Nowy numer 48/2021 Archiwum

Nie ugiął się ani przed ulicą, ani przed carem

W przyszłym roku upłynie dwusetna rocznica narodzin abp. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego, metropolity warszawskiego, pasterza – wygnańca, założyciela zgromadzenia, które w czasie okupacji ratowało Żydów przed zagładą. Wzorzec na trudne czasy, który inspirował prymasa Stefana Wyszyńskiego w trudnych czasach komunizmu.

Z tej okazji kilka dni temu odbyła się w Warszawie konferencja prasowa, w trakcie której przełożona Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi, m. Janina Kierstan, opowiedziała o planach obchodów, siostry Teresa Antonietta Frącek i Magdalena Abramow-Newerly mówiły o historii wspólnoty, a ks. dr Robert Ogrodnik o szczególnej więzi intelektualnej i duchowej, jaka łączyła pasterza – wygnańca z kardynałem Wyszyńskim.

Przyszły metropolita warszawski urodził się 1 listopada 1822 w Wojutynie na Wołyniu w patriotycznej i głęboko religijnej szlacheckiej rodzinie. Ojca stracił, gdy miał jedenaście lat, zaś matkę – skazaną na zesłanie na Syberię – gdy miał lat szesnaście. Ewa z Wendorffów Felińska zaangażowała się w spisek Szymona Konarskiego. Władze skonfiskowały rodzinny majątek i szóstka rodzeństwa pozostała bez opieki. Dziećmi zaopiekowały się szlacheckie okoliczne rodziny, które uznały to za obowiązek patriotyczny. To dzięki swojemu opiekunowi, Zenonowi Brzozowskiemu, młody Feliński rozpoczął studia inżynieryjne, później studiował matematykę w Moskwie. Po studiach podróżował po Europie, na stałe zamieszkał i studiował w Paryżu, gdzie poznał najwybitniejszych przedstawicieli Wielkiej Emigracji. Byli wśród nich książę Adam Czartoryski, bardzo zaprzyjaźnił się z Juliuszem Słowackim, który zapowiadał w listach, że postępki jego były anielskie i że „stanie się kiedyś chwałą naszą” i który zmarł na jego rękach.

Gdy w 1848 r. wybuchło powstanie wielkopolskie, Feliński wziął w nim udział, ale już wówczas przekonał się, że wobec potęgi zaborców Polska nie ma szans na odzyskanie niepodległości, więc trzeba się skupić na duchowym odrodzeniu narodu.

„Jeżeli odrodzenie Narodu jest najpierwszym warunkiem odzyskania niepodległości, to któż skuteczniej od kapłana pracować może nad tym odrodzeniem” – notował w pamiętniku. Myśl o wstąpieniu do seminarium dojrzewała w nim powoli, ostatecznie zdecydował się na ten krok w wieku dwudziestu dziewięciu lat. Studiował w seminariach w Żytomierzu i w Petersburgu, święcenia kapłańskie otrzymał 8 grudnia 1855 r., po czym pracował w parafii pw. św. Katarzyny w Petersburgu. Był też wykładowcą w seminarium. Dał się poznać jako porywający kaznodzieja, wytrawny spowiednik i znawca życia duchowego. W Petersburgu dostrzegł naglącą potrzebę społeczną – zaopiekowania się polskimi sierotami, gdyż mieszkała tu wielotysięczna Polonia. Młody kapłan założył Schronisko dla Ubogich Rzymskokatolickiego Wyznania, a opiekujące się dziećmi młode kobiety, pragnące wstąpić do zakonu, stały się pierwszymi siostrami ukrytego, bezhabitowego Zgromadzenia Rodziny Maryi.

W 1862 r. ks. Feliński został mianowany arcybiskupem Warszawy. Szesnaście miesięcy, które tu spędził, nazwał później swoją Golgotą i „niemożebnym posłannictwem”. Przez wiele kręgów Stolicy był postrzegany jako człowiek przysłany przez zaborców w okresie wrzenia przed wybuchem Powstania Styczniowego. Nie zważając na trudności i odrzucenie, zreformował program w seminarium, wizytował parafie, organizował rekolekcje, szerzył kult Najświętszego Sakramentu i Matki Bożej, walczył o trzeźwość narodu. W tym czasie rozpoczęły posługę w Stolicy siostry ze Zgromadzenia Rodziny Maryi.

Gdy wybuchło powstanie, metropolita warszawski miał świadomość, że nie ma szans na powodzenie, ale gdy zaczęły się represje i krwawe tłumienie walk, napisał list do cara Aleksandra II, w którym bronił praw Kościoła i narodu i podkreślał, że Polacy nigdy nie pogodzą się z brakiem niepodległości. Zapłacił za ten odważny gest wysoką cenę – został zesłany do Jarosławia nad Wołgą, a jego wygnanie trwało całe dwadzieścia lat. Na wygnaniu, daleko od Ojczyzny i bliskich, opiekował się zesłańcami, starał o wybudowanie kościoła w Jarosławiu, pisał, dużo się modlił.

Gdy wreszcie odzyskał wolność, władze rosyjskie nie zezwoliły mu na powrót do kraju. Osiadł w Dźwiniaczce na Ukrainie, gdzie otworzył szkołę, wybudował kościół, ewangelizował ludność polską i ukraińską, formował siostry z Rodziny Maryi. Zmarł w opinii świętości w Krakowie 17 września 1895 r. Do swojej stolicy biskupiej powrócił w 1920 r. witany przez pełnych entuzjazmu mieszkańców Warszawy. Jego proces otworzył kard. Wyszyński w 1965 r., beatyfikował go Jan Paweł II w 2002 r., kanonizował pięć lat później Benedykt XVI.

Arcybiskup Feliński był szczególnie bliski Prymasowi Tysiąclecia. Nazwał on życie swojego poprzednika cudem miłości, zachwycała go potęga człowieka, który się nie załamał i który z pozoru był przegrany, a tak naprawdę był zwycięzcą.  Obu hierarchów łączyła głęboka wiara, kult Eucharystii i Matki Bożej, obaj też znaleźli się w pewnym momencie swojego życia w punkcie, gdy sprzeciw wobec władz świeckich stał się konieczny i gdy bez względu na konsekwencje, musieli wypowiedzieć swoje non possumus. Biskup, który nie ugiął się ani przed ulicą, ani przed carem, stał się wzorem dla swojego następcy.

Ale owocem życia świętego arcybiskupa było też założone przez niego zgromadzenie. Zakonnice z Rodziny Maryi poświęciły się opiece nad sierotami i ubogimi dziećmi, prowadziły przedszkola i szkoły, opiekowały się też seniorami. Szczególny rozkwit wspólnota przeżyła w okresie międzywojennym, gdy zakonnice zakładały nowe placówki w całym kraju, a powołań było tak wiele, że instytut plasował się w czołówce co do liczebności – ponad 1100 sióstr.

Swoją próbę ogniową przeszły zakonnice w czasie okupacji. Wówczas siostry zaangażowały się w tajne nauczanie, opiekowały się uciekinierami i bezdomnymi, więźniami, angażowały się w ruch oporu, otwierały nowe placówki dla coraz większej liczby sierot. Za wiele z tych działań groziła kara śmierci, ale najbardziej niebezpieczne było ukrywanie żydowskich współobywateli. Niezależnie od zagrożenia, przełożona generalna m. Ludwika Lisówna i przełożona prowincji warszawskiej m. Matylda Getter, zorganizowały perfekcyjną akcję ratowania, dzięki której ocaliły około 750 Żydów – dorosłych, ale zwłaszcza dzieci. Już siedemnaście zakonnic ze Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi otrzymały tytuł Sprawiedliwych wśród Narodów Świata, a lista ta nie jest zamknięta. W akcję ratowania włączyło się bowiem ponad 120 zakonnic ze Zgromadzenia – ponad 10 procent. Żadna nie odmówiła pomocy, a wszyscy podopieczni szczęśliwie przeżyli wojnę.

Przyszły rok będzie czasem przypomnienia i promocji niezłomnego biskupa warszawskiego. Przełożona generalna Zgromadzenia, m. Janina Kierstan wyliczyła najważniejsze wydarzenia obchodów – czuwanie na Jasnej Górze, konkurs dla dzieci i młodzieży „Młody jak my”, oratorium „Mówiono o nim, że przegrał”, poświęcenie odrestaurowanego kościoła w Dźwiniaczce, comiesięczne spotkania w Muzeum Zygmunta Szczęsnego Felińskiego w Warszawie i in.

 

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Najnowsze