Nowy numer 42/2021 Archiwum

Samotny wędrowiec

John Henry Newman nie zadowalał się nigdy połowicznymi odpowiedziami. Intuicyjnie wyczuwał, że tylko ktoś nieskończony może w pełni zaspokoić ludzkie pragnienie szczęścia. W całym świecie odnajdujemy jeden taki byt – to Bóg - mówi ks. prof. Andrzej Muszala, wykładowca etyki i bioetyki na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II, autor książki „Ja oraz mój Stwórca. John Henry Newman”.

Jarosław Dudała: Dlaczego John Henry Newman - jako niemłody, bo 44-letni duchowny anglikański - został katolikiem?

Ks. prof. Andrzej Muszala: Stało się to wskutek jego osobistych, głębokich przemyśleń, poszukiwań, rozmów oraz rozwoju duchowego. Inspiracją było też jego zaangażowanie się w tzw. ruch oksfordzki. Newman studiował źródła chrześcijaństwa – wczytywał się w pisma Ojców Kościoła, zwłaszcza wielkich starożytnych apologetów Justyna i Ireneusza z Lyonu. Ostatecznie doszedł do wniosku, że niemożliwe jest, by człowiek – w tym wypadku król Anglii Henryk VIII – mógł sobie stworzyć własny Kościół, ogłaszając się jego głową. A skoro tak, to jedynym wyjściem było opowiedzenie się po stronie prawdziwej religii. W Kościele katolickim odkrył pełną prawdę.

Studiował też Pismo Święte.

Newman już od wczesnej młodości czytał Biblię w popularnym wśród anglikanów tłumaczeniu King James Version. Duża w tym zasługa jego matki, pochodzącej z francuskiej rodziny protestanckiej, która zaszczepiła w nim umiłowanie Słowa Bożego. W czasach, gdy Kościół katolicki traktował je wciąż „po macoszemu”, anglikanie prowadzili dogłębne studia biblijne, dokonywali kolejnych przekładów Pisma Świętego z języków oryginalnych. Newman do tego stopnia pokochał Biblię, że niektóre księgi znał na pamięć! Miał świadomość, że Bóg przyjął ludzkie ciało, widzialne oblicze, że używał ludzkiego języka. Wierzył, że poprzez Pismo Święte Bóg wciąż mówi do człowieka. Szczególnie umiłował Ewangelię św. Jana i listy św. Pawła.

Ta zażyłość z Pismem Świętym stała się powodem jego kłopotów, gdy był już katolikiem. Chciał zaszczepić w wiernych pragnienie karmienia się Słowem Bożym, jednak napotykał na duży opór. Dopiero po wielu latach Sobór Watykański II docenił częstą lekturę Biblii. Można powiedzieć, że w tym wymiarze Newman był prekursorem Soboru.

Ruch oksfordzki, w którym był zaangażowany, stanowił próbę anglikańskiej odpowiedzi na laicyzację. Przyświecały mu więc podobne cele do Vaticanum II.

XIX-wieczna Anglia to kraj, gdzie szeroko upowszechniły się zasady liberalizmu Johna Stuarta Milla. Także teoria pochodzenia gatunków opracowana przez Karola Darwina spowodowała kryzys wiary u wielu osób. Skoro człowiek jest jednym z wielu gatunków oraz wyewoluował w trakcie bardzo długich procesów, zatem nie jest kimś wyjątkowym, zaś cały biblijny opis stworzenia ma się nijak do ewolucyjnego obrazu świata. My dzisiaj nie mamy z tym problemu; w refleksji naukowej rozróżniamy płaszczyznę biologiczną od teologicznej, jednak w II połowie XIX wieku wcale nie było łatwe pogodzić Biblię i naukę. Wiele osób skierowało się w stronę naturalizmu, sądząc, że człowiek jest jedynie zwierzęciem na wyższym stopniu organizacji; nie ma duszy, zaś mówienie o życiu wiecznym i świecie  nadprzyrodzonym jest mrzonką. Ruch oksfordzki, który powstał nieco wcześniej niż dzieło Darwina "O powstawaniu gatunków", przygotował grunt pod konstruktywny dialog nauk ścisłych z Biblią. Stworzył podwaliny solidnej refleksji teologicznej, opartej na badaniach historycznych źródeł chrześcijaństwa.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama