Nowy numer 2/2021 Archiwum

Kapelusz ojca Olinto

Nazywano go „sumieniem Bolonii”. Został ogłoszony błogosławionym na centralnym placu tego miasta, na którym przez lata żebrał dla swych podopiecznych. Dzieło ojca Olinto Marelli wciąż wspiera potrzebujących.

Zbyt nowoczesny

– Moją mamę ojciec Olinto przygarnął, gdy była ze mną w ciąży, a jej spódnicy trzymała się już gromadka dzieci. Ojciec zginął w wypadku na budowie. Wtedy nie było żadnych odszkodowań, nie mieli dachu nad głową, pracy, czekała ich nędza – wspomina Maurizio, który dziś pomaga w Dziele Ojca Marelli. – Od początku pandemii liczba ludzi proszących o pomoc wzrosła trzykrotnie. Nie nadążamy z gotowaniem obiadów, zapewnianiem leków, ubrań, pomocy do szkoły – mówi. Podkreśla, że szczególnym wyzwaniem staje się opieka nad ludźmi starszymi, często samotnymi. To jedna z największych bied współczesnego świata. – Ojciec Olinto nie tylko dał nam dach nad głową i pewną strawę, ale zadbał przede wszystkim o to, żebyśmy mogli zdobyć wykształcenie. Sam był wybitnym intelektualistą, wykładał w seminarium historię Kościoła i Pismo Święte, w prestiżowych bolońskich liceach uczył filozofii – wspomina Maurizio. Dziś pomocy w nauce potrzebują dzieci migrantów, z rodzin z problemem alkoholowym czy uzależnionych od hazardu, ale też kobiety uwolnione z prostytucji, narkomani. – Ojciec Olinto mawiał, że musimy aplikować spersonalizowane miłosierdzie, by każdy otrzymał taką pomoc, jakiej naprawdę potrzebuje – podkreśla jego następca o. Gabriele Digani, franciszkanin. Arcybiskup Bolonii, który na początku października przewodniczył beatyfikacji Bożego żebraka, przypomina jego ostanie słowa: „Zostawiam wam moje Dzieło z rozlicznymi problemami, ale zostawiam wam także mój kapelusz i zapewniam, że nigdy nie będzie pusty”.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL