Nowy numer 30/2021 Archiwum

"Utrata wzroku była początkiem powołania apostołki ociemniałych"

Utrata wzroku stała się początkiem powołania matki Czackiej do bycia apostołką osób ociemniałych i oddalonych od Boga - powiedziała s. Radosława Podgórska ze zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Służebniczek Krzyża.

Siostra Podgórska wzięła w środę udział w edukacyjnej sesji wykładowej poświęconej życiu i spuściźnie kandydatów na ołtarze: matki Elżbiety Róży Czackiej i kard. Stefana Wyszyńskiego, która odbyła się w Domu Arcybiskupów Warszawskich.

S. Podgórska zaznaczyła, że w życiu matki Czackiej utrata wzroku stała się początkiem powołania do bycia apostołką Chrystusa.

"Osoba, która nie widzi, która ma wiele przeszkód do pokonania, niesie przesłanie prymatu ducha, tego zwycięstwa duchowego, że Jezus w niej zwyciężył, że Bóg dał jej tę moc, aby stać się apostołką osób ociemniałych i oddalonych od Boga" - podkreśliła.

Dodała, że matka Czacka ukazuje, że w drodze do świętości nie przeszkadza to, że jesteśmy słabi, że dotykamy własnej kruchości. "Ważniejsze jest, jak przeżyjemy naszą kruchość, naszą słabość" - oceniła s. Podgórska.

Jej zdaniem Pan Bóg powołał Różę Czacką nie dlatego, że od dzieciństwa była święta, ale dlatego, że "szczególnie ją ukochał". "Zostawił jej plan pełen Bożych zaskoczeń. Z perspektywy czasu widzimy to jasno i prosto, ale wydaje się, że Róża powoli dojrzewała do tego posłania" - wyjaśniła.

S. Podgórska przypomniała, że Róża Czacka straciła wzrok w wieku 22 lat, jak sama mówi "wtedy, gdy zaczęła się bawić". "W słowach, które matka Elżbieta relacjonuje ks. Korniłowiczowi, który spisuje tę notatkę, widzi swoje życie z perspektywy. Widzi tę wielką łaskę doświadczenia przemiany i zauważa, że właśnie wtedy, kiedy świat zaczął jej się podobać, jako hrabiance, jako arystokratce - wtedy straciła wzrok" - powiedziała.

Według s. Podgórskiej był to moment, kiedy Róża Czacka mogła "obrazić się na Pana Boga". Zamiast tego Róża na trzy dni zamknęła się w pokoju.

"Możemy myśleć o symbolicznym wymiarze tych trzech dni. Doświadczyła śmierci dla świata po to, by wyjść po trzech dniach i powiedzieć do swojej służącej, że teraz inaczej będzie żyć, że teraz wyjedzie do innych ośrodków dla niewidomych, by poznać możliwości ich służby, jak również dokonać własnej rehabilitacji. Widzimy kompletne przewartościowanie: od życia osoby z arystokracji (...) do osoby, która chce podjąć aspekt służebny" - oceniła.

Zdaniem s. Podgórskiej przemiana matki Czackiej nie była łatwa. "Zmaga się z tym nieszczęściem cała rodzina, ukrywa fakt utraty wzroku przez Różę. A Róża już zna słowa, które powiedział jej dr. Gebner: +Niech hrabianka więcej nie myśli, że odzyska wzrok, niech hrabianka zajmie się pracą z osobami niewidomymi" - przypomniała.

S. Podgórska zaznaczyła, że Róża Czacka po 10 latach wędrówki po Europie wróciła do Polski i zaczęła działalność edukacyjną dla osób niewidomych. "Powolutku dojrzewała do bycia apostołką (...). Najpierw jest to aspekt edukacyjny, charytatywny. Dopiero później, gdy przywdzieje habit franciszkański, jej aspekt służby staje się coraz bardziej duchowy" - mówiła.

Przytoczyła słowa matki Czackiej, które napisała po wielu latach od założenia zgromadzenia: "Pragnęłam dać innym niewidomym łaskę wiary, której zawdzięczam przyjęcie ślepoty z poddaniem się woli Bożej. I chciałam podnieść ich z poniewierki ku pożytecznemu życiu przez pracę zgodnie z postulatami nowoczesnej tyflologii".

S. Podgórska przypomniała, że matka Czacka służyła także osobom "niewidomym na duszy". "Niewidoma apostołka zaprasza osoby niewidome fizycznie, aby stały się apostołami względem osób oddalonych od Boga, osób +niewidomych duchowo+. Są to często osoby, które przyjeżdżają do Lasek dzięki posłudze Sługi Bożego ks. Korniłowicza" - wyjaśniła.

Dodała, że osoby te, widząc świadectwo matki Czackiej, wielki prymat ducha, stawiały sobie pytanie: skąd w tej kobiecie tyle siły? "Możemy powiedzieć, że nie wielkie deklaracje czynią z matki apostołkę ociemniałych. Matka nie zrobiła niczego spektakularnego, żadnego wielkiego działania na rzecz osób oddalonych od Boga. Była po prostu u boku ks. Korniłowicza. I kiedy on przysyłał jakąś osobę, żeby porozmawiała z matką, wtedy ona miała na to czas" - powiedziała.

Na zakończenie s. Podgórska przywołała słowa kard. Wyszyńskiego, który powiedział o matce Czackiej, że jej życie "wydało owoc stokrotny, stało się drzewem i przygarnęło wszystkich".

Beatyfikacja kard. Stefana Wyszyńskiego i matki Róży Czackiej odbędzie się 12 września w Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama