Nowy numer 3/2021 Archiwum

Chwała zabitej dziewczyny

Była jedną z wielu tych, którzy wytrwali „w wielkim ucisku”. Jednak z jakichś powodów to jej imię poznał cały świat.

To musiała być niezwykła śmierć, nawet jak na tamte czasy, gdy okrucieństwo było rzeczą zwyczajną, a widok męczonych ludzi stanowił ulubioną rozrywkę tłumów.

Jak głosi tradycja, Barbarę, piękną dziewczynę z Nikomedii (albo Heliopolis) w Azji Mniejszej, zabił mieczem własny ojciec, Dioskur. Miał w ten sposób wykonać wyrok wydany przez sędziego, przed którym wcześniej oskarżył córkę o przyjęcie chrześcijaństwa.

Wydarzyło się to około roku 306. Ewangelia w tym czasie dotarła już do wszystkich zakątków Imperium Rzymskiego i widać było, że nic nie powstrzyma jej pochodu. Jeszcze tylko kilka lat pozostało do wydania edyktu, który miał przynieść wyznawcom Chrystusa wolność religijną na terenie całego cesarstwa. A jednak wciąż jeszcze trwały prześladowania chrześcijan. Kolejną ich falę, i to wyjątkowo krwawą, wywołał cesarz Dioklecjan, który próbował wskrzesić dawną pozycję imperium, opierając ją na słabnącym pogaństwie – w tym na kulcie boskiego cesarza.

Chrześcijanie oczywiście odmówili uznania cesarza za osobę boską, co poskutkowało kolejnym rozlewem krwi. W 305 roku Dioklecjan abdykował, ale jego następca Galeriusz kontynuował politykę poprzednika. To prawdopodobnie za jego rządów śmierć poniosła Barbara – jedna z ostatnich męczenniczek wczesnego Kościoła. Nie ona jedna, rzecz jasna. Aż do chwili ogłoszenia w 311 roku edyktu tolerancyjnego śmierć męczeńska była dla chrześcijan czymś, z czym musieli się liczyć niemal każdego dnia. Gotowość, w razie konieczności, złożenia najwyższego świadectwa wiary w Chrystusa była wtedy czymś oczywistym.

Jak było w przypadku Barbary? Legenda głosi, że zetknęła się z chrześcijaństwem za sprawą jednego z nauczycieli, jakich sprowadzał dla swojej córki Dioskur. Zachwycona nauką Chrystusa przyjęła chrzest i złożyła ślub czystości. Ojciec, dowiedziawszy się o tym, próbował zmusić ją do wyrzeczenia się wiary i poślubienia poganina. Wobec zdecydowanego sprzeciwu córki uwięził ją w wieży. Głodził ją tam i zastraszał, jednak nie mogąc nic osiągnąć, zaprowadził ją do sędziego. Ten poddał ją bestialskim torturom, jednak nie przyniosły one oczekiwanego skutku. Pewnej nocy Barbara doznała duchowego umocnienia, gdy anioł przyniósł jej Komunię Świętą.

Ostatecznie sędzia wydał na Barbarę wyrok śmierci przez ścięcie mieczem, a jego wykonawcą uczynił ojca dziewczyny. Ten zaraz po zabiciu córki zginął rażony piorunem.

Znana wszędzie

Czy dokładnie tak to wyglądało? Nie wiemy. O św. Barbarze nie ma żadnych pewnych informacji. Chrześcijanie tamtych czasów skupiali się głównie na fakcie męczeństwa. Szczegóły życiorysu nie były tak istotne. Jeśli spośród tysięcy bezimiennych męczenników akurat Barbara została zapamiętana i szybko zdobyła nadzwyczajną popularność, to być może właśnie z powodu niezwykłych okoliczności swojego męczeństwa. Bo egzekucja wykonana przez ojca na dziecku to jednak w każdej epoce fakt szokujący.

W każdym razie był jakiś szczególny powód, że św. Barbara „wybiła się” spośród wielu innych męczenników i bardzo szybko zyskała popularność w całym Kościele. Najwcześniejsze ślady jej kultu pojawiają się na Wschodzie jeszcze w IV wieku. Wtedy to imię Barbary zostało przyjęte jako tytuł klasztoru w Edessie. Kult ten okazał się trwały także w kolejnych wiekach. Barbara została m.in. patronką bazyliki koptyjskiej w Kairze – jednej z najstarszych tamtejszych cerkwi, a później także kościoła w Konstantynopolu. Już w VIII wieku ustalono święto św. Barbary na 4 grudnia w kalendarzach Kościołów greckiego i syryjskiego. Pod koniec VI wieku istniało w Rzymie oratorium pod wezwaniem św. Barbary, które było szczególnie ulubionym miejscem modlitw papieża św. Grzegorza Wielkiego.

Popularność św. Barbary nie zmalała także w średniowieczu, czego świadectwem są liczne obiekty sakralne jej dedykowane. Było tak także w Polsce – najstarsze ślady jej kultu nad Wisłą pochodzą z XI wieku. Od XIV wieku imię Barbara było w Polsce często dawane na chrzcie. W XIV wieku w Krakowie powstało Bractwo św. Barbary, patronki dobrej śmierci, które stopniowo zyskało wielką popularność. Jednym z późniejszych jego członków był św. Stanisław Kostka. Miał do św. Barbary gorące nabożeństwo. To ona właśnie, jak mówią żywoty św. Stanisława, przyniosła mu Komunię, gdy leżał bliski śmierci w wynajętym mieszkaniu wiedeńskiego luteranina.

Trwała popularność

Święta Barbara od dawna była czczona jako patronka dobrej śmierci. Jej polecali się konający i ci, którzy wykonywali najbardziej niebezpieczną pracę. Stąd starożytna męczennica jest patronką m.in. hutników, żołnierzy, marynarzy czy górników. Cześć męczennicy pozostała żywa szczególnie wśród tych ostatnich na Górnym Śląsku. O ile ośrodki przemysłowe w XIX wieku w większości sprzyjały laicyzacji, o tyle śląscy górnicy nie poddali się tym tendencjom. Codzienne nabożeństwo przed zjazdem do kopalni było tam elementem organizacji pracy. W literaturze fachowej zachował się jeden z najstarszych opisów takiej modlitwy. Datowany jest na rok 1875, czyli na okres kulturkampfu, gdy państwo pruskie zwalczało Kościół katolicki.

„Po marszu półgodzinnym zbliżyłem się nareszcie do domu wielkiego, z którego okien biło ogromne światło. Powodowany ciekawością podszedłem ku oknu i zajrzałem w głąb ogromnej izby” – relacjonował świadek, który odwiedził jedną z kopalń w okolicach Bytomia. „Dookoła na ławkach siedzieli górnicy, ubrani w kubraki górnicze i białe kołpaki. Na stołach paliły się kagańce. Tam dalej przy ścianie środkowej stał ołtarz składany, na ołtarzu umieszczony był obraz świętej Barbary, patronki górniczej drużyny, a przed ołtarzem płonęły dwie ogromne gromnice. Siedział tam starzec siwy, najstarszy wiekiem, znany z pobożności i modlił się głośno... o błogosławieństwo w pracy i zachowanie życia. Cisza panuje zupełna, a choć kilkaset ludzi na jednym znajduje się miejscu, to słychać jedynie słowa poważnego starca. Nareszcie kończy się modlitwa, starzec żegna się i głosem drżącym zanucił pieśń nabożną. Podniosły się głowy, oczy świecą dziwnym zapałem, a za przykładem starca zagrzmiała pieśń z setnej piersi” – czytamy.

Ten nieco idealizowany literacki opis oddaje rzeczywistą siłę kultu św. Barbary. Jej cześć pozostała wśród śląskich górników żywa nawet w czasach PRL, gdy komunistyczne władze podjęły najbardziej brutalne działania, zmierzające do likwidacji wszelkich oznak religijności w przestrzeni publicznej.

Jedna z czternastu

Niezależnie od doświadczeń polskich, św. Barbara pozostaje wciąż popularną świętą także w innych krajach. Należy do tzw. Czternastu Świętych Wspomożycieli, uważanych już w starożytności za szczególnie skutecznych orędowników u Boga w różnych ciężkich potrzebach. Każdy z nich ma swoją „specjalizację”. Do tego grona zaliczają się m.in. św. Krzysztof, św. Katarzyna czy św. Jerzy. Święta Barbara jest w tym gronie patronką ludzi będących w utrapieniu i konających.

Kościół powszechny czci św. Barbarę 4 grudnia. Modlitwa mszalna odmawiana tego dnia brzmi: „Boże, święta Barbara, męczennica, dochowała wierności Tobie aż do śmierci, za jej wstawiennictwem broń nas od wszelkich niebezpieczeństw i w godzinę śmierci umocnij nas sakramentem Ciała i Krwi Twojego Syna”.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także