Nowy numer 2/2021 Archiwum

Sycylia. To tu korzenie ma pierwsza dama Ameryki?

Podobno dziadek Jill Biden, żony nowego prezydenta USA, wyemigrował za wielką wodę z Mesyny na Sycylii. Teraz jej dzielnica Gesso czuje się "siostrą" Waszyngtonu.

Historię "polowania na korzenie" pierwszej damy Ameryki opisał Fabrizio Bertè w największym włoskim dzienniku "La Repubblica". Domniemana kuzynka prezydentowej nieoczekiwanie znalazła się w świetle reflektorów, badane są informacje na temat emigracji rodziny Giacoppo do USA, ale rekonstrukcje faktów są różne...

Z pewnością jednak - jak pisze „La Repubblica” - 64-letniej Caterinie Giacoppo nigdy nie przyszłoby na myśl, że ktoś zapuka do jej drzwi i powie: "Dzień dobry, czy pani wie, że nowa first lady jest pani krewną?". Dziś starsza pani uśmiecha się prostodusznie na myśl o dniu, gdy ktoś sprawi, że spotka się z kuzynką ósmego stopnia, którą jest nie kto inny, tylko Jill Jacobs, żona nowego prezydenta Stanów Zjednoczonych Joego Bidena.

"W tych dniach dziennikarze, fotografowie i zwykli ciekawscy tłoczą się w maleńkim przysiółku Gesso, dzielnicy Mesyny, którą zamieszkuje ledwie 600 dusz, gdzie miałaby korzenie żona Bidena" - relacjonuje F. Bertè. I właśnie w świetle medialnych reflektorów, pewnie wbrew sobie i bez specjalnych punktów oparcia, znalazła się 64-letnia pani Giacoppo, mieszkająca samotnie w malutkim domku na wzgórzach Gesso, która nagle została "celebrytką".

Powiązaniami rodzinnymi zajęli się miejscowi pasjonaci historii - Tonino Macrì, prezes Stowarzyszenia "Rinascita Gesso" (Odrodzenie Gesso), i Antonio Federico. Ten drugi prześledził drzewa genealogiczne wszystkich mieszkańców przysiółka, którzy zostawili Gesso, wsiadając na pokład statku "Ellis Island" do Nowego Jorku.

"W jednym z wywiadów pani Biden potwierdziła, że ma pochodzenie sycylijskie" - opowiada gazecie A. Federico. "Od tego momentu rozpocząłem poszukiwania. Odkryłem, że w 1900 r. wyjechał z Gesso Placido Giacoppo z żoną Angelą Caruso i czworgiem dzieci, wśród których był Domenico, urodzony właśnie tutaj w 1989 roku. A Domenico to dziadek Jill Jacobs".

 

Dokument dziadka Jill Biden. Włoskie nazwisko Giacoppo miało się "zamerykanizować" na Jacobs.   Dokument dziadka Jill Biden. Włoskie nazwisko Giacoppo miało się "zamerykanizować" na Jacobs.
La Repubblica /FB

 

Ten trop neguje jednak Domenico Mazza, doktorant na Uniwersytecie w Mesynie. "Od jakiegoś czasu zajmuję się tymi badaniami" - twierdzi. "I sprawa nie wygląda tak. Prawdziwy pradziadek Jill Biden pochodzi z Castanei (inny przysiółek mesyński), a nie z Gesso, i nazywał się Gaetano Giacoppo, a jego żona nazywała się Concetta Scaltrito i to właśnie ona pochodziła z Gesso. Ich syn Dominic urodził się natomiast w New Jersey w 1898 r., bo małżeństwo opuściło Sycylię ok. 1888 roku. Zatem pochodzenie Jill Jacobs Biden jest w połowie »gessańskie« i w połowie »castaneańskie«. A pani Caterina? Nie jest powiedziane, że nie jest daleką kuzynką Jill".

W sukurs hipotezie dr. Mazzy przychodzi bratanica Concetty Scaltrito - 61-letnia Cherie Calletta, która mieszka w Hammonton w Ameryce. "Moja babcia, matka mojego ojca, ma na nazwisko rzeczywiście Scaltrito, a Concetta była moją ciocią. Byłam w Gesso w 2019 r. z grupą z Hammonton i chciałbym tam szybko wrócić. Sycylia jest fantastyczna".

W międzyczasie Gesso, które nigdy nie było tak blisko Waszyngtonu, ożywia się: "Chcielibyśmy zaprosić first lady do nas". A pani Caterinie, powolutku, ta historia zaczyna się podobać: "Chciałabym ją poznać, mogłabym jej przygotować makaron z piekarnika, klopsy w sosie pomidorowym, a najlepiej kotleciki mesyńskie".

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama