Okropne czasy przeżywo tereźniejsze pokolynie!
Nic, jeny o wojnach ludzie godają i wojny cięgiem sie kajś prowadzi, w Ameryce (Boliwja i Paragwaj), w Azyji (Chiny) a pomału i w Afryce (Abesynja i Włochy). W inkszych krajach, osobliwie zaś w naszyj staryj Europie rodacy sami sie między sobą katrupią, jak to niedowno tymu było w Austryji, Hiszpaniji a potym w Grecyi. Czamu sie to ludzie nie mogą zgodzić? Kiby pamiętali i do serca se wzięli słowa Zbawiciela „Pokój wam!”, jakiemi według Ewangelji św. z ostatnij niedzieli Chrystus Zmartwychwstały powitoł uczniów swoich, toby nie było takigo zgorszynio, wojen i bjydy na świecie. Ale cóż — są wszędy i wdycki ludzie, kierzy nie chcą pokoju, a czym wyżyj są postawieni i czem większo moc mają, tym mynij im sie tyn pokój podobo, bo chcieliby dojść jeszcze wyżyj, a w pokoju, to jest po sprawiedliwości, tego zrobić nie poradzą. Skiż tego to tak nie cierpią Kościoła katolickiego, bo pokój ludziom głosi, skiż tego to tak katolików w Rusyji, Meksyku i inkszych krajach, jak terazki naprzykłod pod Niemcym prześladują, bo myślą, że jak zburzą Kościół i cały noród na strona bezbożników przyciągną, prędzyj z takim bezbożnym norodym bydą mógli ciągnąć na wojny, aby i kajindzij pokój burzyć. Nojlepij widzymy to terazki u Niemców. Nojwyżsi ich przywódcy wynokwjyli jakoś nowo wiara pogańsko, kiera nie uznaje Chrystusa Pana, ani zbawienio wiecznego, ani żodnego inkszego ważnego przykozanio, nie uznaje równości wszystkich ludzi i ras, jeno jedna rasa niemiecko, że Niemcy są norodem wybranym i że jest jedyn jeno Bóg (abo prędzyj bożek), to jest Bóg niemiecki. W Niemcach jest już bezmała jak w Meksyku, bo po roztomaitych heresztach zawarto już poraset księży, zabroniono roztomaite organizacje katolickie i zakozano drukować katolickie gazety. I czym bardzyj w Niemcach szerzy sie niedowiarstwo, tym więcyj tyż tam o wojnie godają, na wojna sie sposobią i przez to cołki świat niepokoją. Nie byda sie ta więcyj o tym rozpisowoł, bo wszyjscy możno z gazet wjycie, jak rzecy te stoją. Jedna rzec jednak w związku z tym musza podkryślić, a to ta, iże czym więcyj w Niemcach ludzie wyrzykają się wszechmocnego Boga niebieskiego, tym więcyj, taksamo jak poganie, w boga ziemskiego wierzą i mu bosko cześć oddają. Takim bogiem był u Rzymian za czasów Chrystusa kożdy cysorz rzymski, naprzykłod Neron, tyn sławny prześladowca chrześcijan, w niedownych zaś czasach w Chinach był takim bogiem tyż cysorz a w Japonii do terazka jest każdorazowy cysorz Mikado.
W Niemcach takim bogiem pomału staje sie Hitler. Nie wierzycie? Tóż przeczytejcie se jako gazeta codzienno z ostatnij niedziele! W telegramie z Berlina pod datą 27 kwietnia donosi tam Polska Agencja Telegraficzna, iże w Berlinie odbyło sie wielgie zebranie zwolenników nowopogańskij wiary niemieckij, i że na tym wiecu jakiś profesór Hauer, jedyn z apostołów tyj nowyj wiary, pedzieć mioł dosłownie: „Bóg objawił się w postaci wodza narodu niemieckiego Hitlera, jak również w czynach jego”. Inkszemi słowami znaczy to, że Bóg wcielił sie w Hitlera, że przyjął jego postać, że zatem Hitler jest... bogiem! Daleko doprowdy dojść już musieli Niemcy, nawet ich profesorowie, jeżeli takie bzdury przed światem głosić i w takie blużnierstwa wierzyć mogą! Ale pado jakieś przysłowie, że kogo Bóg chce ukorać, tymu rozum odbjyro... Zato, na szczęście, Bóg ośwjyco i ku Sobie prowadzi inksze, mynij uparte norody.
We Francyji noprzykłod tyż przed 30 lotmi było prześladowanie Kościoła i dotąd jest tam rozdział między Kościołem i państwem, ale Francuzi od czasu, jak sie w ostatnich latach jednego po drugim pozbyli pomału wszystkich większych masonów, kierzy w regjyrunku i w państwie wielka moc mieli, nabjyrają coraz więcyj rozumu i zaś sie z papjyżym chcą pogodzić. Jeno patrzyć, jak bydzie podpisany Konkordat! Że to nie są żodne bery widać nojlepij stąd, iże w tych dniach zakończynie Roku Świętego odbyło sie nie w Rzymie, ale na rozkaz Ojca św. w Lourdes we Francyji, dokąd Ojciec św. posłał jako swego zastępcę nojwyższego godnością i władzą kardynała, swego sekretarza stanu, czyli niejako prezydenta ministrów abo kanclerza, Pacelli’ego. Tak to robota bezbożników w katolickij Francyji, kiero już od tela lot w swyj mocy mieli, w nic sie obróciła, i tak tyż sie stanie w inkszych krajach, w kierych sie roztopjyrzają masoni i inksi bezbożnicy, bo Kościół Chrystusowy stał, dotąd stoi i według Ewangełji św. po wszystkie czasy bydzie jak opoka, kieryj bramy piekielne nie zwyciężą.
Wasz Stach Kropiciel
„Gość Niedzielny”, nr 18/1935








