Nowy numer 25/2022 Archiwum

Maleńkie perełki cierpienia

Maja czuła miłość babci. Skoro przez 19 lat nie została wyrzucona z domu, to musiała być miłość. Nie sądziła jednak, że tak wielka.

Jest, to jest

W życiu dziewczynek została już tylko Mariola. To znaczy tak na co dzień, bo czasem przyjeżdża tata, który pracuje za granicą. Wtedy Mariola już się nie liczy, aż do wyjazdu nie odstępują taty na krok. Potem wszystko wraca na stare tory. Co by było, gdyby nie babcia? Dziewczynki czują, że poświęciła dla nich życie, że jest cudowna, opiekuńcza, kochana, jest super. Tylko po co jej Kuba? Wszedł w ich uporządkowane życie nagle i niespodziewanie. Mariola czuje się trochę winna, że namawiała syna na związek. „Jak mężczyzna się sam starzeje, to tetryczeje” – mówiła do syna. Posłuchał ją i by nie stetryczeć, znalazł kobietę całkiem sensowną. – Spodobała mi się. Nie miała tony makijażu, tipsów, jak te lalunie. Czysto prowadziła dom, było jak w pudełeczku – Mariola nie może tylko zrozumieć, jak to możliwe, że nie zauważyła innych spraw. Kiedyś syn wrócił z zagranicy kilka dni wcześniej. W domu znalazł wyraźne ślady imprezy, jej uczestnicy spali. Dopiero po chwili spostrzegł na stole strzykawki. Już wiedział. Wyniósł wszystkich na korytarz i mógłby zamknąć ten rozdział życia, gdyby nie poczęło się kolejne życie. Kuba również trafił do Marioli, tak zdecydował sąd. – Jest, to jest – mówi dziś Maja, chociaż nie może zrozumieć, po co babci następne „trudne” dziecko. Całe szczęście, że przyjaciele babci powstrzymali ją przed zabraniem do siebie kolejnego dziecka tej kobiety. – To przecież przyrodni brat Kuby – mówiła Mariola, choć ojcem jest ktoś inny. Próbuje „naprawić” Kubę, który ma spektrum autyzmu i afazję motoryczną. Bardzo dużo udało się już wypracować. Kuba świetnie sobie radzi i chyba zjednał sobie dziewczyny. Mówią o nim, że jest bratem, to chyba jest dobrze?

To było dobre życie

Dopiero teraz jest babcią. Bo Zuzię i Maję wychowywała jak mama. Musiała być stanowcza, nieco surowa i wymagająca, chociaż jednocześnie kochająca ponad wszystko. Jednak przy Kubie pozwoliła sobie na babcine grzeszki, rozpieszczanie i jakąś taką nadwrażliwość. Może to wiek? Człowiek zaczyna się martwić, żeby dziecku nic się nie stało. Żeby tylko udało się Kubę odchować! Musi więc zadbać o siebie, zwłaszcza że lekarz powiedział, że jej kręgosłup jest od niej 25 lat starszy. Nie dziwi się, przecież od tylu lat zmaga się z ciężarem niepełnosprawności. Jeszcze to mieszkanie na trzecim piętrze bez windy… Próbuje „wydeptać” jakieś inne, ale odbija się od urzędniczych drzwi. Dobrze, że tyle dobrych ludzi spotkała na swojej drodze – pomagają jej w załatwianiu różnych spraw czy też wspomagają finansowo. Ale niczego nie żałuje, wie, że Pan Bóg kocha, to i doświadcza. Bardzo ją cieszy, gdy widzi, że Zuzia zorganizowała zbiórkę pluszaków dla dzieci na onkologii, dla hospicjum środki czystości, a w czerwcu weźmie udział w biegu „Wybiegaj szpik i krew”. Swoją pasją zaraziła też Majkę. – Chyba jeżdżenia – śmieje się Zuzia, za której głową na ścianie wisi kilkadziesiąt medali.

A jednak nas kocha

Zuzia całe życie marzyła o psie, owczarku niemieckim. Ale ponieważ miał to być pies asystujący, musiał być z hodowli. Gdy Mariola zaczęła szukać, na forach internetowych znalazły się osoby, które chciały takiego psa oddać za darmo. Pojechały. Dla Zuzi była ta niespodzianka. Oszalała, gdy zrozumiała, że szczeniak, który przed nią stoi, jest jej. Łzy, śmiech, radość, euforia. Podziękowaniom nie było końca, miały już odjeżdżać, kiedy okazało się, że i Maja idzie z psem. Darczyńca odczytał we wzroku dziewczynki smutek, którego nie umiał znieść. Mariola nie miała wyboru. To był ten moment, za który oddałaby wiele. Dobrze, że się wydarzył. Maja rzuciła się babci na szyję i wypowiedziała słowa, które zapadły Marioli głęboko w sercu: „Wiedziałam, że mnie kochasz, bo przez 19 lat nie wyrzuciłaś mnie z domu. Ale nie wiedziałam, że kochasz mnie tak bardzo. Też chciałam mieć swojego psa”. Mariola przytuliła Maję, zawszę tę drugą, za Zuzią. Bo Zuzia chora, bo Zuzi trzeba pomóc, bo Zuzia niepełnosprawna. A Maja? Kocha Zuzię. Jej marzenie? Żeby Zuzia chodziła. Nic dla siebie, tylko tyle, by razem mogły biec przed siebie. Może Jancio pomoże? •

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama