Nowy numer 49/2020 Archiwum

Śluby sióstr, które walczą o dziewczyny ulicy

Ratują młode prostytutki, ale wspierają także więźniów i pomagają uczniom w szkołach. Trzy włoskie siostry - Chiara, Marta i Bernarda, żyjące w prawdziwym ubóstwie - złożyły profesję w Caltagirone na Sycylii.

Siostry należą do Zgromadzenia Sióstr Mniejszych Niepokalanego Serca, a uroczyste śluby odbyły się w katedrze San Giuliano di Caltagirone przed bp. Calogero Perim.

"Trzy zakonnice żyją ściśle według reguły św. Franciszka: nie mają światła, używają latarń, gotują w piecu na drewno, nie używają pieniędzy" - pisze Maria Gabriella Leonardi we włoskim największym dzienniku katolickim "Avvenire".

"To zbliża nas do biednych" - tłumaczy s. Chiara. Takich jak dziewczyny - ofiary prostytucji i handlu ludźmi na drodze krajowej 385 Katania-Caltagirone na Sycylii. "To kobiety wielkiej biedy" - mówi s. Chiara. "Zaproponowano im pracę we Włoszech, a później okazało się, że to oszustwo. Na drodze 385, u stóp wysypiska śmieci, te dziewczyny pracują. Teraz, z powodu COVID-19, jest ich mniej, ale było ich naprawdę dużo. Nasze spotkania są bardzo proste: modlimy się z nimi. Z biegiem czasu zaangażowali się również wolontariusze, misjonarze i świeccy. Zaczynamy zawsze od centrum, którym jest Bóg - ich pocieszenie i wsparcie. Przynosimy im śniadanie, ubrania, to, co im potrzebne, to, o co nas proszą; jeśli możemy im pomóc materialnie, na tyle, na ile pozwala nam Bóg, jesteśmy szczęśliwe".

W szkole mają "mównicę", a za pośrednictwem szkoły prowadzą także apostolat w więzieniu, gdzie zostały posłane, by spotykać się z więźniami oskarżonymi o przestępstwa seksualne, odizolowanymi od pozostałych osadzonych. "Współpraca z nimi układa się bardzo dobrze" - opowiada s. Chiara. "Prowadzimy z nimi zarówno spotkania katechetyczne, jak i normalne rozmowy, szczególnie z tymi, którzy nie mają krewnych - samotni są głównie imigranci. Więzienie, tak jak szkoła i ulica, są dla nas miejscami działania łaski".

Podczas uroczystości w katedrze bp Peri, wskazując na zakonnice, powiedział, że "poprzez nie Pan przypomina, jaki chciałby mieć Kościół, w którym wszyscy jesteśmy oblubienicami".

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama