GN 30/2021 Archiwum

Polacy ponownie mistrzami Lekkoatletycznych Drużynowych Mistrzostw Europy

Polscy lekkoatleci obronili tytuł drużynowego mistrza Europy. O 2,5 punkta okazali się lepsi od Włochów. Dwudniowa impreza odbyła się na Stadionie Śląskim w Chorzowie. Biało-czerwoni odnieśli dziesięć zwycięstw.

Wygrane zanotowali: Pia Skrzyszowska (100 m i 100 m ppł), Alicja Konieczek (3000 m z przeszkodami), Michał Haratyk (kula), Norbert Kobielski i Kamila Lićwinko (wzwyż), Natalia Kaczmarek (400 m), Paweł Fajdek (młot), Robert Sobera (tyczka) i kobieca sztafeta 4x400 m w składzie: Małgorzata Hołub-Kowalik, Kornelia Lesiewicz, Justyna Święty-Ersetic i Natalia Kaczmarek.

Triumf Polaków wisiał na włosku do ostatniej konkurencji - biegu sztafetowego 4x400 m mężczyzn. Do czwartej zmiany nic nie było pewne, ale wówczas pałeczkę zgubili... Brytyjczycy i stracili szansę na "przeskoczenie" biało-czerwonych w klasyfikacji. Wiktor Suwara, Kajetan Duszyński, Patryk Grzegorzewicz i Karol Zalewski dobiegli na trzeciej pozycji, co wystarczyło, by reprezentacja triumfowała w całej imprezie.

Bohaterką dwudniowej rywalizacji była Skrzyszowska, która w dwóch konkurencjach wywalczyła komplet 14 punktów. W sobotę na płaskim dystansie 100 m poprawiła rekord życiowy czasem 11,25 i zostawiła rywalki za plecami. 20-letnia warszawianka uzyskała trzeci wynik w XXI wieku w biegu na tym dystansie w Polsce. Szybsze były jedynie w 2019 roku Ewa Swoboda - 11,07 i trzynaście lat temu Daria Korczyńska - 11,22. W niedzielę triumfowała na swoim koronnym dystansie 100 m ppł i miała czas 12,99.

Polacy ponownie mistrzami Lekkoatletycznych Drużynowych Mistrzostw Europy   Chorzów, 29.05.2021. Polka Pia Skrzyszowska (P) po zwycięskim biegu na dystansie 100 metrów podczas lekkoatletycznych drużynowych mistrzostw Europy - Superliga, na Stadionie Śląskim, 29 bm. Nasza reprezentacja broni złotego medalu, wywalczonego po raz pierwszy w historii, w sierpniu 2019 roku. PAP/Andrzej Grygiel

„Na rozgrzewce pojawił się stres, bo zaczął padać deszcz. Nagle zaczęłam się ślizgać, ale bardzo zależało mi na wygranej. Po raz drugi w karierze udało się złamać barierę trzynastu sekund. To wiele dla mnie znaczy” - skomentowała.

W rewelacyjnej dyspozycji jest Paweł Fajdek. Trenujący od tego roku z mistrzem olimpijskim Szymonem Ziółkowskim zawodnik z konkursu na konkurs się rozkręca. W niedzielę w mokrym kole uzyskał 82,98, co jest jego najlepszym rezultatem osiągniętym od 2017 roku. Ustanowił też rekord imprezy i został liderem światowej listy tegorocznych wyników.

„To nie jest jeszcze moje 100 procent możliwości. Czuję się coraz lepiej, a dzisiejsze warunki nie były najlepsze. W kole było pełno wody, a to nie pomaga” - skomentował.

Polacy ponownie mistrzami Lekkoatletycznych Drużynowych Mistrzostw Europy   Chorzów, 30.05.2021. Polak Paweł Fajdek w konkursie rzutu młotem podczas lekkoatletycznych drużynowych mistrzostw Europy - Superliga, na Stadionie Śląskim. PAP/Andrzej Grygiel

Zwycięstwo odniósł też Robert Sobera, który w Chorzowie miał nie startować, ale zastąpił kontuzjowanego Piotra Liska i uczynił to znakomicie. Sobera, który z powodu licznych urazów nie może wrócić do światowej czołówki od 2016 roku, skoczył jako jedyny 5,65.

Zadowolona ze swojego występu, ale nie techniki, była Kamila Lićwinko, która rezultatem 1,94 zwyciężyła w skoku wzwyż. „Nie mogłam dziś złapać odbicia. To mój ostatni sezon w karierze i mam nadzieję, że wykorzystam to, co udało mi się wypracować. Czuję się w formie, nie boję się skakać, nie obawiam się, że coś mi nie wyjdzie” - przyznała.

Bardzo dobrze zaprezentowała się w skoku w dal Magdalena Żebrowska. Zawodniczka z Białegostoku uzyskała 6,58 i przegrała tylko z Niemką Maryse Luzolo - 6,61. To już drugi tak dobry rezultat Polki, która w tym sezonie poprawiła rekord życiowy na 6,70.

„Wiele się zmieniło w moim życiu. Studiowałam dziennie kierunek medyczny, przygotowanie do zajęć zabierało mi sporo energii. Teraz nareszcie mogę robić na maksa to, co najbardziej lubię. Rezerwy mam spore - niemal w każdym elemencie - technice, szybkości, sile” - przyznała.

Sześć punktów, czyli drugie miejsce, wywalczył też w rzucie dyskiem Robert Urbanek 62,57. Lepszy był Brytyjczyk Lawrence Okoye - 64,22.

„Staram się myśleć bardziej pozytywnie, ale chciałbym, żeby forma była wyższa. Bardzo ciężko przepracowałem kwiecień i chciałbym, żeby to w końcu oddało. Koło dziś było bardzo śliskie, to usztywniało każdego” - zaznaczył.

Trzecie miejsca zajęli na 110 m ppł Damian Czykier - 13,65 i w biegu na 800 m Mateusz Borkowski - 1.46,66. Wygrywali, odpowiednio, Hiszpan Asier Martinez - 13,43 i Brytyjczyk Jake Wightman - 1.45,71. Tę samą lokatę wywalczyła w pchnięciu kulą Klaudia Kardasz - 18,17. Triumfowała Niemka Sara Gambetta - 18,75.

Na dystansie 3000 m z przeszkodami czwarty był Krystian Zalewski - 8.40,57, dla którego był to powrót na stadion. W ostatnich dwóch latach skoncentrował się bowiem na rywalizacji w biegach ulicznych. W Chorzowie najszybszy był Hiszpan Fernando Carro - 8.39,67. Tuż za podium znalazła się też oszczepniczka Klaudia Regin - 54,66. Rekord imprezy ustanowiła Niemka Christin Hussong - 69,19.

W biegach sprinterskich na 200 m czwarta była Marlena Gola - 23,33 (rekord życiowy), a szósty Karol Zalewski - 21,19. Ostatnia na metę 5000 m dobiegła Sylwia Indeka - 16.58,07. Wygrała Włoszka Nadia Battocletti - 15.46,95.

Renata Pliś, która startowała dzień wcześniej na 3000 m, w ostatniej chwili wskoczyła też na dystans 1500 m i dobiegła jako szósta z czasem 4.19,10. Najszybsza była Włoszka Gala Sabbatini - 4.14,87. Siódmą pozycję w trójskoku zajął Adrian Świderski - 15,54, najdalej wylądował Niemiec Max Hess - 17,13.

Zwycięstwo odniosła w sobotę Konieczek na 3000 m z przeszkodami - 9.35,63. Trenująca na co dzień w USA lekkoatletka rozegrała ten bieg bardzo dobrze taktycznie. Na prowadzenie wyszła na ostatnim okrążeniu na przeszkodzie z rowem. Wyprzedziła wówczas Niemkę Elenę Burkard i na końcowych metrach nie dała się już wyprzedzić.

"Miałam biec spokojnie i tak też było. Zaatakowałam w odpowiednim momencie. Teraz przyjechałam do Polski na całe wakacje i mam nadzieję na występ w igrzyskach w Tokio. W USA powoli zaczęłam się odnajdywać. Kilka lat trwało, zanim przyzwyczaiłam się do klimatu i treningów" - przyznała.

"Swoją robotę" - jak to sam nazwał - zrobił Haratyk. Mistrz Europy pchnął kulę na 21,34 i zdeklasował rywali. Drugi Włoch Leonardo Fabbri uzyskał 20,77.

"Nie miałem pewności, co tutaj pchnę. Miałem lekkie zatrucie pokarmowe, ale siedem punktów jest" - skomentował.

Polacy ponownie mistrzami Lekkoatletycznych Drużynowych Mistrzostw Europy   Chorzów, 29.05.2021. Polak Michał Haratyk w konkursie pchnięcia kulą podczas lekkoatletycznych drużynowych mistrzostw Europy - Superliga, na Stadionie Śląskim. PAP/Andrzej Grygiel

Rywalki w tyle zostawiła też w biegu na 400 m Kaczmarek. Podopieczna Marka Rożeja pokonała jedno okrążenie w 51,36, a druga na mecie Hiszpanka Lorena Bokesa miała 52,22. "Naprawdę dobrze mi się biega. Gdy staję na starcie, czuję pewność siebie i mam nadzieję, że w tym sezonie będzie jeszcze lepiej" - powiedziała.

Pod nieobecność halowego mistrza świata z Portland (2016) Włocha Gianmarco Tamberiego, kłopotów ze zwycięstwem w skoku wzwyż nie miał Kobielski. Polak uzyskał 2,24 i niewiele brakowało na wysokości 2,28.

Reprezentacja Polski, która w Chorzowie broniła tytułu, wystąpiła bez kilku swoich gwiazd. Z różnych względów, głównie zdrowotnych, na starcie nie stanęli m.in. tyczkarz Piotr Lisek, średniodystansowcy: Adam Kszczot, Marcin Lewandowski, Angelika Cichocka, Joanna Jóźwik i Angelika Cichocka oraz oszczepniczka Maria Andrejczyk.

Za dwa lata DME odbędą się w Madrycie.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama