Nowy numer 21/2022 Archiwum

W psalmach jest życie

O modlitwie psalmami i ich wymowie mówi o. dr hab. Daniel W. Stabryła OSB.

Ks. Rafał Bogacki: Zajmujesz się zawodowo Starym Testamentem, a jako mnich codziennie wraz z braćmi śpiewasz psalmy. Czym jest modlitwa psalmami?

O. Daniel W. Stabryła: Myślę, że błędne jest kojarzenie psalmów tylko z modlitwą. Oczywiście one są modlitwą Izraela, a dzisiaj także Kościoła. Można powiedzieć, że Bóg mieszka w pieśniach swego ludu. W dużej mierze jednak psalmy związane są z historią, z życiem konkretnych ludzi. Przenikają się w nich duchowość i życie codzienne. One uczą tego, że modlitwa jest zakorzeniona w historii, w konkretnym doświadczeniu. To nie musi być wielka historia, ale ta nasza.

Zatem Księga Psalmów to nie tyle podręcznik modlitwy, ile księga mówiąca o naszym życiu przeżywanym w obliczu Boga?

Podstawowe doświadczenie obecne w psalmach to doświadczenie życia. Na przykład Psalm 68 mówi o tym, że na ziemi wyschniętej zostają tylko oporni. Bóg chce nas prowadzić tam, gdzie jest woda i życie, ale my jesteśmy często uparci. Krążymy wokół swojej słabości albo koncentrujemy się na słabościach innych. A ile w psalmach użalania się na hipokryzję, tak bardzo bliskiego naszemu doświadczeniu. Ktoś mówi coś o nas za plecami albo my przypisujemy innym różne postawy. Bardzo ważne są nagłówki, które często pomijamy podczas lektury. Na przykład we wprowadzeniu do Psalmu 51 czytamy: „Psalm Dawida po jego grzechu z Batszebą”. Drobna wskazówka, która wprowadza nas w historię konkretnego człowieka.

Psalmy mogą więc ożywiać indywidualną modlitwę każdego chrześcijanina…

Pismo Święte nie jest skierowane do wąskiej grupy ludzi, a powołanie do modlitwy jest dla każdego. Różne rzeczy przeżywamy i możemy wyrazić to na modlitwie. Bóg przychodzi spotkać się z nami tam, gdzie jest nasza potrzeba, nasza słabość, nasza kruchość, czyli głębokie pragnienie. Chce nas spotkać tam, gdzie jesteśmy najbardziej prawdziwi i wyczuleni na Niego. Często nawet bliscy sobie ludzie nie dzielą się przeżyciami, które mogą wypowiedzieć przed Bogiem. Dlatego psalmy są tak bliskie życiu…

…które staje się modlitwą.

Życiu, które jest wołaniem. Psalmy uczą modlitwy, która płynie z doświadczenia, a nie z abstrakcji. Najlepsza jest modlitwa, która wypływa z nas. Stajemy w prawdzie przed Bogiem i mówimy o tym, co w nas jest. Nawet jeśli będzie to narzekanie, jakiś opór przeciw Niemu, spór czy żal.

Można porównać psalmy do lustra, w którym możemy zobaczyć samych siebie?

One są lustrem, w którym zobaczymy prawdziwy obraz Boga. Czasem widzę, jak ludzie buntują się przeciw Bogu. Ale oni tak naprawdę odrzucają Boga, którego nie ma, Jego błędny obraz. Psalmy są zwierciadłem, w którym możemy na nowo zobaczyć prawdziwe oblicze Boga. Tego, który nie potępia naszych słabości, jest miłosierny, nie zazdrości nam wówczas, gdy się nam powodzi, i zawsze nam błogosławi, ale jednocześnie – dla naszego dobra – wymaga.

Są też psalmy wyrażające radość z cudzej krzywdy lub życzenie nieszczęścia nieprzyjacielowi. Jak traktować psalmy złorzeczące?

Trzeba zrozumieć kontekst życia ludzi, którzy się tak modlili. Zobaczyć ich ból. My też czasem, zamiast błogosławić tych, którzy nam złorzeczą, reagujemy niechęcią, negatywnymi emocjami. Przynajmniej przed sobą trzeba się do tego przyznać i próbować opanować złe emocje. Psalmy, a właściwie wszystkie księgi Pisma Świętego, pozwalają wejść w nurt emocji i przeżyć ludzi z przeszłości. Spójrzmy na Dawida, który wchodzi w modlitwę nie tylko z emocjami, ale i z obciążeniami, z konkretnymi czynami. W psalmach widzimy też, dokąd prowadzą pewne wybory i wezwani jesteśmy do tego, aby zawrócić z błędnej drogi.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama