Nowy numer 4/2023 Archiwum

Na Jowisza! Uzupełniam Jeżycjadę

Z cyklu: Co warto przeczytać?

REWELACJA. To słowo jako pierwsze przychodzi mi do głowy po sięgnięciu po książkę pani Małgorzaty Musierowicz i jej córki Emilii Kiereś. Miłośnicy Jeżycjady będą zachwyceni (jeśli jeszcze do niej nie zerknęli), a ci, którzy może nawet nie mieli w ręku Jeżycjady, zechcą sięgnąć (dawka humoru gwarantowana).

Miło poznać niektórych bohaterów, którzy czasem byli na drugim planie, a tu mamy o nich jakąś dodatkową informację. Wspaniale dowiedzieć się też wielu ciekawych historii rodzinnych autorki - o jej dziadkach, mamie, bracie (w końcu to Stanisław Barańczak!). O tym, jak ona i brat wsiąknęli w świat książek, jak uczyła go alfabetu przy pomocy dżdżownic, o niezwykłej pani Basi, która to jeszcze przed konklawe wiedziała, że Wojtyła ma szansę. Wiedzieliście, że w rodzinie pani Musierowicz jest błogosławiony? W dodatku wyniesiony na ołtarze przez Jana Pawła II. W tej książce jest mnóstwo fascynujących anegdot. 

Jesteśmy zaproszeni do niezwykłego świata, w którym człowiek od razu czuje się jak w domu - jest tu to niezwykłe ciepło i miłość, które tak często doświadcza się w Jeżycjadzie.

Ja osobiście miejscami parskałam śmiechem, a gdzieniegdzie miałam łzy w oczach.

Jeśli jesteście ciekawi, jak zaczęła się przygoda pani Musierowicz z pisarstwem to zerknijcie do książki koniecznie. Skąd w Jeżycjadzie tyle o coup de foudre? Wszystko wyjaśni wam opis pewnego spotkania. O czym noblista Miłosz poinformował rodzinę Musierowiczów, a także co mu zawdzięcza jedna z bohaterek? Jak wyglądały oświadczyny pana Musierowicza? (Genialnie opisane przez panią Małgorzatę). Takich perełek jest więcej, a właściwie każda kolejna strona przynosi jakąś niespodziankę. Do tego wspaniałe zdjęcia wykonane przez panią Emilię Kiereś. 

Pani Musierowicz zdradza, gdzie swoim bohaterom użyczała swoich myśli. Jakie osoby zlały się w jedną. Skąd pewne rozwiązania i pomysły w jej książkach. To taki przewodnik nie tylko po wspaniałej serii książek, ale i po życiu i po Poznaniu. Do tego mamy portrety wcześniej niesportretowanych postaci. Osobiście jestem fanką rysunków, ilustracji pani Musierowicz. Mają w sobie coś niesamowitego i wyjątkowego.  

Z serca polecam. Lektura dobra na każdą porę roku przy dobrej herbacie czy kawie. A jeszcze lepiej, gdy czyta się ją na głos domownikom, humor od razu się poprawia. 

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy