Nowy numer 37/2021 Archiwum

Znak Dziedzictwa

Polska stara się o umieszczenie orędzia biskupów polskich do niemieckich z 1965 roku na liście Znaku Dziedzictwa Europejskiego. Jest to szansa na wpisanie nie tylko dokumentu, ale i idei, z której wyrósł, w politykę pamięci Unii Europejskiej.

W czasach, gdy logo i znaki graficzne porządkują naszą wyobraźnię, budując hierarchię ważności różnych miejsc i wydarzeń, to działanie jest ważne. Pozwala ugruntować wiedzę o faktach historycznych w świadomości potocznej, nie tylko Polaków. Zapytałem min. Jarosława Sellina, sekretarza stanu w Ministerstwie Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu, co skłoniło rząd do złożenia wniosku o wpisanie orędzia na tę listę. – Wystąpiliśmy z wnioskiem, ponieważ 56 lat temu wydarzyło się coś niezwykle ważnego – odpowiedział. – Kiedy cała Europa lizała rany po hekatombie II wojny światowej, wystąpienie biskupów polskich do niemieckich, aby wzajemnie sobie przebaczyć winy i budować opartą na prawdzie pamięć wokół tego, co się w czasie II wojny światowej wydarzyło, było czymś wyjątkowym. Był to akt niezwykłej odwagi, także wobec własnego społeczeństwa. Polska nie była wtedy krajem wolnym, lecz częścią sowieckiego imperium. Był to więc także akt narodowej suwerenności i wizjonerskiej odwagi, skierowanej w przyszłość. Pojednanie francusko-niemieckie już się wtedy dokonywało, ale to Polska była najbardziej pokrzywdzonym w czasie II wojny światowej państwem. Było czymś niesłychanym dla całego świata, że ci, którzy najwięcej w wyniku tej wojny wycierpieli, wyszli z ideą pojednania, zapisaną w orędziu. Ten akt budował to, co jest najcenniejsze w dzisiejszej Unii Europejskiej, czyli sytuację, w której nie wyobrażamy sobie wojny między tworzącymi ją narodami. Otwarł drogę do pojednania polsko-niemieckiego, które jest warunkiem absolutnie niezbędnym dla pojednania ogólnoeuropejskiego. Orędzie oznaczone Znakiem Dziedzictwa Europejskiego będzie przypominać współczesnej Europie, że drogą dla przyszłych pokoleń nie jest wojowniczość, agresja, dominacja, ale dialog i pojednanie – podkreśla minister Sellin.

Idea europejskiej tożsamości

Prof. dr hab. Jacek Purchla, historyk sztuki, specjalista z zakresu dziedzictwa kulturowego i historii miast, był w latach 2012–2016 członkiem panelu ekspertów przygotowującego dla Parlamentu Europejskiego rekomendacje dla przyznawania Znaku Dziedzictwa Europejskiego. W rozmowie z GN przypomina, że jesienią 2011 r. Parlament Europejski podjął decyzję o stworzeniu inicjatywy, której celem było wypracowanie kanonu najważniejszych obiektów, miejsc oraz idei upamiętniających ideę integracji europejskiej. Jednak już wcześniej, od 2006 r., z inicjatywy francuskiego ministra kultury istniał program pod nazwą Znak Dziedzictwa Europejskiego. Początkowo był to projekt międzyrządowy, skupiający 18 krajów, i do 2011 r. na tej liście było już 68 Znaków. Były to bardzo różne miejsca, np. Akropol czy dom Roberta Schumana, jednego z promotorów jedności europejskiej.

– Po decyzji Parlamentu Europejskiego zweryfikowano tamten katalog oraz przyjęto nowe kryteria przyznawania kolejnych Znaków – przypomina prof. Purchla. – Od 2012 r. miałem zaszczyt uczestniczyć w pracy tej grupy ekspertów powołanych przez różne gremia, m.in. Komisję Europejską. Byłem jednym z czterech specjalistów powołanych właśnie przez nią. W procedurze konkursowej różne państwa mogły zgłosić najpierw po cztery propozycje, a od 2015 r. po dwa nowe wpisy. Sam pomysł nawiązuje do sukcesu listy światowego dziedzictwa UNESCO. Lista ta obejmuje jednak przede wszystkim dziedzictwo materialne. Tworzy nie tylko rozpoznawalny na całym świecie kanon tego dziedzictwa, ale promuje także solidarne podejście do ochrony tego, co dla ludzkości jest najcenniejsze – wyjaśnia profesor. – Natomiast w inicjatywie Znaku Dziedzictwa Europejskiego – dodaje – chodzi przede wszystkim o to, aby odkrywać dla Europejczyków miejsca i obiekty, które odegrały istotną rolę w historii jednoczącej się Europy i mają szczególne znaczenie dla promowania idei europejskiej tożsamości. Na tę listę wpisano m.in. Lublin i wszystko, co w tym mieście łączy się z aktem unii lubelskiej z 1569 r., czy Konstytucję 3 maja. Ale takim miejscem jest także mniej u nas znany cmentarz na wzgórzu Pustki w miejscowości Łużna koło Gorlic – dodaje. – Symbolizuje krwawą bitwę pod Gorlicami w 1915 r. W tym miejscu pochowano „równorzędnie” zwycięzców i pokonanych – tysiące żołnierzy różnej narodowości, pochodzących z różnych kręgów kulturowych i religijnych. W projekcie Znaku Dziedzictwa Europejskiego uczestniczy obecnie 25 krajów, członków Unii. To dowód na to, że nie tylko pietyzm wobec zabytków, ale i kultura pamięci jest wyznacznikiem naszego stosunku do przeszłości – dodaje prof. Purchla.

Okazja do promocji Polski

Wnioskodawcą jest rząd, ale merytorycznie wniosek przygotował Ośrodek „Pamięć i Przyszłość”. Mieści się w Centrum Historii Zajezdnia przy ul. Grabiszyńskiej we Wrocławiu. Właśnie na budynku dawnej zajezdni autobusowej, przekształconej w 2016 r. w nowoczesne centrum wystawienniczo-edukacyjne, jeśli procedura zakończy się pozytywnie, umieszczone będzie błękitne logo Znaku Dziedzictwa Europejskiego. Zajezdnia kojarzy się głównie z Solidarnością, gdyż tutaj w sierpniu 1980 r. mieścił się międzyzakładowy komitet strajkowy, koordynujący protesty na Dolnym Śląsku. Centrum zajmuje się także opowiadaniem powojennej historii Wrocławia i jego mieszkańców, ale również badaniami listów milenijnych Episkopatu Polski. Jego wicedyrektor dr hab. Wojciech Kucharski w 2019 r. znalazł w Polskim Kolegium w Rzymie manuskrypt abp. Bolesława Kominka, zawierający wszystkie najważniejsze treści, które znalazły się ostatecznie w maszynopisie orędzia wysłanym w listopadzie 1965 r. do biskupów niemieckich, a przechowywanym w archiwum archidiecezji kolońskiej. Reprinty obu tych dokumentów są w Zajezdni, która jest także depozytariuszem archiwum kard. Kominka.

– Przyznanie Znaku Dziedzictwa Europejskiego idei, która stoi za orędziem biskupów polskich do niemieckich, to znakomita okazja do promocji wkładu Polski w integrację europejską – przekonuje dr Marek Mutor, dyrektor Ośrodka „Pamięć i Przyszłość”. – Bez pojednania polsko-niemieckiego nie byłoby prawdopodobnie Europy w dzisiejszym kształcie. Jeśli otrzymamy Znak, chcemy go wykorzystać do przypomnienia o polskim wkładzie w dziedzictwo europejskie.

– Czy jest szansa – pytam – że przyznanie Znaku przetrze drogę do tego, aby informacje o orędziu znalazły się w nauczaniu historii w krajach Unii?

– To jest długa droga, ale przyznanie Znaku daje nam bardzo dobry argument, aby o to zabiegać. Warto pamiętać, że Znak służy tworzeniu wspólnego kanonu europejskiego. Jeśli tak, to orędzie powinno w nim być, obok m.in. traktatu z Maastricht czy Konstytucji 3 maja.

– Jednak nawet w polskich podręcznikach uczeń nie przeczyta, że orędzie było ważnym elementem tworzenia nowej Europy – dopytuję dalej.

– To prawda – odpowiada dyr. Mutor. – Ale myślę, że dzięki akcji promocyjnej łatwiej będzie zabiegać o umieszczenie tych wszystkich informacji także w polskim kanonie nauczania historii. W tym kontekście ważne są różne projekty edukacyjne, które przygotowujemy z myślą o młodych ludziach, co robimy na terenie Wrocławia, ale nie tylko. Staramy się to także robić na gruncie europejskim, chociażby poprzez program pobytów studialnych młodych liderów z różnych krajów europejskich, aby poznawali historię orędzia we Wrocławiu. Ten program nazywa się Europejskie Forum im. Kominka i kończy się w Brukseli dyskusją, czy to polsko-niemieckie doświadczenie pojednania ma wymiar uniwersalny. Staramy się docierać do europejskiej opinii m.in. przez stronę internetową w języku angielskim. Podkreślamy rolę całego episkopatu w przygotowaniu orędzia, a zwłaszcza prymasa Wyszyńskiego, który obok autora – kard. Kominka – był jego inicjatorem i zdecydował, że ten dokument został zaakceptowany przez polskich biskupów, biorących udział w zakończeniu Soboru Watykańskiego II.

Odkrywamy siebie nawzajem

– To, co jest istotne w programie Znaku Dziedzictwa, to odkrywanie siebie nawzajem – mówi prof. Purchla. – Jesteśmy w Europie niejako „produktem” narodowych programów nauczania historii w szkole. Często nie wiemy o sobie wystarczająco dużo, dlatego się nie rozumiemy. Myślę, że polska propozycja wpisania orędzia na listę Znaku Dziedzictwa Europejskiego jest tego dobrym przykładem. O tym dokumencie i roli, jaką odegrał, poza nami i pewnymi środowiskami w Niemczech, w Europie mało kto wie. Tymczasem ten akt miał ogromne znacznie. W centrum zimnej wojny, 20 lat po tragedii II wojny światowej, był to niezwykły gest wybaczenia i pojednania, na który odważyli się biskupi, obywatele komunistycznego państwa. Jeśli orędzie znajdzie się na liście Znaku, będzie ważnym polskim wkładem w europejski dialog na temat świata wartości, którego wszyscy powinniśmy być strażnikami – podkreśla prof. Purchla.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Andrzej Grajewski

Dziennikarz „Gościa Niedzielnego”, kierownik działu „Świat”

Doktor nauk politycznych, historyk. W redakcji „Gościa” pracuje od czerwca 1981. W latach 80. był działaczem podziemnych struktur „Solidarności” na Podbeskidziu. Jest autorem wielu publikacji książkowych, w tym: „Agca nie był sam”, „Trudne pojednanie. Stosunki czesko-niemieckie 1989–1999”, „Kompleks Judasza. Kościół zraniony. Chrześcijanie w Europie Środkowo-Wschodniej między oporem a kolaboracją”, „Wygnanie”. Odznaczony Krzyżem Pro Ecclesia et Pontifice, Krzyżem Wolności i Solidarności, Odznaką Honorową Bene Merito. Jego obszar specjalizacji to najnowsza historia Polski i Europy Środkowo-Wschodniej, historia Kościoła, Stolica Apostolska i jej aktywność w świecie współczesnym.

Kontakt:
andrzej.grajewski@gosc.pl
Więcej artykułów Andrzeja Grajewskiego

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się