Nowy numer 48/2021 Archiwum

Po Konkursie Chopinowskim: Jaka przyszłość czeka Bruce’a Liu?

W bliskim czasie kalendarz pianisty gęściej wypełnią podróże i występy w prestiżowych salach koncertowych. Póki co – cztery kontynenty i dziewięć krajów. Zaczyna od Katowic.

Zwycięzca  Konkursu Chopinowskiego rozpoczyna 26 października swoje tournée koncertem w sali NOSPR w Katowicach. Bilety od dawna są już poza zasięgiem długiej kolejki chętnych. W pierwszej części koncertu, przed wielkim wygranym, wystąpi wielka – w opinii wielu – przegrana, czyli 17-letnia Eva Gevorgyan. W najbliższych dniach Bruce’a Liu można będzie jeszcze posłuchać na żywo m.in. we Wrocławiu i w Poznaniu. A później zasłużony odpoczynek? Nic z tych rzeczy. Urodzony w Paryżu Kanadyjczyk nie prędko wróci do swojego domu w Montrealu. Na stronie Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina już można śledzić plany koncertowe Liu aż do końca lutego. A pewnie za niedługo kalendarz pianisty jeszcze gęściej wypełnią podróże i występy w prestiżowych salach koncertowych. Póki co – cztery kontynenty i dziewięć krajów.

Jaka przyszłość – ta bliższa i ta daleka – czeka zatem Bruce’a? Wiele zależeć będzie z pewnością od samego Bruce’a. Wiadomo, że dzięki wygranej w konkursie w Warszawie, otwierają się przed nim drzwi legendarnej wytwórni Deutsche Grammophon. W Hanowerze trwają już prace nad krążkiem z kompilacją utworów Chopina, mistrzowsko zinterpretowanych przez Liu w sali koncertowej Filharmonii Narodowej w Warszawie. Marka fonograficzna ze słynną żółtą nalepką od lat wydaje muzykę zwycięzców Konkursu Chopinowskiego. A nazwiska takich pianistów, jak Maurizio Pollini (zwycięzca z 1960 r.), Martha Argerich (1965), Krystian Zimerman (1975), Rafał Blechacz (2005) czy Seong-Jin Cho (2015) pod skrzydłami niemieckiej wytwórni szybko zdobyły światowe uznanie melomanów, szybując przy tym w rankingach sprzedaży. Tak na marginesie warto przypomnieć inne polskie nazwiska obecne w katalogu wydawniczym DG. Oprócz Zimermana i Blechacza są to Lisiecki i Beczała. A całkiem niedawno dołączyły do tego grona pianistka Hania Rani i wiolonczelistka Dobrawa Czocher. Recenzję ich wspólnego projektu będzie można przeczytać w najbliższym wydaniu "Gościa" (GN nr 43).

Wracając do muzyki Chopina, w roku 2010 pewnym zaskoczeniem było, że to nie laureatka głównej nagrody w konkursie Julianna Awdiejewa zainteresowała szefostwo Deutsche Grammophon, lecz jej rówieśnik, zdobywca drugiej nagrody Ingolf Wunder. Już w styczniu następnego roku ukazała się jego płyta z dość kontrowersyjnym opisem w książeczce. „Drudzy będą pierwszymi: w ten sposób można w skrócie podsumować wyniki Międzynarodowego Konkursu Chopinowskiego w 2010 roku” – napisano, dając do zrozumienia, że główna nagroda Awdiejewej się po prostu nie należała. W krótkim wywiadzie towarzyszącym temu płytowemu wydawnictwu Wunder zaznaczył, że „każda interpretacja musi mieć w sobie element spontaniczności, ale jednocześnie nie może być za spontaniczna, żeby nie była kiczem”. Bruce (Xiaoyu) Liu wziął sobie z pewnością te słowa do serca, będąc cichym faworytem niedawnego konkursu właściwie po każdym kolejnym jego etapie.

Teraz wiele zależy od samego Bruce’a. Czy wykorzysta szansę, przed jaką stoi, czy wytrzyma presję, wykaże się odpowiednim charakterem... Umiejętnościami już się wykazał. Zaś w ostatnim, finałowym przesłuchaniu dał przykład dużej dojrzałości scenicznej oraz odwagi. Jako jedyny z uczestników finałowego etapu – co zdradził później dyrygujący orkiestrą Andrzej Boreyko – zrezygnował na próbie z zagrania całości koncertu. Występ przed publicznością i jury miał być tym jedynym, wyjątkowym spektaklem. Zaryzykował. Później schodził ze sceny przy owacjach na stojąco. Nie zdecydował się jednak, by wrócić i ukłonić się raz jeszcze, mimo niegasnących braw, co nie wynikało ze zlekceważenia słuchaczy, ale z przekonania, że to jeszcze nie ten moment kariery, a może też z lojalności wobec koleżanek i kolegów, którzy występowali przed nim. Trudno wyrokować, co czeka Liu w przyszłości. Czy zrobi karierę na miarę słynnych dziś chopinistów Marthy Argerich lub Krystiana Zimermana, czy może pójdzie śladem gigapopularności Lang Langa, chińskiego pianisty, który nigdy nie brał udziału w Konkursie Chopinowskim, za to grał na otwarciu igrzysk olimpijskich w Pekinie? A może pozostanie sobą – Brucem, którego pokochali Polacy?

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama