Nowy numer 48/2021 Archiwum

Przydacz: Jeśli sytuacja będzie eskalować, to nie jest wykluczone, że kolejne przejścia graniczne będą zamykane

Jeśli sytuacja będzie eskalować, to nie jest wykluczone, że kolejne przejścia graniczne z Białorusią będą zamykane - zapowiedział we wtorek w TVP1 wiceszef MSZ Marcin Przydacz. Wyraził również nadzieję, że Polska nie będzie musiała korzystać z art. 4 Traktatu Północnoatlantyckiego.

Zgodnie z art. 4 Traktatu Północnoatlantyckiego państwa członkowskie będą się "wspólnie konsultowały, ilekroć, zdaniem którejkolwiek z nich, zagrożone będą integralność terytorialna, niezależność polityczna lub bezpieczeństwo którejkolwiek ze stron". Artykuł ten był kilkukrotnie wykorzystywany, głównie w przypadku konfliktów zbrojnych, w tym z inicjatywy Turcji w czasie konfliktu z Syrią.

Przydacz wykluczył, jakoby Polska miała wkrótce skorzystać z art. 4. "Jeśli przyjdzie taki moment, to oczywiście skorzystamy z art. 4" - powiedział. Zapytany, kiedy będzie taka konieczność, odparł: "mam nadzieję, że nigdy". Jednocześnie dodał, że Polska mogłaby skorzystać z art. 4 "jeśli sytuacja się pogorszy".

"Sytuacja eskaluje, ale to nie Polska jest czynnikiem eskalującym" - podkreślił.

Pytany o zamknięcie przejścia granicznego w Kuźnicy, Przydacz powiedział, że było to konieczne z uwagi na agresję strony białoruskiej.

"Jeśli sytuacja będzie eskalować, jeśli sygnały nie będą odczytywane przez reżim w Mińsku, to nie jest wykluczone, że kolejne przejścia będą zamykane w miarę eskalowania sytuacji" - powiedział wiceszef MSZ.

Przydacz pytany o rozmowy: kanclerz Niemiec Angeli Merkel z Alaksandrem Łukaszenką oraz prezydenta Francji Emmanuela Macrona z prezydentem Rosji Władimirem Putinem stwierdził, że widać, że udało się problemem na granicy zainteresować całą UE.

"Co do oceny tych rozmów, to ja osobiście uważam, że te rozmowy za nieco przedwczesne - mówię o Merkel-Łukaszenka - i jednocześnie proszę pamiętać, że protokolarnym odpowiednikiem kanclerz jest premier Białorusi, nie prezydent. Prezydent powinien rozmawiać z prezydentem, kanclerz z premierem. Może to być niestety wykorzystane przez Łukaszenkę jako element legitymizujący" - mówił wiceszef MSZ.

Jednocześnie - jak dodał - w komunikacie niemieckiego rządu pojawiła się informacja, że kanclerz Niemiec rozmawiała "z panem Łukaszenką". "Nie jest nazywany prezydentem, przywódcą, jest panem Łukaszenką i myślę, że tak będzie traktowany" - ocenił Przydacz.

Wiceszef MSZ podkreślił, że Polska była informowana o zamiarach rozmowy ze strony niemieckiej i ocenił, że zawsze tego typu rozmowy między europejskimi przywódcami a Białorusią czy Rosją budzą niepokój. Zdaniem Przydacza zarówno Angela Merkel, jak i Emmanuel Macron, podejmując się rozmów z Putinem i Łukaszenką "robią to na własne ryzyko".

Podkreślił również, że odpowiedzią ze strony UE na obecny kryzys są kolejne sankcje.

Szef unijnej dyplomacji Josep Borrell zapowiedział, że UE nałoży w najbliższych dniach sankcje na kolejne osoby i podmioty na Białorusi. To efekt rozmów ministrów spraw zagranicznych, którzy osiągnęli w tej sprawie porozumienie w poniedziałek.

« 1 »
TAGI:

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Najnowsze