marketingu idei” jak nikt inny. Od dwóch tysiącleci prowadzi najbardziej skuteczną w dziejach świata kampanię promocyjną (rozmowa „Gościa” na stronie 18). I czyja to zasługa?
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








