Nowy numer 49/2020 Archiwum

Hiszpańska reforma oświaty: 6-latkowie mają być uczeni "technik seksualnych"

Blisko 1,5 mln podpisów zebrano pod petycją przeciwko projektowi ustawy reformy hiszpańskiej oświaty, która wprowadza w szkołach zajęcia z tzw. edukacji seksualnej dla dzieci od 6. roku życia. Nowe przepisy forsuje Isabel Celaa, szefowa resortu oświaty i kształcenia zawodowego Hiszpanii. Projekt zakłada nauczanie 6-latków m.in. technik seksualnych.

Socjalistyczna polityk już po objęciu resortu w pierwszym mniejszościowym rządzie Pedra Sancheza w 2018 r. rozpoczęła przygotowania do wprowadzenia zmian w systemie nauczania w Hiszpanii. Szybko też zmieniany kilkakrotnie projekt nowych przepisów zyskał miano "Ustawy Celaa". Oficjalnie funkcjonuje on jako projekt ustawy o oświacie (Lomloe) i tak zostanie zaprezentowany w czwartek (19 listopada) podczas debaty w parlamencie.

Prace nad nowymi przepisami przerwały dwukrotne wybory parlamentarne w Hiszpanii w 2019 r. i trudności w sformowaniu drugiego gabinetu przez Sancheza. Ostatecznie powstał on w styczniu 2020 r. przy współpracy skrajnie lewicowego bloku Unidas Podemos.

Nasilająca się krytyka ze strony ugrupowań opozycji wobec projektu "Ustawy Celaa" oraz wybuch w marcu epidemii Covid-19 nie wstrzymał prac nad nowymi przepisami. W czerwcu 2020 r. rządowi Sancheza udało się przekonać większość separatystycznych deputowanych z Katalonii i Kraju Basków, a także posłów mniejszych ugrupowań lewicowych do skierowania projektu ustawy do komisji Kongresu Deputowanych, niższej izby hiszpańskiego parlamentu.

Jak przypomina dziennik "El Mundo", nieoczekiwanym sprzymierzeńcem podczas głosowania za reformą hiszpańskiej oświaty okazało się ugrupowanie Obywatele (Cs), które paradoksalnie wywodzi się z centroprawicowej Partii Ludowej (PP), głównego krytyka projektu.

Część mediów i opozycji twierdzi, że "Ustawa Celaa" jest próbą narzucenia przez rząd prymatu państwa nad oczekiwaniami rodziców wobec roli szkoły. Kontestację pogłębiły wypowiedzi minister oświaty, w których szefowa resortu twierdziła wprost, że "dzieci nie należą do swoich rodziców", a "tylko państwo ma obowiązek decydować o programie nauczania".

Do zarzutów o próbę indoktrynacji w hiszpańskich szkołach doszły też oskarżenia, że nowelizacja ma służyć demoralizowaniu dzieci. Projekt "Ustawy Celaa" zakłada bowiem obowiązek uczęszczania uczniów w wieku 6. lat i starszych na zajęcia z tzw. edukacji seksualnej.

Roboczy projekt tej dyscypliny przewiduje nauczanie na zajęciach dzieci m.in. technik seksualnych, metod antykoncepcji, a także zagadnień dotyczących mniejszości seksualnych.

Punktem podlegającym krytyce jest też ograniczenie w procedowanym dokumencie roli szkół prywatnych, w większości należących do Kościoła katolickiego. Projekt ustawy przewiduje dla nich cięcia środków z państwowej kasy.

"Ustawa Celaa" przewiduje również ograniczenie liczby szkół specjalnych i włączanie dzieci z upośledzeniem do systemu placówek publicznych dla zdrowych uczniów. Resort zdrowia twierdzi, że zmiany mają "przeciwdziałać segregacji oświatowej".

Portal "Hispanidad" twierdzi, że w przypadku wdrożenia nowych przepisów oświatowych rodzice nie tylko stracą możliwość decydowania o nauce, jaką pobierać będą ich dzieci, ale te poddane zostaną w szkole indoktrynacji i laicyzacji. Wskazują, że służyć temu będzie m.in. nowa dyscyplina pt. Nauczanie wartości obywatelskich i etycznych, a także wycofanie oceny z religii ze średniej końcowej.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama