Nowy numer 37/2021 Archiwum

Ciachanie większości

Myśl wyrachowana: Najgorsi rządzący są tacy, co jeszcze nie rządzą, a już się rządzą.

Głośno było ostatnio o wypowiedzi posła Sławomira Nitrasa, w której wyraził on przekonanie, że katolicy w Polsce staną się mniejszością. „I muszą się z tym nauczyć żyć” – oznajmił, dodając, że powinno się to dokonać w sposób racjonalny, „a nie na zasadzie pewnej zemsty. Na zasadzie: to jest uczciwa kara za to, co się stało”. I tu padło słynne zdanie: „Musimy was opiłować z pewnych przywilejów”. Rzadziej cytowano jeszcze kolejne: „Bo jeśli nie, to znowu podniesiecie głowę, jeśli się cokolwiek zmieni”.

Podobno pan Nitras to „przekonany katolik”, który „mówił z zatroskaniem o tym, co się dzisiaj w Polsce dzieje”. Tak w każdym razie twierdzi Rafał Trzaskowski. Z kolei Tomasz Siemoniak stwierdził, że Nitras jest „człowiekiem, który troszczy się o Kościół”. Wielu zresztą ludzi z ich obozu wzięło się za obronę pana posła, co dowodzi, że nie jest to tylko jego prywatne gadanie. I to każe uważniej przyjrzeć się tej wypowiedzi, bo ona obrazuje sposób myślenia środowiska, które chce nami rządzić.

Oto nasz zatroskany katolik (który o katolikach mówi „oni” i „wy”) stawia się w gronie ludzi, którzy przypisują sobie prawo ustawiania pod siebie społeczeństwa. Mówi: – MY musimy was opiłować. My to znaczy kto? Kasta światłych? I dlaczego muszą? Ano, bo jak nas nie opiłują, to znowu podniesiemy głowę. Co znaczy, że naszym zadaniem jest mieć głowę pokornie spuszczoną, i tak ma zostać, nawet „jeśli się cokolwiek zmieni”.

Zastanawiające jest też stwierdzenie, że ma to być „kara za to, co się stało”.

A co się stało? Cośmy takiego strasznego zrobili, że chcą nas karać? O inkwizycję chodzi? A może o chrystianizację Polski, o detronizację Swarożyca czy innego Trygława? Jeśli tak, to ja bardzo przepraszam, to się już nie powtórzy.

Ale serio jakoś nie umiem sobie wyobrazić, o co mogłoby chodzić. Bo hasło o piłowaniu przywilejów niczego nie wyjaśnia. Jakie to my niby mamy przywileje? Że możemy chodzić do kościoła? Że możemy w ogóle mieć kościoły? Że nasze dzieci mają religię w szkole? Że w szkołach, urzędach i szpitalach mogą wisieć krzyże?

A owszem, są kraje, w których uważa się takie rzeczy za nadmierne przywileje i się je piłuje. Ale my nie jesteśmy innymi krajami. Jesteśmy wolnymi ludźmi w wolnym państwie i meblujemy swój dom według naszych potrzeb, więc byłoby miło, gdyby pan Nitras z kolegami pozwolili nam być gospodarzami we własnym kraju. I nie pouczajcie nas, z czym się mamy nauczyć żyć w przyszłości, bo jak na razie to wy nie umiecie żyć w teraźniejszości. •

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także