GN 48/2020 Archiwum

„Gdyby nie oni i Bóg, nie sądzę, by tu był”

Wcześniak, który urodził się ważąc zaledwie 1 funt, wreszcie po 133 dniach walki mógł z rodzicami udać się do domu.

Russell - wcześniak (wręcz mikro) przyszedł na świat 22 maja, choć powinien urodzić się dopiero 22 września. Ważył zaledwie 1 funt. Lekarze dawali mu bardzo niewielkie szanse na przeżycie.

Chłopiec był leczony w Tulane Lakeside Hospital w Luizjanie po tym, jak jego matka Natasha Williams zaczęła rodzić w 22. tygodniu ciąży. Russell walczył przez 133 dni na oddziale intensywnej terapii noworodków i w końcu 1 października opuścił szpital i udał się z rodzicami do domu.

- Gdyby nie oni [lekarze - przyp. red.] i Bóg, nie sądzę, by tu był - powiedziała mama chłopca w „Good Morning America” - Są tacy kochani i stali się naszą rodziną... Nieco płakaliśmy, kiedy musieliśmy się pożegnać.

Zanim począł się Russell, Natasha trzykrotnie była w ciąży, ale u żadnego z dzieci niestety nie wykryto bicia serca. Przyszli rodzice ucieszyli się, gdy lekarz stwierdził, że bardzo dobrze słychać bicie serca Russella. Problemy zaczęły się już  w 15. tygodniu ciąży. I choć zostały zażegnane, to w 22. tygodniu nastąpił poród. 

Mój narzeczony i ja płakaliśmy i zaczęliśmy się modlić - wspomina Natasha.

Nasze doświadczenie w opiece nad Russellem było zarówno niezwykle potężne, jak i pełne pokory - powiedziała neonatolog Tulane Lisa Barbiero.

Russell waży obecnie ponad 8 funtów.

A tak żegnał go personel medyczny. 

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama