Nowy numer 37/2021 Archiwum

Notatki bezinteresowne

Czy dlatego, że ktoś myśli „trochę”, ja mam przestać myśleć w ogóle?

Trzeba odróżniać rozstrzyganie problemów od ich upraszczania. Racje decyzji nie unieważniają innych, jej przeciwnych. Choć w danym momencie nie powinny osłabiać woli działania, realizm nakazuje zachować ich świadomość – by we właściwym momencie móc tym racjom zadośćuczynić i by cały czas rozumieć motywy oponentów działań, które musimy prowadzić.

*

Wesoły, ksenofobiczny duch neosłonimszczyzny: głupi jest nie ten, kto nie rozumie, głupie jest wszystko – czego mu się rozumieć nie chce.

*

Piękna gorycz Bainville’a: „Kto czyta? Kto rozumie, co czyta? Kto wierzy w to, co zrozumiał?”.

*

Maurras pisze: „Rewolucja zmieniła naturalny bieg i zwyczajny rytm życia Francji”. Dobrym komentarzem do tego twierdzenia jest studium o „królewskiej rewolucji Ludwika XVI”, które Jean-Christian Petitfils umieścił w „Czarnej księdze Rewolucji Francuskiej”. Francja zmierzała pod koniec XVIII wieku w kierunku tych wszystkich zmian, które Wielka Brytania przeżyła w ciągu następnych stu kilkudziesięciu lat. Naturalny bieg – to niezwykły dar postępu monarchii kapetyńskiej, zdolność przeprowadzania Francji przez kolejne epoki przy zachowaniu jej duchowej i politycznej tożsamości. Jej zwyczajny rytm stanowiło powoływanie przez królów kolejnych klas społecznych do kierowania państwem. Zemmour odnosi to do Polski. U nas demokracja szlachecka stała się rządami kasty, która ubezwłasnowolniła Rzeczpospolitą. Burbonowie w tym czasie powoływali do władzy ówczesną klasę średnią i to ta interakcja suwerennej władzy i społeczeństwa zapewniła Francji prymat w Europie.

*

Grzegorz Kołodko niczym Maurras: „Warto sobie uświadomić, jak kosztowne są okresy przedwyborcze. Trzeba uważać na skok na kasę populistów, którzy zechcą wyrwać jak najwięcej pod hasłem ochrony tych w potrzebie. Jeszcze bardziej trzeba uważać na zachłanność zamożnych”.

*

Istnieje groteskowy nacjonalizm, który wyżywa się głównie w zwalczaniu rodaków.

*

Cztery założenia uparcie powracającego anarcho-nacjonalizmu: (1) państwo („absolutum dominium”) – głównym wrogiem narodu, (2) najlepszą polityką – brak polityki („Polska nie rządem stoi”), (3) solidarność większości ograniczeniem wolności (liberum veto), (4) ojczyzna to wielka zbiorowa należność. U źródeł anarcho-nacjonalizmu jest nasza stara polityczna „malkontencja”, nawracająca choroba dawnej Polski, którą zwalczał już wielki ojciec Skarga i której zwalczanie w duchu Skargi stanowi fundament politycznej myśli narodowej jako takiej. Trzeba wierzyć, że jest możliwa ogólna reforma moralna i intelektualna przezwyciężająca tę chorobę, ale też każdy powinien się jej codziennie opierać, by normalnie, wbrew niej, jako naród w państwie – po prostu żyć.

*

Nie lubię sprowadzania wszystkiego do Putina, ale jedyny zwolennik Sinn Féin, którego bliżej poznałem, był zapalonym sympatykiem Putina. IRA uważa się u nas często za ruch nacjonalistyczny, ale bez świadomości, jak lewicowy jest to nacjonalizm. Składowe części jego etosu to tradycja zaangażowania po stronie czerwonej Hiszpanii i palestynizm. Postępy polityczne Sinn Féin nie są bez znaczenia politycznego; choć oczywiście od czasu przygotowań do zawarcia Porozumień Wielkopiątkowych Amerykanie nad radykalnymi republikanami bardzo pracowali. Ale czy te afiliacje tak całkowicie się wykluczają? John le Carré był wielkim pisarzem Zimnej Wojny, ale i w naszych chaotycznych czasach niejedno potrafił wyjaśnić.

*

Skreślony fragment z „Nienasycenia” (ale chyba jednak apokryf):

„– Dlaczego krytykujesz Kocmołuchowicza? Tylko on myśli trochę podobnie jak my!

– To dlatego, że ktoś myśli »trochę«, ja mam przestać myśleć w ogóle?”.

*

Fanatyzm nie polega na tym, że się bardzo mocno wierzy w bronione racje, ale na tym, że się nie potrafi pojąć argumentów przeciwnych. Dlatego Nietzsche uważał go za broń słabych, tych, co nie potrafią – albo nawet boją się – zmierzyć ze sprzeciwem w sporze. (Oczywiście, każdy powinien przeciwstawiać się temu zjawisku po własnej stronie, ale to nie znaczy, że mamy być ślepi, gdy fanatyzm niszczy to, czego bronimy. Jesienią ubiegłego roku Ruch Wyp***dalać stał się fanatyzmu klinicznym przykładem).

*

Najgorszą wadą plotkarzy jest to, że nie można z nimi spokojnie poplotkować.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama