Nowy numer 19/2021 Archiwum

Tego się nie zlikwiduje

Dr Jarosław Szarek, prezes IPN, podsumowuje swoją kadencję i mówi o roli Instytutu w kształtowaniu pamięci historycznej Polaków.

Andrzej Grajewski: Kolegium IPN do końca kwietnia wskaże nowego prezesa Instytutu. Czy zgłosił się Pan do konkursu?

Jarosław Szarek: Utarła się tradycja w Instytucie, że każdy z prezesów pełnił swój urząd jedną kadencję. Tę tradycję podtrzymuję i nie zgłosiłem się. W ciągu pięciu lat pracy wyznaczyłem wyraźny kierunek, co zauważają nawet osoby niechętne Instytutowi.

Pana kadencja kończy się w lipcu – i co dalej?

Nie myślę o tym, kontynuuję to, co wcześniej zamierzałem, koncentrując się na codziennej pracy. Do 21 lipca skupiamy się na bieżącej aktywności zgodnie z planami, a te wyznaczone mamy w Instytucie nie w perspektywie miesięcy, ale nadchodzących lat. Konsekwentnie skupiamy się na budzeniu i budowaniu tożsamościowych więzi społecznych wokół inicjatyw IPN w celu przywracania pamięci, odkrywania tematów i postaci zepchniętych w niebyt w PRL, a po 1989 zlekceważonych. Przez te pięć lat spotkałem rzesze wspaniałych ludzi w kraju i za granicą, dla których nasza historia jest pasją; wśród nich wielu, którym Polska zawdzięcza wolność. Starałem się otworzyć Instytut na nowe środowiska, wyjść poza obszar wielkich miast i dotrzeć na prowincję. Stąd też setki naszych przedsięwzięć rocznicowych z lat odzyskania niepodległości i walki o granice 1918–1921, narodzin Solidarności. Założyliśmy Przystanki Historia, od Chicago i Nowego Jorku po Dyneburg i Żytomierz, oraz nowe w kraju. Teraz większość naszej aktywności przenieśliśmy niestety do internetu, podkreślam niestety, gdyż nic nie zastąpi bezpośrednich kontaktów.

Przyszło Panu kierować innym Instytutem, znacznie obszerniejszym i mającym nowe zadania, których nie było przed 2016 r. Ilu w tej chwili Instytut ma pracowników?

W skali całego kraju, a więc w 11 oddziałach oraz 6 delegaturach, jest ich prawie 2500. To potężna instytucja, niemająca odpowiednika na całym postsowieckim obszarze: od Łaby po Władywostok. Dobrze, że zwrócił Pan uwagę na instytucjonalne zmiany, które znacznie powiększyły obszar zadań Instytutu po 2016 r. Te nowe piony: upamiętniania, poszukiwania i identyfikacji, trzeba było stworzyć od podstaw, początkowo bez budżetu, etatów i pomieszczeń. Swojemu następcy zostawiam IPN z wieloma nowymi budynkami, w tym pierwszą od 21 lat własną siedzibę Centrali.

Dostępne jest 26% treści. Chcesz więcej? Wykup dostęp do całego materiału. Cena 1,23.

Wykupuję
Wykup dostęp do całego wydania:
GN 17/2021 . Cena 3,99.

Wykupuję.
i czytaj nawet 10 tekstów za darmo.
Szczegóły znajdziesz TUTAJ.
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Andrzej Grajewski

Dziennikarz „Gościa Niedzielnego”, kierownik działu „Świat”

Doktor nauk politycznych, historyk. W redakcji „Gościa” pracuje od czerwca 1981. W latach 80. był działaczem podziemnych struktur „Solidarności” na Podbeskidziu. Jest autorem wielu publikacji książkowych, w tym: „Agca nie był sam”, „Trudne pojednanie. Stosunki czesko-niemieckie 1989–1999”, „Kompleks Judasza. Kościół zraniony. Chrześcijanie w Europie Środkowo-Wschodniej między oporem a kolaboracją”, „Wygnanie”. Odznaczony Krzyżem Pro Ecclesia et Pontifice, Krzyżem Wolności i Solidarności, Odznaką Honorową Bene Merito. Jego obszar specjalizacji to najnowsza historia Polski i Europy Środkowo-Wschodniej, historia Kościoła, Stolica Apostolska i jej aktywność w świecie współczesnym.

Kontakt:
andrzej.grajewski@gosc.pl
Więcej artykułów Andrzeja Grajewskiego

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się