Nowy numer 27/2022 Archiwum

Fińskie media: decyzja o wejściu do NATO to koniec "finlandyzacji", schedy po zimnej wojnie

Wraz z decyzją władz o wejściu do NATO pogrzebana została wieloletnia polityka neutralności i ostatecznie skończy się epoka "finlandyzacji". Podążanie ścieżką do NATO ramię w ramię ze Szwecją jest pełne "ekstra symboliki", a szybki proces mógł zaskoczyć nawet Putina - tak fińskie media skomentowały historyczną dla Finlandii decyzję o złożeniu wniosku o akcesję do Sojuszu Północnoatlantyckiego.

Kończy się epoka "Republiki Kekkonena" - ocenił jeden z komentatorów radia Yle. Tzw. "Kekkossłowacja Ludowa", jak potocznie mówili Finowie, odnosi się do statusu tego nordyckiego kraju za czasów zimnej wojny, będącego przez około ćwierć wieku pod wodzą prezydenta Urho Kekkonena (1956-1981). Kekkonen, jako kontynuator linii prezydenta Juho Kusti Paasikiviego (1946-1956), realizował politykę równowagi oraz przyjaznych stosunków Finlandii ze wschodnim sąsiadem, ZSRR.

Sytuacja na Ukrainie: Relacjonujemy na bieżąco

Finlandia po II wojnie światowej nie stała się republiką radziecką, ani nie przynależała do Układu Warszawskiego. Jednak zależność od ZSRR, określana jako "finlandyzacja" (termin niechętnie używany przez Finów), wiązała się z ograniczeniami, które wschodnie mocarstwo narzucało słabszemu sąsiadowi (przede wszystkim w prowadzonej polityce zagranicznej i militarnej) w zamian za brak ingerencji w sprawy wewnętrzne.

Zgodnie zaś z porozumieniem z 1948 r. "o przyjaźni, współpracy i pomocy", Finlandia obiecała przystąpić do walki, w razie próby ataku innego państwa na ZSRR przez jej terytorium. Z drugiej strony Armia Czerwona miałaby pomóc Finlandii w odparciu ataku.

Finlandia próbowała w trakcie zimnej wojny być neutralna, ale "było to trudne ze względu na bezpośrednie sąsiedztwo ZSRR". Helsinki wybrały drogę dyplomacji i rolę łącznika między mocarstwami - podkreśla się również w raporcie fińskiego ministerstwa spraw zagranicznych poświęconemu historii fińskiej dyplomacji.

Szwecja nie przystąpiła pierwotnie do NATO w 1949 r., z powodu Finlandii, dla której było to niemożliwe - przyznała w niedzielę premier Szwecji Magdalena Andersson po tym, jak jej partia socjaldemokratyczna wyraziła poparcie dla członkostwa kraju w Sojuszu.

Po upadku żelaznej kurtyny oba kraje wstąpiły w połowie lat 90. do Unii Europejskiej, a w Finlandii realizowano tzw. linię "opcji-NATO", czyli zachowania możliwości ubiegania się o członkostwo, gdy wymagać będzie tego środowisko bezpieczeństwa. Rolę łącznika między Wschodem a Zachodem podtrzymywano, gdy strona rosyjska straszyła konsekwencjami za ewentualne wejście do NATO.

Niektórzy fińscy politycy uważali również, że do NATO należało wstąpić w latach 90. razem z krajami Europy Środkowo-Wschodniej, "gdy Rosja była słaba".

"Ukraina otworzyła Finlandii okno do NATO, a jak długo trwa opór Ukraińców, tak długo pozostaje ono otwarte" - skomentował serwis polityki "Verkkouutiset".

Wspólna deklaracja prezydenta Sauliego Niinisto oraz premier Sanny Marin złożona w niedzielę była pełna symboliki. "Finlandia wchodzi w nowy okres, i choć przyszłość trudno przewidzieć, to jako członek NATO, będziemy mogli oddychać swobodnie" - napisał dziennik "Ilta-Sanomat".

"Szybkość wejścia na ścieżkę do NATO zaskoczyła wielu Finów, z pewnością też Putina" - poinformował z kolei dziennik "Kauppalehti".

Dla fińskiego prezydenta, który od 2012 r. utrzymywał częste kontakty z Putinem, rozstrzygające o decyzji o wejściu do NATO były oświadczenia przywódcy Rosji przedstawione w grudniu 2021 r., odnoszące się do żądań gwarancji udzielonych przez Zachód i nierozszerzania Sojuszu.

"Rosja postrzega Finlandię jako część swojej strefy wpływów"- mówił Niinisto w wywiadzie dla "IS". "To był punkt zwrotny" - przyznał prezydent, przypominając, że Finlandia i Szwecja były militarnie niezaangażowane "z własnej woli".

Dziennik "Iltalehti" zwrócił uwagę, że wpływ na zmianę stanowiska fińskich władz w sprawie NATO przypieczętowała nie tylko rosyjska agresja na Ukrainę, ale też kwestie praktyczne. Wcześniej przez lata tylko jedna duża partia, tj. liberalna-konserwatywna Koalicja Narodowa (KOK), obecnie w opozycji, otwarcie opowiadała się za wejściem do NATO.

Premier Sanna Marin, liderka socjaldemokratów - przypomniała gazeta - od dłuższego czasu "była zaniepokojona" tym, że Finlandia (będąca poza NATO) podczas spotkań przywódców UE jest spychana na bok w sprawach dotyczących polityki obronnej. 21 z 27 państw UE jest także członkiem NATO.

Także z punktu widzenia relacji gospodarczych, członkostwo w NATO otworzy Finlandię na inwestorów. Finlandia, poza NATO, tuż przy Rosji, staje się mniej pewna - wynika z sondażu przeprowadzonego wśród krajowych ekonomistów.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Najnowsze