Nowy numer 24/2021 Archiwum

W masakrach w Tigraj życie straciło już co najmniej 78 księży

Od początku konfliktu w etiopskim regionie Tigraj zginęło już co najmniej 78 księży – wynika ze sprawozdania Etiopskiego Kościoła Ortodoksyjnego, w którego posiadanie weszli dziennikarze The Telegraph. Zdaniem naocznych świadków masakr dopuścili się żołnierze etiopscy i erytrejscy. „Po zburzeniu budynków kościelnych i klasztornych armia rozpoczęła polowanie na duchownych. Niektórych zabijano nawet w trakcie prowadzenia nabożeństw czy odprawiania Mszy” – powiedział naoczny świadek zabójstw, do którego dotarł brytyjski dziennik.

Jest nim starszy ksiądz, duszpasterz z kościoła Adi’Zeban Karagiorgis. Do zdarzenia doszło 9 stycznia, gdy w parafii rozpoczęło się nabożeństwo ku czci Matki Bożej. „Nagle pojawiło się ośmiu etiopskich żołnierzy – wspomina ocalały. – Wyciągnęli spośród służby liturgicznej 12 młodych chłopaków, w wieku od 15 do 20 lat. Zabrali ich na zewnątrz i zabili. Kolejna masakra, której był świadkiem wydarzyła się 1 lutego: „Przyszło ich dwunastu. Wtargnęli na plebanię kościoła Gergera Maryam, gdzie zgromadziło się sześciu księży, w tym ja. Bez słowa zaczęli strzelać i odjechali. Wszyscy moi przyjaciele nie żyją, ja cudem ocalałem” – wspomina ksiądz.

Tysiące ludzi, w obawie o swoje życie, uciekło z domów. Miejscowe zakonnice w pobliżu stolicy regionu Tigraj, Mekelie, zorganizowały dormitoria, w których mogą schronić się uciekinierzy. W niektórych z nich mieszka stłoczonych nawet po 65 osób. Łącznie siostry prowadzą 23 takie ośrodki, niektóre oddalone 120 km od stolicy. „W okolicznych wsiach codziennie żołnierze zabijają setki ludzi. Nasi podopieczni od miesięcy nie mają wystarczającej ilości jedzenia, koców, lekarstw, brakuje nawet wody. Szpitale zostały splądrowane lub zrównane z ziemią, ciała zmarłych pożerają hieny. Kobiety w każdym wieku są nieustannie gwałcone, w biały dzień, na oczach rodziny, mężów. Odcina się im ręce, nogi… Zastanawiam się, czy ci, którzy to robią, to jeszcze ludzie” – mówi jedna z zakonnic w rozmowie z dziennikarzem The Guardian.

Oprócz tych strasznych zbrodni żołnierze dodatkowo blokują dostęp pomocy humanitarnej do poszkodowanych. Ekipie CNN po wielu próbach udało się ominąć punkty kontrolne i dotrzeć do północnego regionu Tigraj, gdzie pomimo zobowiązania rządu Abiy Ahmeda z 26 kwietnia do wycofania wojsk erytrejskich, erytrejscy żołnierze, w etiopskich mundurach, blokują konwoje z pomocą. Operatorom udało się sfilmować te sceny i ukryć nagrania. Według dowodów zebranych przez CNN, Erytrejczycy plądrowali ciężarówki z pomocą humanitarną, terroryzując wolontariuszy nawet w punktach dystrybucji żywności i ośrodkach zdrowia. W Aksum, w jednym z niewielu szpitali, które jeszcze stoją, zabrakło krwi i tlenu. Aby ratować sytuację pracownicy służby zdrowia zdecydowali się oddawać własną krew.
The New York Times potępił odebranie akredytacji swojemu korespondentowi Simonowi Marksowi po jego reportażach o ofiarach napaści seksualnych i nadużyciach popełnianych przez etiopskich i erytrejskich żołnierzy. Cenzurowanie wojny, która doprowadziła do tysięcy ofiar śmiertelnych, ponad dwóch milionów przesiedleńców i oskarżeń o czystki etniczne, rozpoczęła się w listopadzie od aresztowania sześciu etiopskich reporterów pracujących dla lokalnych mediów. Później aresztowano operatorów kamer i dziennikarzy pracujących dla międzynarodowych stacji informacyjnych. Kamerzysta Reutersa również został aresztowany i był przetrzymywany bez powodu przez 12 dni.

W Mekelle został zabity etiopski dziennikarz Dawit Kebede. W lutym uzbrojeni mężczyźni włamali się do domu Lucy Kassa, współpracowniczki Los Angeles Times, skonfiskowali jej komputer i przenośne dyski i zakazali jej prowadzenia dalszego dochodzenia w sprawie erytrejskich bojowników rekrutowanych przez Etiopczyków w Tigraj. Marks została oskarżona o rozpowszechnianie fałszywych i tendencyjnych wiadomości dzień po tym, jak spotkała się z innymi ofiarami masowych gwałtów, o których pisała już wcześniej w „Timesie”.

Kiedy Abiy doszedł do władzy, Etiopia była jednym z najbardziej represyjnych krajów pod względem wolności prasy. Wiele krajów chwaliło jego reformy, uwolnienie wielu przetrzymywanych dziennikarzy, odblokowanie setek stron internetowych i obchody, po raz pierwszy w historii kraju, Światowego Dnia Wolności Prasy. Jednak w następstwie rozpoczęcia operacji wojskowych w Tigraj, premier Etiopii zmienił strategię. Zablokował dostęp zagranicznym dziennikarzom w rejony walk i kazał aresztować kilkunastu etiopskich dziennikarzy pracujących dla BBC, Reutersa, France Press, Financial Times i New York Times. „To głęboko rozczarowujące, że laureat Pokojowej Nagrody Nobla dąży do uciszenia niezależnej prasy” – skomentował Michael Slackman, zastępca redaktora zagranicznego w The New York Times.

« 1 »
TAGI:

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama