Nowy numer 3/2022 Archiwum

Nasza Matka jest Niepokalana

Co się stało, że tak wielu współczesnych katolików odwróciło się od kochającego ich Jezusa i Jego Kościoła?

Jeśli ktoś uważnie wczyta się w Biblię, zauważy, że Maryja, Matka Jezusa Chrystusa, jest absolutnie wyjątkową postacią w historii zbawienia. I jeśli ten ktoś będzie konsekwentny, musi dojść do wniosku, że okazywanie Bogurodzicy synowskiej miłości jest wolą Boga.

To o Matce Mesjasza mówi kluczowy werset Księgi Rodzaju: „Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie i niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę” (Rdz 3,15).

Już u zarania dziejów ludzkości sam Bóg zapowiada, że Niewiasta i Jej Syn zniweczą plany odwiecznego kłamcy i oskarżyciela dzieci Bożych. Maryja ma w tych planach rolę nadzwyczajną.

„Niewiasto” – właśnie tym uroczystym słowem, którego użył Bóg w raju, zwraca się Pan Jezus do swojej Matki w różnych sytuacjach opisywanych w Ewangelii. To słowo wypowiada wreszcie z krzyża jako jedno z ostatnich przed śmiercią: „Niewiasto, oto syn Twój”. To o Janie, ale oczywiste jest, że testament z krzyża nie dotyczył tylko jednego człowieka i nie był tylko prostą dyspozycją co do dalszych ziemskich losów Maryi. Podobnie ze wskazaniem dla Jana, który reprezentuje w tym momencie nas wszystkich: „Oto Matka twoja”.

Maryja jest więc naszą Matką, a my Jej dziećmi, i jest to wyraźna wola Boga. „I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie” – pisze ewangelista Jan (19,27). To kolejne wskazanie dla nas, uczniów Jezusa: mamy wziąć Maryję do siebie. Bo jest, z łaski Boga, naszą Matką. A my jesteśmy Jej dziećmi.

Gwarancja odkupienia

Jeśli jakikolwiek chrześcijanin wie, co mówi, gdy deklaruje wolę naśladowania Jezusa, powinien sobie uświadomić, że Jezus jest Synem Maryi – to zaś znaczy, że ważnym elementem tego naśladowania jest dla nas przyjęcie Maryi za naszą Matkę. Jezus był Maryi poddany (o tym również mówi Ewangelia) przez cały okres dorastania.

„Tym, którzy uważają, że Kościół zwraca zbyt wielką uwagę na Maryję, przypomnijmy fakt, że nasz Najświętszy Pan oddał Jej dziesięć razy więcej ze swojego życia niż swoim apostołom” – zauważa czcigodny sługa Boży abp Fulton J. Sheen.

Z kolei św. Maksymilian Kolbe zapewnia: „Nigdy się nie obawiaj, że za bardzo kochasz Błogosławioną Dziewicę. Nie możesz Jej kochać bardziej niż Jezus”.

Powyższe teksty to jedne z wielu „pereł Maryi”, jakie przytacza ks. Donald H. Calloway w swojej niedawno wydanej książce „Zawierzyć Maryi. Duchowość XXI wieku”. Ten amerykański kapłan jest członkiem Zgromadzenia Księży Marianów Niepokalanego Poczęcia. Po burzliwej młodości radykalnie się nawrócił i został katolikiem. Jest mariologiem i autorem kilku głośnych książek, m.in. światowego bestsellera pt. „Konsekracja św. Józefowi”. Autor przystępnym językiem i z osobistym zaangażowaniem wyjaśnia w nich podstawy wiary katolickiej – szczególnie te związane z Matką Bożą. Sięga przy tym do obrazowych porównań i nie stroni od osobistego świadectwa. W książce „Zawierzyć Maryi” tłumaczy m.in. kwestię Niepokalanego Poczęcia Maryi. Zauważa, że Bóg jest zapobiegliwy i wszystko „planuje z wyprzedzeniem”. Wskazuje, że „historycznie Maryja otrzymuje ten najwspanialszy dar przed wcieleniem Słowa i na długo przed ukrzyżowaniem Go na krzyżu – a więc przed wydarzeniem, które zapewniło nam wszystkie łaski odkupienia, wliczając w to Niepokalane Poczęcie Maryi”. Dalej wyjaśnia, że Bóg „uprzedził kapłańską ofiarę Jezusa na krzyżu i wykorzystał jej doskonały owoc do Niepokalanego Poczęcia Maryi”. To wszystko zaś było możliwe, ponieważ, jak wskazuje mariolog, „Bóg nie musi niczego robić zgodnie z naszymi ograniczeniami czasowymi. Wie, że ofiara Jezusa niewątpliwie nastąpi, a więc darowuje doskonały owoc tej ofiary Maryi, swojej umiłowanej córce i matce swojego Syna”.

Marianin podkreśla też, że Niepokalane Poczęcie Maryi jest gwarancją, iż nadchodzi nasze odkupienie i że na pewno do niego dojdzie.

Maryja słucha papieża

Ksiądz Donald Calloway wspomina, jak na początku swojej drogi w Kościele zetknął się z osobliwymi poglądami jego członków. „Poznałem katolików, którzy popierali aborcję, małżeństwa jednopłciowe, antykoncepcję, wyświęcanie kobiet i wolne związki”. To doświadczenie kazało mu zadać pytanie, co się stało, że tak wielu współczesnych katolików odwróciło się od kochającego ich Jezusa i Jego Kościoła. „Odpowiedź rozdziera mi serce. Zapomnieli o Maryi” – stwierdza. W jego przekonaniu brak relacji z Maryją znacznie ułatwia stworzenie sobie „własnego, osobistego Jezusa”, prywatnego chrześcijaństwa, i sprzyja sprowadzeniu Zbawiciela do roli zaledwie „ważnego nauczyciela duchowego”.

Pobożność maryjna jest źródłem powołań kapłańskich. „Seminarium, które nie uczy kleryków oddawania czci i szanowania Maryi, nie wyświęci księży według Serca Chrystusa” – nie ma wątpliwości duchowny. Podobnie z życiem zakonnym. „Jeśli siostry zakonne staną się radykalnymi feministkami i przestaną widzieć w Maryi wzór umiłowania, stracą zdolność do przynoszenia owoców duchowych, staną się niezdolne do sprowadzania do wspólnoty i w końcu się rozpadną” – prognozuje.

Ksiądz Calloway mocno akcentuje związek zdrowej maryjności z wiernością Kościołowi. Wskazuje na mnogość kwestii moralnych, o których nie ma bezpośrednio mowy w Biblii, takich jak aborcja, eutanazja czy zapłodnienie in vitro. Jak to rozstrzygnąć? Co zrobiłby z tym Chrystus? „Wiemy, co zrobiłby Jezus, (…) ponieważ ustanowił pontifexa [„budowniczego mostów”, czyli papieża – przyp. F.K.] i pontyfikat między niebem a ziemią. Dzięki temu możemy z całą pewnością wiedzieć, w co mamy wierzyć w sprawach wiary i moralności. Niczego nie musimy wymyślać sami. Jezus nie zostawił za sobą chrześcijaństwa, w którym każdy chrześcijanin próbuje się domyślić, co zrobiłby Jezus” – przekonuje mariolog. „Maryja się tym raduje, ponieważ taki jest ustalony porządek nadany przez Jej Syna” – pisze, dodając, że Matka Boża pokazuje, jak mamy przyjąć od Jezusa skarb papiestwa, jak słuchać papieża, bo w ten sposób słuchamy Chrystusa.

„Jeśli naprawdę kochasz Maryję, będziesz szczerze kochał dar papiestwa. Łączy je więź” – zaznacza. Wskazuje, że Maryja „z miłości do Syna podporządkowała wszystko duchowym przywódcom Kościoła”. Jest posłuszna Piotrowi, choć jest od niego o wiele świętsza i choć dobrze wie, że Piotr jest grzesznikiem.

Mamy wspólną Matkę

Autor nie zapomina o powodach, dla których wielu ludzi zgorszyło się Kościołem. Przyznaje, że w naszych czasach niektórzy księża dopuścili się okropnych przestępstw i grzechów przeciwko innym, zwłaszcza dzieciom. Mimo to – jak stwierdza – powinniśmy słuchać Kościoła i kochać go, bo założył go Jezus i obiecał mu zwycięstwo nad szatanem. „Wierny nie powinien odwracać się od zbawczej Arki. Arka Noego była pełna gnoju, tak jak dzisiejszy Kościół. Możesz w niego przypadkiem wdepnąć, ale jeśli wyskoczysz z pokładu, utoniesz” – ostrzega.

Ksiądz Donald Calloway zwraca uwagę, że przywilej Niepokalanego Poczęcia Maryi „nie oddziela Jej od nas, ale właśnie łączy nas z Nią głęboką synowską więzią. Nasza Matka nas wyprzedza, przygotowuje dla nas drogę, dzieli się z nami tym, co otrzymała w całej pełni: Miłosierdziem Bożym i bezgrzesznością”. Nawiązując do „Dzienniczka” św. Faustyny, w którym czytamy zapewnienie Jezusa, że łaski z Jego miłosierdzia „czerpie się jednym naczyniem, a nim jest ufność”, podkreśla, że „Maryja jest największym naczyniem zaufania, jakie świat kiedykolwiek widział. U stóp krzyża Jej matczyne serce krzyczało: »Jezu, ufam Tobie!«”.

Wśród wielu wątków, jakie autor podejmuje w książce, pojawia się też temat braterstwa między wyznawcami Chrystusa, do jakiego powinno prowadzić synowskie oddanie Maryi. Ksiądz Calloway wskazuje na nielogiczność postawy, która pozwala uznawać Maryję za godną bycia matką Boga, a jednocześnie nie uważać Jej za swoją matkę. „Prawdziwe braterstwo oznacza, że ma się tę samą matkę” – podkreśla.

No właśnie. Oby także nasze pokolenie należało do tych pokoleń, które w ciągu wieków sławią wierność i pokorę Maryi, zgodnie z proroctwem, wypowiedzianym przez Nią w hymnie Magnificat: „Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia”.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także