Rosyjską ropę można - w zależności od jej rodzaju - można kupić o 23 dolarów za baryłkę taniej (za ESPO - rosyjską ropę z Dalekiego Wschodu), a nawet 36 dolarów mniej za baryłkę (cena rosyjskiej ropy Urals w porównaniu do Brent) - podaje serwis. Spadek cen wynika z obaw potencjalnych kupców przed sankcjami, jakie może na nich nałożyć Zachód za współpracę z Moskwą.
Chińska państwowa firma PetroChina bierze to zapewne pod uwagę, ale ma także inny powód, dla którego nie chce zwiększać importu rosyjskiej ropy ponad poziom wyznaczony przez kontrakty długoterminowe. Chodzi o wyższy niż na początku roku poziom chińskich zapasów ropy oraz spadek wskaźnika przerobu w chińskich rafineriach (z 75 do 74 proc. od marca do kwietnia). Jest to spowodowane mniejszym zapotrzebowaniem na paliwa wynikającym z mniejszej mobilności. Ta z kolei spowodowana jest restrykcjami koronawirusowymi. Analitycy S&P Global Platts szacują, że zapotrzebowanie Chińczyków na ropę spadnie w drugim kwartale 2022 roku o 6 procent rok do roku. Skądinąd wiadomo, że rosyjską ropę kupują jednak chińskie firmy prywatne.
Generalnie Państwo Środka zachowuje jednak pewien dystans wobec prowadzącej wojnę Rosji. Nie potępia jej z tego powodu, ale podporządkowuje się zachodnim sankcjom. M.in. dlatego, że samo potrzebuje zachodnich technologii i nie chce ryzykować utraty dostępu do nich. Chiński system kart kredytowych Union Pay odmówił współpracy z rosyjskimi bankami zablokowanymi przez Visę i Mastercard. Chińczycy odmówili także Rosjanom dostaw części zamiennych do samolotów Boeinga i Airbusa.
SYTUACJA NA UKRAINIE: Relacjonujemy na bieżąco








