Nowy numer 48/2021 Archiwum

Rusza kampania społeczna: „Oszukani, bezbronni, nasi bliźni – my możemy ich ocalić”

Dziś rusza kampania społeczna, która ma na celu pokazanie, że niezbędne jest pilne zorganizowanie profesjonalnej pomocy humanitarnej w strefie stanu wyjątkowego. Jest to wspólny głos organizacji pomocowych z apelem do rządu i Polaków w sprawie migrantów przedostających się do Polski. Tytuł kampanii brzmi: „Oszukani, bezbronni, nasi bliźni – my możemy ich ocalić”.

 

W całej Polsce na billboardach, przystankach i biletomatach Polacy zobaczą plakaty przedstawiające rodzinę migrantów w lesie oraz odnośnik do specjalnej strony internetowej, odsyłający do szczegółów działań. Kampanię tworzy kilkanaście organizacji m.in. Klub Inteligencji Katolickiej, Grupa Granica, Polska Akcja Humanitarna, Rodziny bez Granic i Medycy na Granicy.

– Chcemy uświadomić, że w naszym kraju, bardzo blisko nas, ludzie są zmuszani do tułaczki po lasach. Często spragnieni, głodni, wyziębieni, chorzy - mówi Maciej Mandelt ze Stowarzyszenia Nomada (Grupa Granica). – Bez względu na przyczyny, jakie przywiodły ich na granicę, nie możemy pozwolić, by te osoby cierpiały i umierały na naszej ziemi.

– Jesteśmy dużym krajem w środku Europy. Mamy możliwość zareagować na obecną sytuację inaczej - dodaje Agnieszka Kosowicz z Fundacji Polskie Forum Migracyjne. – Trzymanie całych rodzin w zimnym lesie nie przyczynia się do naszego bezpieczeństwa i nic przez to nie zyskujemy, a cierpi tylko wizerunek naszego społeczeństwa.

Przekaz kampanii kierowany jest nie tylko do rządzących, ale przede wszystkim do wszystkich mieszkanek i mieszkańców kraju, którzy nie zgadzają się na cierpienie migrantów.

– Niezależnie od poglądów politycznych, Polki i Polaków powinna łączyć solidarność, nakazująca nakarmić głodnych i pomóc potrzebującym - to nasz wkład w kulturę europejską - mówi Laura Gilewska-Kubkowska z Rodzin Bez Granic. – Chcemy, by społeczeństwo pokazało swoją postawą, że nie może być przyzwolenia na cierpienie ludzi, którzy znaleźli się w pułapce w polskim pasie przygranicznym.

Pas przy granicy z Białorusią został ogłoszony strefą stanu wyjątkowego na początku września. Od tego czasu organizacje pomocowe, aktywiści czy media nie mają do niej wstępu, a osobom w potrzebie mogą pomagać jedynie mieszkańcy strefy.

– Wiemy, że najwięcej migrantek i migrantów potrzebujących pomocy jest tuż obok granicy - mówi Rafał Grzelewski z Polskiej Akcji Humanitarnej. – Dlatego dopuszczenie tam do działania profesjonalnych organizacji pomocowych jest niezbędne, żeby skutecznie pomóc osobom chorym, wyziębionym i skrajnie wyczerpanym.

Kampania tworzona przez organizacje o bardzo różnym profilu działalności ma za zadanie także pokazać, że niezależnie od tego, jak oceniamy podłoże kryzysu na granicy, najważniejsze jest ratowanie ludzkiego zdrowia i życia.

Do akcji może włączyć się każdy. Gotowe do pobrania materiały znajdują się na stronie https://ratujmyludzinagranicy.pl

Oto tekst dokumentu:

Ratujmy ludzi na granicy

Kilka godzin jazdy od naszych domów głodni, spragnieni i wyziębieni do granic wytrzymałości ludzie – w tym malutkie dzieci – są zmuszani do tułaczki po lasach. Zostali oszukani wizją bezpiecznego przejścia do Europy i wykorzystani w konflikcie politycznym, którego nie są stroną. Pas graniczny między Polską a Białorusią okazał się dla nich pułapką.  przekraczają polską granicę z narażeniem życia, pilnowani przez uzbrojonych żołnierzy. Nie mają drogi powrotu. Po białoruskiej stronie czeka ich często strach, niepewność i przemoc, a także przymusowe koczowanie przy granicy. Nie możemy patrzeć obojętnie na niezawinione cierpienie tych ludzi. Niezależnie od przyczyn, jakie przywiodły ich na polską granicę; niezależnie od tego, czy spełniają warunki otrzymania azylu w Europie, czy też powinni wrócić do swoich krajów – nie możemy pozwolić na to, by umierali z głodu, zimna i wyczerpania na naszej ziemi. Nawet w warunkach konfliktu cywile nie powinni płacić swoim życiem za to, że znaleźli się na linii sporu. Niezależnie od poglądów politycznych i przekonań religijnych, etyczne podstawy naszej cywilizacji nakazują głodnych nakarmić, nagich przyodziać, a podróżnych w dom przyjąć. „Cierpienie tych ludzi jest naszym cierpieniem. To, że są oni wciąż tak brutalnie wykorzystywani w walce politycznej, nie zwalnia nas z myślenia o nich jako o naszych braciach. Nie wolno mówić sobie, że nas to nie dotyczy!” – mówił niedawno prymas Polski, abp Wojciech Polak. Nasze wspólne bezpieczeństwo wymaga obrony granic, a zarazem przestrzegania podstawowych praw człowieka. Prawo do życia i godnego traktowania jest niezbywalne i przysługuje każdemu, bez względu na wyznanie, pochodzenie czy kolor skóry. Niesienie pomocy głodnym i wyziębionym ludziom zawsze jest legalne i zasługuje na najwyższe moralne uznanie. To jednak zbyt duży ciężar, by mogli go udźwignąć sami obywatele. W pasie granicznym muszą się pojawić profesjonalne organizacje humanitarne. Jako organizacje, którym zaufały miliony Polek i Polaków, zgodnie z tradycjami gościnności i z pamięcią o uchodźczych losach naszych rodaków, wzywamy rząd do opanowania kryzysu humanitarnego na granicy wschodniej. Nie możemy dopuścić do kolejnych ofiar śmiertelnych i destabilizacji tego regionu kraju. Nie możemy dłużej przerzucać odpowiedzialności za ratowanie ludzkiego życia na naszych współobywateli. Wobec nadchodzącej zimy i widocznej eskalacji konfliktu ze strony białoruskiej domagamy się pilnego dopuszczenia profesjonalnej pomocy medycznej i humanitarnej w strefie stanu wyjątkowego. Deklarujemy gotowość podjęcia natychmiastowych działań na tym polu. Apelujemy też o wykorzystanie wszelkich dostępnych procedur, polskich i międzynarodowych, które ludziom przebywającym w polskim pasie przygranicznym pozwolą starać się o azyl albo wrócić do krajów pochodzenia.

KIK, PAH, Grupa Granica, Rodziny bez Granic

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Najnowsze