Nowy numer 8/2021 Archiwum

Dzieci Auschwitz

Do połowy 1943 roku wszystkie dzieci urodzone w obozie, bez względu na narodowość, były mordowane, najczęściej zastrzykiem fenolu lub topione. Wyzwolenia obozu doczekało nieco ponad 700 skrajnie wyczerpanych dzieci.

Głównym motywem 76. rocznicy wyzwolenia niemieckiego obozu Auschwitz będzie los dzieci, które zostały do niego deportowane lub w nim się urodziły. Życie straciło ponad 200 tys. spośród nich – Żydów, Polaków, Romów, Białorusinów, Rosjan, Ukraińców.

Historyk Helena Kubica podała, że Niemcy deportowali do obozu dzieci i nieletnich z różnych powodów: Żydów – w ramach akcji całkowitej zagłady, Sinti i Romów – w ramach izolacji i zagłady, Polaków – za udział w ruchu oporu, w związku z deportacją rodzin z Zamojszczyzny i powstańczej Warszawy, a także za „przestępstwa” przeciw gospodarce Rzeszy, Białorusinów i innych obywateli ZSRS – w odwet za działalność partyzancką.

Kubica zaznaczyła, że dokładna liczba dzieci deportowanych do obozu jest trudna do ustalenia. „Podstawową trudnością (…) jest fakt, że hitlerowcy, zdając sobie sprawę z ciężaru gatunkowego swoich zbrodni, starannie je kamuflowali” – pisała w pracy poświęconej najmłodszym ofiarom niemieckiego obozu Auschwitz.

Przeczytaj też: Dziewczynka z Auschwitz

Według Muzeum Auschwitz, na podstawie szacunkowych danych przyjmuje się, że do obozu deportowanych zostało co najmniej 232 tys. dzieci i młodocianych, z których ok. 216 tys. stanowili Żydzi, 11 tys. Romowie, ok. 3 tys. Polacy, ponad 1 tys. Białorusini oraz kilkuset Rosjan, Ukraińców i innych. Ogółem w obozie zarejestrowano ok. 23 tys. dzieci i młodocianych, z których w styczniu 1945 r. na terenie Auschwitz oswobodzono nieco ponad 700.

Pierwsi niepełnoletni trafiali do obozu jeszcze w 1940 r. Muzeum podaje, że znajdowali się wśród deportowanych do obozu Polaków. Były to nieliczne przypadki. Helena Kubica wyjaśniła, że spośród 1386 Polaków przywiezionych w pierwszych czterech transportach, co najmniej 53 osoby to 16-, 17-letni chłopcy. W pierwszych transportach Polek od kwietnia 1942 r. sytuacja przedstawiała się podobnie. Do obozu trafiały 16-, 17-latki – harcerki, uczennice współpracujące z ruchem oporu lub aresztowane w ramach akcji represyjnych.

Na przełomie 1942-43 skierowano do obozu, wraz z dorosłymi, dzieci z Zamojszczyzny. Większość z nich w krótkim czasie zamordowano. „Jako jedni z pierwszych zabitych w ten sposób, zostali dwaj chłopcy: 9-letni Tadeusz Rycyk i 12-letni Mieczysław Rycaj, uśmierceni 21 stycznia 1943 r.” – podała Kubica. Z Zamojszczyzny do Auschwitz skierowano co najmniej 119 dzieci. Zginęło 61.

Do obozu, po wybuchu Powstania Warszawskiego, Niemcy deportowali ludność cywilną, w tym dzieci i kobiety w ciąży. Wśród przywiezionych był 12-letni Bogdan Bartnikowski. „To była noc z 11 na 12 sierpnia 1944 r. Pociąg zatrzymał się na rampie w Birkenau i otworzyły się drzwi wagonu. Błysnęło na nas światło z reflektorów. Zobaczyłem esesmanów z bronią skierowaną na nas. Więźniowie zaczęli nas wyciągać z wagonów; po prostu wyrzucać na pobocze. Kiedy stanąłem obok wagonu zobaczyłem esesmanów, dachy baraków obozu męskiego, a dalej dwa wysokie kominy, z których buchał płomień na kilka metrów. To był mój pierwszy widok zapamiętany z Birkenau” – wspominał w rozmowie z PAP.

Od 1942 r. do Auschwitz, wraz z rodzinami, deportowane były żydowskie dzieci, których zdecydowaną większość kierowano po selekcji na śmierć w komorach gazowych. Sporadycznie wybierano kilkunastoletnie dziewczęta czy chłopców i umieszczano w obozie.

„Od kwietnia 1942 r. sporadycznie, a od lipca regularnie, przeprowadzano na rampie wyładowczej w KL Auschwitz selekcje żydowskich transportów. Po wyładowaniu ludzi z wagonów wybierano jedynie młodych, zdrowych i silnych mężczyzn i kobiety w miarę zapotrzebowania, z przeznaczeniem do pracy w obozie. Pozostałych – ludzi starych, kalekich, kobiety ciężarne, a przede wszystkim dzieci i matki z małymi dziećmi (…) kierowano do komór gazowych” – napisała Kubica.

Niektóre dzieci ocalały, choć ich droga ku wolności wiązała się z koszmarem. Hana Novakova z domu Sainer trafiła do obozu z getta w Terezinie. „Brata i mnie, a więc bliźnięta, wybrał doktor Mengele do eksperymentów. Powiedziano nam, że kto chce, niech się zgłosi – i to, jak myślę, uratowało mi życie. Zbadano nam kolor oczu, włosów, pobierano nam odciski palców, krew. W nagrodę dwa razy dostaliśmy 10 kostek cukru. (…) Wiem, że kiedy nie pozwolono mi iść do mamusi, strasznie płakałam” – wspominała kobieta, która w obozie straciła matkę i ojca oraz babcię.

Trzecia Rzesza uznawała za „rasę mało wartościową” Cyganów. Na rozkaz zwierzchnika SS Heinricha Himmlera w Birkenau pod koniec lutego 1943 r. powstał obóz cygański – Zigeunerlager. Umieszczano w nim całe rodziny, w tym dzieci. Przebywały one z rodzicami.

„Przed takimi elementami zbrodniczej infrastruktury, jak komory gazowe, czy krematoria usytuowane w niewielkiej odległości od utrzymywanego pod napięciem obozowego ogrodzenia, stały długie kolejki więźniów. Słyszeliśmy rozdzierające krzyki. (…) Widzieliśmy przepastny teren, a na nim otwarty ogień. Ja, 8-letnia dziewczynka, słyszałam jak dorośli rozmawiali, że musiał się skończyć gaz, skoro palili ludzi żywcem” – wspominała w ub.r. niemiecka Sinti Elza Baker

Więźniów Zigeunerlager dziesiątkowały choroby i głód. Na dzieciach „eksperymenty” medyczne przeprowadzał Josef Mengele.

Obóz cygański został zlikwidowany z początkiem sierpnia 1944 r. Pozostałych wówczas przy życiu Sinti i Romów, w tym dzieci, Niemcy zgładzili w komorze gazowej.

W latach 1943 1944 do Auschwitz deportowano, wraz z dorosłymi, również dzieci z okupowanych terenów Związku Sowieckiego, głównie z Białorusi. Większość z nich została później wywieziona do obozów dla dzieci; część zmarła w obozie.

W oparciu o zachowane dokumenty ustalono, że w Auschwitz urodziło się co najmniej 700 dzieci, włączając w to noworodki z tzw. Zigeunerlager oraz z transportów warszawskich.

Przeczytaj koniecznie:

Muzeum Auschwitz podało, że do połowy 1943 r. wszystkie urodzone dzieci, bez względu na narodowość, były mordowane, najczęściej zastrzykiem fenolu lub topione. Później przy życiu pozostawiano noworodki nieżydowskie – były one wprowadzane do ewidencji obozowej, jako nowo przybyłe, a numery więźniarskie tatuowano im zazwyczaj na udzie lub pośladku. Z powodu fatalnych warunków panujących w obozie większość z nich szybko umierała. Dzieci urodzone przez Żydówki były mordowane do końca października 1944 r., gdy władze SS podjęły decyzję o zaprzestaniu masowego uśmiercania Żydów.

Wśród urodzonych w Birkenau był Polak Ryszard Machulik. „Nie mogę powiedzieć wiele, bo w Auschwitz-Birkenau się urodziłem. Byłem tu z matką prawie rok czasu, aż do wyzwolenia. Przeżyłem dzięki niej oraz więźniarce-położnej Stanisławie Leszczyńskiej, która przyjęła mnie na świat. Jej się należy moja wdzięczność. To było ryzyko. Dzieciom nie wolno się było rodzić” – mówił PAP w czerwcu 2018 r. Ryszard Machulik zmarł w lutym ub.r.

Przeczytaj też:

Niektóre z dzieci nieżydowskich Niemcy uznali za „rasowo wartościowe”. Skierowali je do ośrodków germanizacyjnych. Część starszych chłopców była zatrudniana przy różnych pracach, szczególnie w drugiej połowie 1944 r., gdy rosło zapotrzebowanie na siłę roboczą w coraz to nowych podobozach.

Wyzwolenia w Auschwitz doczekało nieco ponad 700 dzieci. Były skrajnie wyczerpane, niektóre z nich miały odmrożone kończyny. Po zbadaniu 180 dzieci w wieku od 6 miesięcy do 14 lat okazało się, że 60 proc. chorowało na awitaminozę i wyniszczenie organizmu, 40 proc. na gruźlicę, a wszystkie miały niedowagę w granicach od 5 do 17 kg.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Najnowsze