Nowy numer 24/2021 Archiwum

W obronie kapłaństwa

Kościół twardo broni kapłaństwa Chrystusowego. Kapłan od nikogo nie jest zależny, tylko od Chrystusa – mówił zdecydowanym tonem kard. Stefan Wyszyński w kazaniu wygłoszonym podczas procesji Bożego Ciała 4 czerwca 1953 roku w Warszawie. Stojąc przed kościołem św. Anny, przemawiał, według swoich zapisków, do 200 tysięcy osób, a według Urzędu ds. Wyznań – do 30 tysięcy. To było jedno z najostrzejszych kazań prymasa.

Brzmią w nim słowa i myśli zawarte w memoriale znanym pod nazwą Non possumus, który w imieniu episkopatu wysłał do władz PRL w maju 1953 roku. Broniąc wolności kapłanów, kard. Wyszyński odrzucał dekret Rady Państwa z 9 lutego 1953 roku o obsadzaniu duchownych stanowisk kościelnych, który stanowił, że o obsadzie wszystkich urzędów kościelnych – od wikariusza po biskupa – decydować będą władze państwowe. Na to Kościół nie mógł się zgodzić. Decyzja o aresztowaniu prymasa zapadła wcześniej, ale to kazanie ją przypieczętowało.

„Trzeba to dobrze rozumieć, że między Wieczystym Kapłanem – Jezusem Chrystusem a Jego uczniami w Wieczerniku nie stał żaden pośrednik. Wcale nie potrzeba, aby kapłaństwo było przekazywane przez kogoś obcego. Kapłan – sacer­dotes – święty dar – od nikogo nie jest zależny w swym pochodzeniu, jeno od Chrystusa-Kapłana. Chrystus ustanawia Kościół Boży, który z woli Jego nie może być zależny od ludzi, bo to jest święty dar dla ludzkości. (…)

Kościół święty (…) twardo broni kapłaństwa Chrystusowego. Tak bardzo od Wieczernika walczy o wolność kapłaństwa Chrystusowego, bo wolność kapłaństwa Chrystusowego jest najbardziej widzialnym znakiem wolności sumienia. Gdy kapłaństwo jest wolne, lud Boży ma gwarancję wolności sumienia. Gdy kapłaństwo przestaje być wolne, wówczas zagrożona jest wolność sumienia. I dlatego też trudno jest mówić o wolności sumienia tam, gdzie kapłan przestaje być wolny, a zamienia się go, wbrew woli Kościoła, w urzędnika.

Rozumieją to ludzie dobrze i dlatego bronią się przed zurzędniczałym kapłaństwem. Rozumieją, iż między nami – kapłanami – a wami, najmilsze dzieci, którym podajemy Chrystusa, a wami, których sumienia osądzamy i kierujemy, nikt stanąć nie może. Bo gdyby ktoś próbował stanąć, byłby to zamach na ustrój Kościoła, zamach na wolność sumienia, na istotę kapłaństwa, na kapłaństwo Boże, na kapłaństwo Chrystusowe.

I dlatego to Kościół, jak niegdyś, przed wiekami, tak i w ojczyźnie naszej przez biskupów swoich musi bronić i bronić będzie – nawet do oddania własnej krwi – wolności kapłaństwa Chrystusowego, bo ta obrona oznacza obronę wolności sumienia, bo ta obrona oznacza zarazem obronę głębin kultury ducha. Rozumie to Kościół cały. Rozumieją to również ludzie poza Kościołem, choćby najbardziej niekatolicko postępowi. I dlatego też naród polski broni religii i swego kapłaństwa od zbiurokratyzowania. Uważał i uważa etatyzację duchowieństwa za największą krzywdę, za pogwałcenie najbardziej istotnych praw sumienia człowieka. A świadectwo takiego rozumienia rzeczy mamy nawet w słowach najbardziej radykalnych rewolucjonistów, gdyż i oni dochodzili do wniosku, iż choćby wszystkie objawy życia były zetatyzowane, to nie wolno sięgać do duszy kapłana, bo to byłoby największym barbarzyństwem. Nie wolno sięgać do ołtarza, nie wolno stawać między Chrystusem a kapłanem, nie wolno gwałcić sumienia kapłana, nie wolno stawać między biskupem a kapłanem. Uczymy, że należy oddać, co jest cezara, cezarowi, a co Bożego – Bogu. Ale gdy cezar siada na ołtarzu, to mówimy krótko: nie wolno!

Oto sens ustroju Kościoła. To jest sens prawdziwej wolności sumienia, to jest sens kapłaństwa, w imię którego my – sacerdotes – dar święty, niesiemy Boga przez ziemię, dla siebie i dla was, najmilsze dzieci Boże!

Taka jest nauka Kościoła. I takie jest też stanowisko Kościoła wszędzie, i w ojczyźnie naszej. Inaczej żaden biskup katolicki czynić nie może, bo przestałby być katolickim biskupem. I Episkopat Polski uczy, i Episkopat Polski, broniąc wolności kapłaństwa Chrystusowego w ojczyźnie naszej, broni wolności sumienia.

Najmilsze dzieci Boże! Zapewniam was, zapewniam przez całe moje życie, przez całą jego wartość i sens, z całą odpowiedzialnością za to życie, zapewniam was, że nie przestaniemy tak rozumieć i nie przestaniemy bronić kapłaństwa Chrystusowego i jego wolności, i jego niezależności. Tylko jedną zależność kapłaństwa uznajemy – od Pana naszego Jezusa Chrystusa, z którego też w Wieczerniku narodziło się kapłaństwo, z pełności Jego kapłaństwa, z którego myśmy wszyscy wzięli. Od Wieczernika wolne kapłaństwo, sprawując Ciało i Krew, niosło Boga niezmiennie, aż do czasów dzisiejszych. I doniosło Go ojczyźnie naszej świętej!”

Wybrała Ewa K. Czaczkowska

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama