Nowy numer 30/2021 Archiwum

Ani biedni, ani bogaci

Klasa średnia powinna opierać się na dwóch filarach: wykształceniu i niezależności ekonomicznej. Ilu Polaków należy do tej grupy?

Przez ostatnie 30 lat coś się zmieniło: zwiększyła się grupa klasy średniej, zwłaszcza w większych miastach, wciąż jednak bardzo duża grupa naszych obywateli cały czas żyje „od pierwszego do pierwszego”. Trudno im zaoszczędzić. To dla nich jest Polski Ład – powiedział Mateusz Morawiecki na początku czerwca br. Premier zapewnił, że dzięki działaniom rządu wkrótce dojdzie do poszerzenia klasy średniej. Na naszych łamach zastanawialiśmy się już nad możliwością realizacji takiego scenariusza („Polski Ład a klasa średnia”, GN 21/2021). Tym razem skupmy się na samym pojęciu, które w ostatnich tygodniach elektryzuje opinię publiczną.

Dom i samochód

Początki klasy średniej sięgają XVI w. Wówczas wraz z rozwojem kapitalistycznego rynku pracy pojawiło się zapotrzebowanie na nowe zawody, wymagające odpowiednich kwalifikacji. Drobni kupcy, bankierzy, właściciele warsztatów rzemieślniczych, prawnicy, lekarze czy nauczyciele akademiccy nie musieli legitymować się wysokim statusem społecznym. Do osiągnięcia sukcesu potrzebne były im „tylko” wiedza i umiejętności. „W ten oto sposób klasa średnia stawała się jednym z elementów historycznego zwrotu, który zmienił system stosunków społecznych, organizację pracy, a także przyzwyczajenia i mentalność jednostek. Ludzie musieli się wdrożyć do zachowań znamionujących kapitalistyczną racjonalność i dyscyplinę życiową, zajmując pozycje nieobciążone feudalnym stygmatem dziedziczenia statusu i nieprzekraczalnych barier stanowych” – czytamy w książce „Polska klasa średnia” autorstwa prof. Henryka Domańskiego.

W kolejnych wiekach, wraz z rozwojem przemysłu i sektora usług, do przedstawicieli klasy średniej dołączyli m.in. menedżerowie, inżynierowie, wyspecjalizowani pracownicy biurowi oraz osoby wykonujące tzw. wolne zawody. W połowie XX w. powstanie społeczeństwa konsumpcyjnego doprowadziło do wzrostu ich oczekiwań dotyczących poziomu życia. W latach 50. typowa amerykańska rodzina pragnęła posiadać własny samochód, dom z ogrodem, zamrażarkę, suszarkę, elektryczny piec, kosiarkę, klimatyzator itd. Zarobki często jednak nie pozwalały na spełnienie tych marzeń. Rozwiązaniem okazały się pożyczki. „Rozpowszechnienie się mentalności posiadacza było najważniejszym czynnikiem formowania się społeczeństwa klasy średniej, chociaż własność ratalna jest specyficznym rodzajem własności – zapewnia właścicielowi komfort życia pod warunkiem systematycznego spłacania kredytu” – zwraca uwagę prof. Domański.

Warunek konieczny

Na Zachodzie klasa średnia rozwijała się bez większych przeszkód, a jak to wyglądało w Polsce? Do połowy XIX w. szlachta, obawiając się utraty swoich przywilejów, starała się powstrzymać ten proces. „Średni stan obywatelski, kupcy, rzemieślnicy czy mechanicy są tak nieliczni i tak mało ważą, że można ich uznać za nieistniejących. W kraju, w którym handel jest tak wymarły, manufaktury (wyjąwszy najkonieczniejsze) niemal nieznane, przemysł i rzemiosło pozostawiono własnemu losowi i tylko jako tako dba się o pracę na roli, stan średni musi z konieczności wymierać i tracić znaczenie” – zanotował angielski kupiec i dyplomata Nathaniel William Wraxall, podróżując po Polsce w 1778 r.

W II RP doszło do rozwoju klasy średniej, ale w okresie PRL-u uznano ją za relikt poprzedniego ustroju i dążono do jej zredukowania. Gdy na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych XX w. zaczęto wprowadzać reformy wolnorynkowe, pojawiła się szansa na budowę tego segmentu społecznego. „Warunkiem koniecznym do powstania klasy średniej było stworzenie mechanizmów rekrutacji, awansu i wynagradzania jednostek odpowiednio do kwalifikacji i wysiłku wkładanego w pracę. Spełnienie tego warunku – połączone z przekształceniami struktury polskiej gospodarki oraz zmianami na rynku pracy – doprowadziło do ukształtowania się w Polsce struktury zawodowej zbliżonej do wzoru typowego dla państw zachodnich” – czytamy w raporcie „Klasa średnia w Polsce. Czy istnieje polski self-made man?”, przygotowanym przez Polski Instytut Ekonomiczny.

Dochody i zawód

Z raportu PIE wynika, że ok. 11–12 mln Polaków w wieku 24–64 lat należy do klasy średniej. Tę grupę wyodrębniono na podstawie dwóch kryteriów: dochodowego i zawodowego. W pierwszym z nich wzięto pod uwagę dochód rozporządzalny (czyli to, co zostaje po odprowadzeniu podatków oraz opłaceniu składek na ubezpieczenia zdrowotne i społeczne) w przeliczeniu na członka gospodarstwa domowego. W klasie niższej wynosi on poniżej 1500 zł, w klasie średniej utrzymuje się na poziomie od 1500 zł do 4500 zł, a w klasie wyższej przekracza 4500 zł. Można zatem stwierdzić, że członek gospodarstwa domowego dysponujący kwotą od 1500 zł do 4500 zł miesięcznie jest przedstawicielem klasy średniej.

W drugim ze wspomnianych kryteriów wzięto pod uwagę klasyfikację zawodów EGP (jej twórcami byli Erikson, Goldthorpe i Portocarero). Na jej podstawie do omawianej klasy zaliczono profesjonalistów niższego szczebla (m.in. właścicieli średnich firm, techników, średni szczebel administracji rządowej, średnią kadrę menedżerską), pracowników umysłowych wykonujących prace rutynowe, osoby samozatrudnione oraz fizycznych pracowników nadzoru (np. brygadzistów). Szacuje się, że 26 proc. z nich wszystkich posiada wyższe wykształcenie.

Z badania wykonanego w ramach Europejskiego Sondażu Społecznego w 2016 r. wynika, że Polska znajduje się w czołówce krajów z najwyższym odsetkiem obywateli należących do klasy średniej – to ponad połowa z nas. Pod tym względem nie odbiegamy znacznie od Francji, Szwecji czy Norwegii. Zarabiamy jednak znacznie mniej niż mieszkańcy państw Europy Zachodniej. Z badania GFK wynika, że dochód rozporządzalny statystycznego Europejczyka wynosi 14 292 euro, a Polaka 7228 euro. Skalę dysproporcji dobrze ilustruje porównanie z naszym zachodnim sąsiadem. W Niemczech osoba samotna należąca do klasy średniej posiada dochód rozporządzalny w wysokości od 1560 do 2920 euro netto. W naszym kraju ma do dyspozycji prawie trzy razy mniej.

Koło zamachowe

Wyraźne różnice w dochodach pomiędzy Polakami i mieszkańcami innych państw należących do UE są konsekwencją zacofania gospodarczego, którego doświadczył nasz kraj w okresie PRL-u. Potrzeba czasu, abyśmy osiągnęli tak wysoki poziom życia jak na Zachodzie. To nie zmienia jednak faktu, że w Polsce istnieje już klasa średnia. – To jest grupa społeczna, którą się definiuje nie poprzez wysokość zarobków, lecz poprzez pewną misję, rolę społeczną. Klasą średnią są urzędnicy zarabiający po 4 tys. zł brutto, są nauczyciele, którzy w porywach zarabiają 5 tys. zł, są adiunkci na uczelni, którzy zarabiają tyle samo co nauczyciele, a są nią też wybitni specjaliści, informatycy zarabiający po kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie – zauważył wicepremier Jarosław Gowin w wywiadzie dla TVN24.

We wspomnianej już książce prof. Henryk Domański zwrócił uwagę, że „przeciętny Polak dopatruje się głównych czynników bogactwa w nieuczciwości, niezawinionych przez siebie przeciwnościach losu i niesprawiedliwym systemie społecznym”. Te słowa zostały napisane prawie 20 lat temu. Dzisiaj widać, że od tamtego czasu wiele się zmieniło. Według raportu PIE większość mieszkańców naszego kraju wierzy, że powodzenie w życiu zależy od nich samych. „Polacy postrzegają system społeczny jako otwarty i dający wszystkim szansę na awans. Świadczy o tym przywiązywanie niewielkiej wagi do pochodzenia i koneksji oraz znacznej wagi do ambicji i ciężkiej pracy – jako czynników bezwzględnie koniecznych do osiągnięcia sukcesu w życiu” – czytamy w opracowaniu. To daje nadzieję na poszerzenie klasy średniej, która według ekonomistów jest kołem zamachowym rozwoju ekonomicznego. Wiele zależy jednak od tego, czy państwo stworzy ku temu odpowiednie warunki.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama