Nowy numer 38/2021 Archiwum

Dr Małgorzata Klecka: Najbezpieczniejsza dawka alkoholu w ciąży to… zero

W Światowy Dzień FAS – płodowego zespołu alkoholowego – o tym, ile alkoholu można wypić w ciąży, jakie konsekwencje u dziecka wywołuje picie matki i jak pomóc dzieciom z FAS mówi dr Małgorzata Klecka - psycholog, doktor nauk medycznych, założycielka ośrodka FAStryga.

Agnieszka Huf: Kieliszek wina do obiadu na poprawę krążenia, piwo dla lepszej pracy nerek… Takie propozycje często słyszą kobiety spodziewające się dziecka. Jaka jest bezpieczna ilość alkoholu w ciąży?
dr Małgorzata Klecka: Mitów dotyczących stosowania alkoholu jest mnóstwo - w naszej kulturze wydaje się on być lekiem na całe zło. Tymczasem badania od lat potwierdzają jedno: nie da się określić bezpiecznej dawki alkoholu dla konkretnej kobiety, która jest w ciąży. Każda ciąża jest niepowtarzalnym wydarzeniem rozwojowym i nie jesteśmy w stanie stwierdzić, jaką odporność na toksynę, jaką jest etanol, ma konkretne, rozwijające się dziecko. Więc najbezpieczniejsza dawka alkoholu w ciąży to… zero.

Jaki wpływ ma alkohol na rozwój nienarodzonego dziecka? Dlaczego jest tak bardzo niebezpieczny?
Niebezpieczny jest aldehyd octowy - produkt rozpadu alkoholu etylowego. Na liście teratogenów, czyli substancji zagrażających rozwojowi dziecka, ciągle jest jednym z najniebezpieczniejszych. Kontakt z alkoholem w czasie tzw. organogenezy, czyli kiedy u dziecka tworzą się serce, płuca, kości, mięśnie, układ pokarmowy czy krwionośny, powoduje ich uszkodzenia, dziecko rodzi się chore. Może mieć choroby jelit, nerek, tarczycy… Wpływ alkoholu jest różny na poszczególnych etapach ciąży. Jeśli kobieta pije w pierwszym trymestrze, występuje ryzyko uszkodzeń podstawowych warstw układu nerwowego dziecka, które są odpowiedzialne za automatyczne reakcje – oddychanie, krążenie, trawienie, odruchy. W drugim trymestrze narażony jest układ limbiczny, funkcje pamięci i reakcje emocjonalne. Alkohol w trzecim trymestrze może uszkodzić korę mózgową, co skutkuje trudnościami w uczeniu się – dziecku można tłumaczyć bez końca proste rzeczy, a ono i tak się tego nie nauczy. Można mówić mu wielokrotnie, żeby nie wkładało palców do kontaktu, a ono – nawet, jeśli zostanie pokopane przez prąd – i tak nie zapamięta, że to jest niebezpieczne, jego mózg tego nie przetworzy. 

Jakie to ma konsekwencje w przyszłości?
Najnowsze badania, prowadzone w Kanadzie i Wielkiej Brytanii, są wstrząsające – średnia długość życia osoby z FAS wynosi 34 lata! 44% tych osób ponosi śmierć w młodym wieku z powodów zewnętrznych – wypadki, samobójstwa. To jest ogromna liczba! Osoby z FAS cierpią na tak złożone zaburzenie, układ nerwowy jest tak przeciążony, że ich życie staje się wyzwaniem niemożliwym do pokonania bez wsparcia. 

Jakie objawy powinny zaniepokoić rodziców i skłonić ich do diagnozy pod kątem FAS?
Znowu odwołam się do badań - ostatnie mówią, że jeśli dziecko w życiu płodowym było narażone na działanie alkoholu to mrzonką jest sądzić, że jego rozwój będzie prawidłowy. Podstępność tego zaburzenia polega na tym, że objawy mogą się pojawić po latach, nie muszą być widoczne od razu po narodzinach. U małych dzieci niepokojące są zaburzenia snu czy jedzenia, nieprawidłowe napięcie mięśniowe i odruchy, co powoduje problemy z raczkowaniem, siadaniem czy chodzeniem. U starszych dzieci widoczna jest nadpobudliwość albo przeciwnie - wycofanie, trudności w uczeniu się podstawowych rzeczy, choćby imion kolegów w przedszkolu. Często rodzice ignorują początkowe objawy, mówiąc: dajmy dziecku czas. A wtedy tak naprawdę dajemy czas objawom, które mogą się umacniać… Dlatego tak ważna jest wczesna diagnoza. 

Jeszcze niedawno podkreślano, że płodowy zespół alkoholowy rozpoznaje się po dysmorfii, czyli specyficznym wyglądzie twarzy: szeroka nasada nosa, spłaszczona rynienka podnosowa… Czy faktycznie FAS zawsze widać na zewnątrz?
To jest kolejny mit. Oczywiście w kryteriach diagnostycznych te cechy są ważne – skrócone szpary powiekowe, nieprawidłowy kształt rynienki podnosowej, cienka górna warga. Na to wszystko mamy siatki centylowe, każdą z tych cech szczegółowo mierzymy i badamy – nie wystarczy rzut oka na twarz dziecka. Ale tylko 10% dzieci, które ucierpiały z powodu narażenia na alkohol w okresie prenatalnym, ma widoczne cechy dysmorfii. I nie jest tak, że dziecko, u którego FAS nie widać, ma lżejsze objawy. Mam pacjentkę z pełnoobjawowym FAS, która dzięki temu, że jest wspierana przez rodziców, funkcjonuje bardzo dobrze – jest przewodniczącą klasy, ma przyjaciół, choć ma szereg dysfunkcji – jest naiwna, nie dostrzega zagrożeń, trzeba jej tłumaczyć świat. Tymczasem inne dziecko, u którego na zewnątrz nie widać żadnych objawów, ma bardzo poważne dysfunkcje, powikłane zaburzeniami wtórnymi, takimi jak agresja czy zaburzenia zachowania. 

Czy skutki uszkodzenia są w jakikolwiek sposób odwracalne?
Nie – to zaburzenie, które trwa całe życie. FAS nie da się wyleczyć. Ale badania pokazują, że istnieją czynniki, które mogą zapobiec występowaniu zaburzeń wtórnych, do których należą agresja, ucieczki czy inne trudności wychowawcze. Bo ważne jest, żeby pamiętać, że zaburzenia zachowania to nie są cechy wrodzone, tylko komplikacje. Jeśli nastąpi wczesna diagnoza i edukacja rodziców czy opiekunów (bo większość dzieci, o których mówimy, wychowuje się w rodzinach adopcyjnych czy zastępczych – w naszym ośrodku dotyczy to ok 90% pacjentów) – jest szansa pomóc dziecku. Najważniejsze jest środowisko wychowawcze – podkreślę to wielkimi literami: pozbawione wszelkich przejawów przemocy. Wtedy jest szansa, że takie dziecko, a później nastolatek i dorosły, będzie dobrze funkcjonować. Wczesna diagnoza i środowisko pozbawione wszelkich form przemocy mogą dać nadzieję, że życie dziecka będzie spełnione i szczęśliwe.  

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama