Nowy numer 2/2021 Archiwum

Kapelusz ojca Olinto

Nazywano go „sumieniem Bolonii”. Został ogłoszony błogosławionym na centralnym placu tego miasta, na którym przez lata żebrał dla swych podopiecznych. Dzieło ojca Olinto Marelli wciąż wspiera potrzebujących.

Czyń dobro za życia

– Dziś Dzieło funkcjonuje głównie dzięki wychowankom ojca Olinto, którzy swym życiem świadczą o jego świętości – mówi Clara pomagająca w jadłodajni i dobroczynnym sklepiku z ubraniami. Dzieło funkcjonuje nieprzerwanie od 75 lat. Rocznie wydaje ponad 300 tys. obiadów, kilkadziesiąt ton leków, tysiące ubrań, pieluch, wózków dla dzieci i chodzików dla starszych. Zorganizowane jest w 11 wspólnot, troszczących się też o rozwój duchowy zarówno wolontariuszy, jak i ich podopiecznych. – Mojego dziadka ojciec Olinto uchronił przed więzieniem. Był nieokrzesanym chłopakiem, któremu smakował łatwy chleb. Gdy kolejny raz przyłapano go na kradzieży, trafił pod opiekę ojca Olinto, który co wieczór przyjeżdżał z nim rozmawiać, a potem nauczył go czytać i pisać. Tak zbudował zaufanie, które potem zaowocowało pięknym życiem dziadka, który skończył studia i kształcił kolejnych wychowanków – wspomina Carlo.

Córka św. Joanny Beretty Molli opowiada o przyjaźni, jaka łączyła jej rodziców z ojcem Olinto. – Tato wspominał, że niczego nie potrafił mu odmówić, gdy rozklekotaną ciężarówką przyjeżdżał do kierowanej przez niego fabryki po materiały budowalne i inne potrzebne rzeczy. Dawał mu nawet nasze zabawki – opowiada Emanuela. To właśnie ojciec Olinto odprawił ostatnią Mszę św. przy szpitalnym łóżku jej mamy. W drukarni Dzieła wydał też pierwsze materiały opowiadające o jej wyjątkowym życiu. Od śmierci uratował Żydówkę Caterinę Elkan, która później przyjęła wiarę w Kościele katolickim i stała się współzałożycielką zgromadzenia tercjarek św. Gemmy Galgani, zwanego „siostrami ojca Marelli”. Współpracował też z bł. Marią Bolognesi.

– Moja babcia powtarzała za ojcem Olinto, że dobro trzeba czynić za życia. Prawdziwym bogactwem, które po nas zostanie, jest bowiem jedynie dokonane dobro – mówi Arianna pracująca ze znajdującymi się pod opieką Dzieła dziećmi migrantów. Wyznaje, że dla niej ten prosty ksiądz, którego z wdzięczności i miłości wychowankowie nazywali ojcem, jest wzorem miłosierdzia i inteligencji, pokory i wielkich marzeń, jałmużny i bezinteresownej miłości do każdego. – Od niego uczę się być zawsze po stronie potrzebujących i nie wstydzić się wyciągać ręki po jałmużnę dla nich – wyznaje Arianna.

Arcybiskup Bolonii wskazuje, że dzięki wybitnej inteligencji oraz rodzinnym i przyjacielskim koneksjom ks. Marella mógł wybrać drogę naukowej czy kościelnej kariery, zdecydował jednak stanąć po stronie tych, którzy nie mają nikogo, od których odwracamy wzrok. A kard. Zuppi dodaje, że dla niego najpiękniejszą lekcją tego Bożego żebraka jest zachęta, byśmy oddali na jałmużnę własne serce.•

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL