Nowy numer 47/2021 Archiwum

Bałtyk z wiatrakami

Pozyskiwanie energii z bałtyckiego wiatru to przyszłość polskiej energetyki. Inwestycje w branży offshore to również szansa dla gospodarki, także tej lokalnej.

Energetyka w Polsce już teraz przechodzi ogromną transformację, która w najbliższych latach jeszcze się pogłębi i przyspieszy. Morskie farmy wiatrowe to jeden z najszybciej rozwijających się sektorów energetyki odnawialnej.

Potężne możliwości

Z roku na rok na morzach opływających Europę instalowane są nowe turbiny gotowe do zasilenia zieloną energią miliony gospodarstw domowych. Najwięcej z nich pracuje aktualnie na Morzu Północnym. Według ekspertów zagłębiem morskich wiatraków ma szansę zostać również Bałtyk, który posiada świetne warunki naturalne do stawiania tego typu elektrowni. Ciekawe wyliczenia w raporcie „Wizja dla Bałtyku. Wizja dla Polski” przedstawiło Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej. Wynika z niego, że w 2050 r. Polska może mieć na Bałtyku farmy wiatrowe o mocy nawet 28 GW, produkując rocznie 60 proc. prognozowanego krajowego zapotrzebowania na energię elektryczną. Natomiast według analiz WindEurope (Europejskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej) potencjał energetyczny Bałtyku sięga 83 GW, a według ekspertyz Komisji Europejskiej nawet 93,5 GW.

Największy krajowy producent energii elektrycznej – PGE – od dłuższego czasu podejmuje działania na rzecz rozwoju morskiej energetyki wiatrowej w Polsce. Zgodnie ze swoją strategią do 2040 roku Grupa PGE będzie posiadać 6,5 GW zainstalowanej mocy w morskich farmach wiatrowych. Przyczyni się to do uniknięcia blisko 21 mln ton emisji CO2, a wyprodukowana z tych farm energia będzie w stanie zasilić ponad 10 mln gospodarstw domowych.

Zgodnie z założeniami Polityki Energetycznej Państwa do 2040 roku w polskiej wyłącznej strefie Morza Bałtyckiego moc zainstalowana w offshore do 2030 roku osiągnie ok. 5,9 GW, a do 2040 roku ok. 11 GW. Oznacza to, że do 2040 roku farmy wiatrowe PGE będą stanowiły ponad połowę tej mocy.

W pierwszej kolejności, do 2030 roku, PGE wspólnie z partnerem biznesowym – duńską firmą Ørsted – wybuduje pierwszą i największą na Morzu Bałtyckim Morską Farmę Wiatrową Baltica o mocy 2,5 GW. Pierwszy prąd z Bałtyku od PGE popłynie do polskich domów już w 2026 r.

Na jakim etapie jest realizacja projektu? PGE i Ørsted i rozpoczęły z początkiem listopada proces negocjacji z Komisją Europejską, dotyczący ustalenia indywidualnej ceny w kontrakcie różnicowym dla etapów „Baltica 2” i „Baltica 3”. Decyzja jest spodziewana w ciągu roku, a ustalenie indywidualnego poziomu wsparcia będzie ważnym elementem przybliżającym inwestorów do podjęcia finalnej decyzji inwestycyjnej. – Ustalenie ostatecznych cen energii z Komisją Europejską w kontrakcie różnicowym jest jednym z kluczowych elementów umożliwiających podjęcie finalnej decyzji dotyczącej budowy Morskiej Farmy Wiatrowej Baltica. Kontrakt różnicowy zabezpieczy duży wolumen energii po stałej cenie, co jest korzyścią nie tylko dla inwestorów, ale i dla odbiorców energii. Prace w tym zakresie idą zgodnie z zakładanym harmonogramem – mówi Wojciech Dąbrowski, prezes zarządu PGE Polskiej Grupy Energetycznej.

Koło zamachowe

Morska energetyka przyczyni się także do rozwoju polskiej gospodarki. Celem PGE jest, aby offshore przyniósł jak największe korzyści – nie tylko inwestorom, ale też szerokiemu kręgowi polskich wykonawców. Na powstaniu nowego sektora skorzystają nie tylko firmy inwestujące w morskie farmy wiatrowe, ale także lokalny i krajowy przemysł związany z budową i obsługą morskich farm wiatrowych, np. polskie porty. Sektor morskiej energetyki wiatrowej stanowi potencjał dla rozwoju przedsiębiorstw, które już dziś dostarczają najwyższej klasy produkty i rozwiązania również dla energetyki wiatrowej na całym świecie.

Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej zidentyfikowało ponad 100 polskich podmiotów, które dysponują know-how potrzebnym w procesie wytwarzania elementów konstrukcyjnych i eksploatacyjnych na potrzeby budowy morskich farm wiatrowych. Według szacunków PGE potencjał polskiego rynku jest znacznie większy. W sektorze i wokół niego może działać blisko 400 firm. Jest to liczba podmiotów, które wzięły udział w czerwcowych warsztatach PGE dla potencjalnych wykonawców inwestycji w morskie farmy wiatrowe.

We wrześniu PGE podpisała z przedstawicielami strony rządowej, inwestorami offshore, firmami tworzącymi łańcuch dostaw dla morskiej energetyki wiatrowej, przedstawicielami świata nauki oraz organizacjami branżowymi „Porozumienie sektorowe na rzecz rozwoju morskiej energetyki wiatrowej w Polsce”. Celem współpracy jest podjęcie wspólnych działań na rzecz rozwoju offshore w Polsce i maksymalizacja udziału krajowych dostawców w budowie nowego sektora energetyki.

Nowa branża na polskim rynku to również nowe miejsca pracy. Skorzysta choćby przemysł stoczniowy. Morskie farmy wiatrowe wymagają całej floty specjalistycznych jednostek morskich: statków do instalacji fundamentów i turbin, kablowców czy jednostek pomocniczych. Polskie biura mają już doświadczenie w ich projektowaniu, a polskie stocznie w ich budowie. Beneficjentem będzie jednak nie tylko przemysł, ale również obszar usług dodatkowych, m.in. transportowych, noclegowych, gastronomicznych, ubezpieczeniowych, szkoleniowych czy dostaw energii. Powstanie sektora offshore zapewni także dodatkowe wpływy do budżetu państwa pochodzące z podatków. Według szacunków w ciągu dekady może powstać aż 77 tys. nowych miejsc pracy, a wpływy z podatków mogą wynieść nawet 15 mld zł.

Ustka jako przykład

Przyszłe inwestycje PGE na Morzu Bałtyckim już teraz dają impuls do rozwoju całego polskiego Wybrzeża. Poza dużymi ośrodkami portowymi w nadmorskich miejscowościach działa wiele mniejszych. Dzięki inwestycjom PGE będą mogły rozwijać lokalną gospodarkę w nowym kierunku. Przykładem może być Ustka, która jest rozważana jako port serwisowy dla przyszłych morskich elektrowni wiatrowych PGE. – Dzięki takiej inwestycji w Ustce mogą powstać nowe miejsca pracy, a samo miasto i region zyskają nowe możliwości rozwoju i przyciągania kolejnych inwestycji. Zaplecze serwisowe w Ustce, ze względu na bliską odległość od planowanych morskich farm, stanowić może istotny czynnik optymalizacji kosztów obsługi i gwarancję sprawnego zarządzania farmami, a na tym będzie nam zależeć na etapie eksploatacji naszych instalacji – mówi Wojciech Dąbrowski.

Na korzyść tej lokalizacji przemawiają również wielkość miasta, dobre warunki nawigacyjne, dostępność terenów inwestycyjnych, a także pozytywne nastawienie jego władz oraz zarządu portu w stosunku do planowanego przedsięwzięcia. – Jako gospodarz miasta cieszę się z nowych możliwości gospodarczych dla Ustki, chcemy je efektywnie wykorzystać. Cieszy mnie także deklarowane przez PGE wsparcie naszych działań w celu przebudowy usteckiego portu wraz z budową dojazdu do niego z ominięciem centrum miasta. Liczę także na zaangażowanie PGE w realizację projektów społecznych, tak potrzebnych naszym mieszkańcom – podsumowuje burmistrz Jacek Maniszewski. Rozpoczęcie prac budowlanych związanych z dostosowaniem portu w Ustce do potrzeb serwisowych PGE zaplanowano na 2024 rok, a ich zakończenie na 2026 rok.

W Ustce mogą powstać nowe miejsca pracy, a samo miasto i region zyskają nowe możliwości rozwoju i przyciągania kolejnych inwestycji.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama