GN 47/2020 Archiwum

Lustro

Ten moment, gdy w chwilach duchowych zawirowań brakuje ci słów i zdumiony odkrywasz, że… w Psalmach jest wszystko. Cała paleta emocji i uczuć. Krzyk i śpiew, skowyt i uwielbienie, bezradność i doświadczenie wszechmocy. I okazuje się, że „z głębokości” nie woła już król Dawid, ale Jan Kowalski…

Krzyczałem, aż w końcu zabrakło mi słów. W czasie największego kryzysu, który objawił się na wielu płaszczyznach, znajomy kapłan podpowiedział, bym czytał po kolei psalmy. Czytałem, choć początkowo wydawało mi się, że kartkuję książkę telefoniczną, a słowa odbijały się ode mnie. Dopiero po czasie, gdy zaczęły we mnie rezonować, zorientowałem się, że to zapis mojej skargi, mojej historii. Pamiętam, jakim odkryciem była dla mnie intuicja Psalmu 84: „Przechodząc doliną Baka, zamieniaj ją w źródło”. Podpowiedź, że „Baka” po hebrajsku oznacza „łzy”, okazała się kwintesencją chrześcijaństwa: przekuwaniem tego, co przeklęte, w błogosławieństwo, zranień w perły. Spokoju nie dawało mi słowo z Psalmu 34: „Raduj się w Panu, a On spełni pragnienia twojego serca”. Dotąd myślałem, że spełnia jedynie potrzeby i modliłem się o to, „by do pierwszego starczyło”. Psalmista podpowiadał jednak wyraźnie, że chodzi o coś większego, bardziej intymnego. O pragnienia i marzenia.

Przeskanowana

– Zawsze wielkim ukojeniem i takim miękkim lądowaniem jest dla mnie Psalm 139 – opowiada Maja Sowińska, która wydała przepiękną płytę uwielbienia „Bojaźń”. – „Przenikasz i znasz mnie…”. On zna MNIE! Pan kosmosu, który skanuje wszystko, studiuje także mnie, i to z miłości, z pasji. „Gdybym nawet doszła do końca, jeszcze jestem z Tobą”. Taka niezwykła, „obłapiająca” świadomość, że On jest, jest dla mnie, a ja dla Niego. W intymności i w szczegółach…

DoDoskonale pamiętam te słowa Ulfa Ekmana. „Każdy ma swe racje, ale tylko Bóg ma prawdę. Nie udowadniajmy za wszelką cenę swych racji. W czasach zawirowań, niepewności, walk proszę, usiądźcie i powtarzajcie za mną słowa Psalmu 131. On zawsze przynosi ukojenie” – prosił były pastor Kościoła Livets Ord. I zaczął recytować: „Panie, moje serce się nie pyszni i oczy moje nie są wyniosłe. Nie gonię za tym, co wielkie, albo co przerasta moje siły. Przeciwnie: wprowadziłem ład i spokój do mojej duszy. Jak niemowlę u swej matki, jak niemowlę – tak we mnie jest moja dusza”.

Zapadła cisza jak makiem zasiał.

Cały ja!

– Wiesz, ja jestem z tych, którzy do Ziemi Świętej idą 40 lat, a nie dwa tygodnie – opowiada z łobuzerskim uśmiechem Kuba Blycharz, lider znakomitego NiemaGotu (za dwa miesiące nowa płyta!). – Jest jeden psalm do mnie i o mnie. Gdy go przeczytałem, długo we mnie rezonował. To Psalm 107. Mam go w wydaniu Edycji św. Pawła i bardzo dotyka mnie to tłumaczenie. Przywołane są tu historie ludzi, który błądzą, ocierają się o śmierć, wołają z tej otchłani i w niej doświadczają wybawienia. Każda z tych czterech opowieści jest moją historią. Oto moje CV: „Jedni błądzili po bezwodnej pustyni, nie znajdując drogi do zamieszkałego miasta, byli głodni i spragnieni, mdleli z osłabienia, w swej udręce wołali do Pana, a On ich wybawił z ucisku i powiódł ich prostą drogą, tak że doszli do miasta zamieszkałego”. Potem jest opowieść o tych, którzy „siedzieli w mroku i cieniu śmierci, skuci nędzą jak żelazem, gdyż buntowali się przeciw słowom Boga, a radami Najwyższego gardzili”. Cały ja! Dalej są opisani „ci, którzy marnieli z powodu buntu”. Czuję się wywołany do tablicy. To znów o mnie. Bóg opisuje moje życie wprost. Mówi: „Kuba, znam cię dobrze, widzę cię i… doskonale rozumiem. Zapraszam cię na sąd polegający na stanięciu w świetle, które uwalnia”. Na końcu psalmu podane jest lekarstwo: „Cierpieniem skruszył ich serca, osłabli, a nikt im nie pomógł. Wołali do Pana, a On ich wybawił z ucisku”.

Nie wiem, na ile mnie znasz, ale chyba zdążyłeś się zorientować, że w głowie to ja mam naprute… Gdy Bóg do mnie przyszedł, powiedział mi jedno: kogo jak kogo, ale Mnie możesz być pewnym. Nie ma w moim sercu rzeczy, które mogłyby być dla Niego tajemne i które prześwietlone Jego światłem mogłyby ubezskutecznić Jego miłość. Bardzo uwalniające doświadczenie! Jestem dla niego miły, jest mną zafascynowany. Skąd o tym wiem? Z psalmu. Czytam w nim obietnicę: „wszelka nieprawość zamknie usta”. Pamiętam pewien koncert. Stanąłem w świetle reflektorów i opowiadałem, że „zwyciężamy dzięki krwi Baranka i słowu naszego świadectwa”, a jednocześnie analizowałem swoje serce i czułem, jak bardzo jest ono nieprawe. Rozdwojenie. Czy mam prawo mówić o Świętym Chrystusie, czy ze względu na własną nieprawość powinienem zamilknąć? Opowieść o mojej niegodności to mój chleb powszedni. Chyba od niego tak się roztyłem. (śmiech) I wtedy na tej scenie dotarło do mnie, że ja poprzez głoszenie prawdy o Jego usprawiedliwieniu zamykam usta nieprawości. Zamykam jej usta, gdy mówię o Nim, a nie o sobie. O tym jest Psalm 107…

Krzycz!

– Często ma ojciec świadomość, że w psalmach woła o. Michał Zioło a nie król Dawid? – zapytałem trapistę. – Coraz częściej – odpowiedział. – Bardzo sobie nie ufam. Gdy zaczynam wołać do Boga, trwa to bardzo krótko. Modlę się psalmami, bo są do bólu prawdziwe. Pełne krzyku, bólu, przemocy. Pasują jak ulał. Naprawdę nie muszę uciekać w spontan. To odtrutka na moją „mojość”. Zerknijmy na psalmy. Przecież my się w nich wydzieramy! „Ratuj! Krzyczę z głębokości!”. A co, On nie wie? Wie.

– Kiedyś myślałem, że nie można śpiewać „na wyrost”. Myślałem, że muszę opowiadać ze sceny „akuratnie”, na tyle, na ile mnie stać. Ale gdy przeczytałem książkę Dietricha Bonhoeffera „Psalmy. Modlitewnik Biblii”, dotarło do mnie, że niekoniecznie mam rację – opowiada Mate.O, jeden z najważniejszych artystów rodzimej sceny tworzonej przez chrześcijan. – Ten luterański duchowny pisał, że dusza nie chce się modlić tym, co jest jej niewygodne, czemu wola nasza nie chce się poddać. A jednak posłusznie modląc się słowami psalmów, wypowiadamy słowa, które zmieniają naszą rzeczywistość. I wtedy powiedziałem sobie: muszę mówić pewne rzeczy na wyrost. Jeżeli są zgodne z prawdą, ze słowem Bożym, z Jego pragnieniami, to przyniosą wiele dobrego. Bóg dokończy to, co rozpoczął. Mamy przywilej dziękować Mu w każdym położeniu. Także w bardzo trudnym doświadczeniu. Psałterz to nie tylko dziękczynienie i uwielbienie, ale też błaganie, pokuta, skarga, krzyk. A to wszystko przed Panem Bogiem…

Małgosia woła z głębokości

„Z głębokości wołam do Ciebie”. Często Małgosia Hutek jest w tym miejscu? – Bardzo często. To moment prawdy o mnie – opowiada wokalistka, która z jazzowym składem Atom String Quartet nagrała świetną płytę „Psalmy”, a przed tygodniem stanęła na ślubnym kobiercu. – Przestaję udawać, że jestem silna. I zaczynam wołać z dna. Z głębokości. Z dnia na dzień mam coraz mocniejsze doświadczenie, że bez Niego jest kiepsko. Rozsypuję się… Uczę się tego, że uwielbienie jest decyzją. Emocjonalność odchodzi na dalszy plan. Coraz częściej w czasie modlitwy nie odczuwam żadnych emocji. Myślę, że to normalne. To naturalna droga. Czy mam swoje ukochane fragmenty, przy których łamie mi się głos? Naturalnie! Do łez poruszają mnie słowa: „Boże, mój Boże, szukam Ciebie”, o poszukiwaniu w ciemno, bez oparcia. Wiedziałem, że ten psalm jest o mnie. Że to moja opowieść.

– W jednej z podhalańskich wiosek żył człowiek, który, gdy deszcz zalał mu porządnie siano, potrafił rzucać tym sianem w stronę do nieba i wołać: „Boże, takie siano to sobie sam zjedz, bo krowy na pewno nie będą tego jadły” – opowiadał mi ks. Wojciech Węgrzyniak. – W dzieciństwie myślałem, że to jakiś bluźnierca, ale im dłużej żyję i im bardziej czytam Biblię, przekonuję się, że ten człowiek miał autentyczną relację z Bogiem.

Czy Pan Bóg nie obraża się, słysząc tak bezczelne słowa? – pytam krakowskiego biblistę. – Większą bezczelnością jest chyba mówienie do Niego w kościele: „Pan mym pasterzem, nie brak mi niczego”, a po wyjściu z Mszy narzekanie, jak to nam wielu rzeczy brakuje. Gdyby Bóg obrażał się na takie słowa, nigdy nie pozwoliłby napisać w psalmie: „Boże mój, czemuś mnie opuścił” (Ps 22) albo „Ocknij się! Dlaczego śpisz, Panie? (Ps 44). Objawiłby się autorom natchnionym i powiedziałby: „Nie pisz »czemuś mnie opuścił«, ale »czemu czuję się, jakbyś mnie opuścił«”. Nie pisz „dlaczego śpisz”, bo ja nigdy nie śpię! To Psalm 44 robi na mnie największe wrażenie, nie tylko dlatego, że padają tam słowa: „Ocknij się! Dlaczego śpisz, Panie? Przebudź się! Nie odrzucaj na zawsze!”, ale przede wszystkim ze względu na logikę tego psalmu. Najpierw autor opowiada, jak Bóg pomagał jego narodowi w przeszłości dawnej i bliższej, potem przechodzi do dramatycznego opisu, w którym zarzuca Mu: „odrzuciłeś nas i zawstydziłeś, i nie wyruszasz już z naszymi wojskami”, „na rzeź nas wydałeś”, „sprzedałeś swój lud”. Kiedy w końcu mówi: „Wszystko to na nas przyszło, a jednak myśmy nie zapomnieli o Tobie i nie złamaliśmy Twego przymierza”, dramat osiąga zenit. Psalmista wyrzuca Bogu, że opuścił swój lud, który Boga nie opuścił. To tak jakby powiedzieć: „Boże, my byliśmy Ci wierni. A Ty co?”.

Rozbrojone demony

Jak czytać psalmy złorzeczące? Jak ma się nimi modlić chrześcijanin wezwany do nadstawiania drugiego policzka? – Starotestamentowe złorzeczenia świadczą o tym, że religijność i moralność Izraela rozwijały się stopniowo – wyjaśnia ks. prof. Mariusz Rosik. – Złorzeczenia w psalmach są odzwierciedleniem tego stopniowego rozwoju, nie można ich jednak oceniać z punktu widzenia moralności nowotestamentalnej. Bo ta jest zgoła odmienna. Jej piewcą jest Paweł, który – choć wychowany na psalmach – porzucił drogę złorzeczenia i wzywa do błogosławienia prześladowców. Czy więc psalmami zawierającymi złe życzenia nie należy się modlić? Mądre rozwiązanie znalazł w tym względzie św. Augustyn, zachęcający, by zawarte w psalmach złorzeczenia odnosić nie do grzesznika, który przecież zawsze ma szansę na nawrócenie, lecz do demonów, które wciąż atakują chrześcijan.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także