Nowy numer 24/2021 Archiwum

Czas na Wytrwałość

Czy Mars mógł być kiedyś miejscem przyjaznym dla życia? Być może odpowiedzi na to pytanie udzieli misja sondy Perseverance, która za tydzień ląduje na Czerwonej Planecie.

W eksploracji Marsa nadchodzi nowa epoka – czas Wytrwałości. Perseverance, czyli właśnie Wytrwałość, to najnowszy łazik amerykańskiej agencji kosmicznej, którego lądowanie na Czerwonej Planecie jest zaplanowane na 18 lutego. W tym przypadku wytrwałość ma podwójne znaczenie: nie tylko odnosi się do ponad 10 lat planowanej pracy robota, ale też symbolizuje upór i nieustępliwość ludzkości w poznawaniu tej planety.

Kanały, których nie ma

Mars od zawsze budził zainteresowanie ludzi. To nie tylko jedna z kilku planet Układu Słonecznego, ale też ta, która najbardziej przypomina naszą Ziemię. Wprawdzie Mars jest od niej o ok. 30 proc. mniejszy oraz niemal dziewięciokrotnie lżejszy, jednak ma podobną skalistą strukturę geologiczną, stałą powierzchnię, a nawet występują na nim pory roku. Wprawdzie na Marsie jest znacznie chłodniej, jednak w pobliżu równika temperatura latem może osiągnąć nawet 20 stopni Celsjusza. Dużo większe znaczenie ma bardzo rzadka marsjańska atmosfera złożona głównie z dwutlenku węgla, co oznacza, że Mars nie jest najprzyjaźniejszym miejscem dla ludzi. Ale nieduży Mars ma też kilka cech niespotykanych na Ziemi: wznosi się na nim najwyższa znana nam góra w całym Układzie Słonecznym, czyli krater Olympus Mons o wysokości 25 km, oraz długi na niemal 4000 km i głęboki na 7 km kanion nazywany Doliną Marinerów. Nic dziwnego, że planeta ta pobudzała i nadal pobudza wyobraźnię ludzi.

Swoją nazwę – imię greckiego boga wojny – Mars zawdzięcza kojarzącej się z krwią czerwonej barwie związków żelaza, które w postaci pyłu są obecne na niemal całej powierzchni planety. Mars jest na tyle blisko Ziemi (blisko w skali kosmicznej; najmniejsza odległość wynosi 62 mln km), że gdy przyjrzymy się mu nawet przez niewielki teleskop, zobaczymy szczegóły jego powierzchni: nie tylko rozmazaną rdzawą tarczę, ale także dwa białe bieguny, pokryte zamarzniętym dwutlenkiem węgla. Włoski astronom Schiaparelli w 1877 r. dostrzegł na powierzchni Marsa struktury, które nazwał kanałami, mogące służyć do transportu wody z białych obszarów podbiegunowych w rejon równika. Doniesieniem tym wywołał sensację. Niestety, obserwacje Czerwonej Planety z wykorzystaniem doskonalszych instrumentów udowodniły, że rzekome kanały są zwykłym złudzeniem optycznym. Wizja istot rozumnych zasiedlających planetę rozwiała się, jednak otwarte pozostało pytanie, czy istnieje tam (lub istniała w przeszłości) jakakolwiek forma życia.

Sukcesy i porażki

Odpowiedź na to pytanie miały przynieść intensywne obserwacje prowadzone z orbity marsjańskiej, wykonywane przez wysłane z Ziemi sondy oraz lądowniki, a później także roboty badające powierzchnię planety. Palma pierwszeństwa należy do misji Viking1 i Viking2 z drugiej połowy lat 70. minionego wieku, jednak zakres wykonanych przez nie zadań był bardzo ograniczony. Dlatego amerykańska agencja kosmiczna NASA w latach 90. podjęła decyzję o realizacji ambitnego programu badawczego. W jego efekcie od 1997 r. na Marsie lądują kolejne roboty, które sterowane poleceniami z Ziemi robią zdjęcia powierzchni i prowadzą badania.

Obecnie wiemy, że Mars zamieszkiwany jest – jako jedyna znana nam planeta – wyłącznie przez dwa aktywne roboty: Curiosity i InSight. Ale już niedługo dołączy do nich trzeci – Perseverance.

Imiona na Marsie

Wszystkie poprzednie misje starały się rozpoznać teren, przetestować technologię i przeprowadzić wstępne badania. Przed sondą Perseverance postawiono ambitniejsze cele. Po pierwsze, ma ona sprawdzić, czy na Marsie kiedykolwiek istniały warunki do funkcjonowania prostych organizmów. Wiemy, że na powierzchni planety życie, jakie znamy z Ziemi, miałoby ogromne trudności, by przetrwać. Nie ma tam ciekłej wody, a atmosfera jest toksyczna i na tyle rzadka, że nie daje ochrony przed zabójczym promieniowaniem UV. Jednak przed kilku laty sonda Curiosity pod powierzchnią biegunów Marsa znalazła ślady wskazujące na obecność ciekłej wody, a na powierzchni planety okresowo może występować solanka. Czy zatem to tam należy szukać śladów życia? Perseverance wyposażony jest w głowicę, która spróbuje zebrać próbki skał, które być może pozwolą znaleźć odpowiedź na to pytanie. Niestety, tego typu badań nie można wykonać na miejscu, dlatego próbki będą przechowywane z myślą o przyszłej załogowej misji, która zabierze je na Ziemię. Jest to kolejny z celów misji.

Perseverance ma zwiedzić większy niż inne łaziki obszar planety i znaleźć miejsca, w których w przyszłości może powstać stała baza dla ludzi. Od powodzenia tej misji zależy w dużej mierze dalszy los eksploracji Marsa. Oprócz kilku instrumentów badawczych oraz 23 kamer łazik ma także... mały helikopter o nazwie Ingenuity, który wykona kilka lotów w marsjańskiej atmosferze. Będzie to pierwszy autonomiczny lot urządzenia na innej niż Ziemia planecie. Perseverance wiezie też mały ładunek o dużym znaczeniu symbolicznym: imiona i nazwiska 11 mln ludzi, którzy wzięli udział w programie Send Your Name. Zapisane cyfrowo na płycie pozostaną na powierzchni Marsa na zawsze.

Perseverance to ważny, ale na pewno nie ostatni etap w poznawaniu Marsa. W drodze jest już chińska sonda Tianwen-1, która wyląduje na planecie jeszcze w lutym tego roku, a w kolejce czekają następne, w tym europejsko-rosyjska misja Rosalind Franklin. Czy jednak niedługo człowiekowi uda się zrobić kolejny krok i postawić stopę na Marsie? •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się