Nowy numer 43/2020 Archiwum

"Wyznania" św. Augustyna - the best of...

"Stworzyłeś nas, Panie, jako skierowanych ku Tobie. I niespokojne jest serce nasze, dopóki w Tobie nie spocznie" - te słowa otwierające "Wyznania" św. Augustyna znam od dawna. Ale dopiero niedawno w całości przeczytałem tę księgę - dzieło najwybitniejszego myśliciela pierwszego tysiąclecia chrześcijaństwa, którego 28 sierpnia wspominamy w liturgii Kościoła.

Oto garść zakreślonych przy tej okazji fragmentów, z konieczności wyjętych z kontekstu. W nawiasach podaję ich lokalizację (numer księgi i rozdziału), by w razie potrzeby łatwiej było do nich dotrzeć.

•    Zupełnie nie byłoby mnie, gdyby Ciebie nie było we mnie! (I,2)

•    Ciasna to chatka - dusza moja. (I,5)

•    Upadla się dusza, kiedy się od Ciebie odwraca i poza Tobą szuka tego, co w czystości i jasności może znaleźć tylko wtedy, gdy do Ciebie powraca. (II,6)

•    Wyczerpywałem się w niemoralności i daleko zaszedłem po drodze ciekawości bezbożnej, oderwawszy się od Ciebie; dotarłem aż na dno zwątpienia i w sam gąszcz podstępnych kultów diabelskich. (III,3)

•    Dzięki Twemu miłosierdziu imię Syna Twego, mego Zbawcy, już z mlekiem matki moje serce w dzieciństwie wchłonęło w siebie pobożnie i bardzo głęboko przechowywało. I jeśli gdzieś brakło owego imienia, to choćby dzieło miało najwytworniejszą formę literacką i głosiło rzeczy prawdziwe, nie mogło porwać mnie całego. (III,4)

•    Ty byłeś bardziej wewnątrz mnie niż to, co we mnie było najbardziej osobiste, a zarazem wyżej nade mną, niż mogłem myślą sięgnąć kiedykolwiek. (III,6)

•    Na pewno nigdy i w żadnym miejscu nie jest to niewłaściwe: kochać Boga z całego serca, całej duszy i z całej myśli i kochać bliźniego jak siebie samego. Dlatego grzechy przeciw naturze, jak te, które popełniali sodomici, wszędzie i zawsze. zasługują na potępienie i karę. Choćby je popełniały wszystkie ludy, wszystkie byłyby na mocy prawa Bożego uznane za tak samo zbrodnicze. Bóg bowiem nie stworzył ludzi do tego, żeby się sobą w taki sposób posługiwali. (III,8)

•    W owych latach żyłem z kobietą niezwiązaną ze mną prawnym małżeństwem, na którą natrafiła moja niekierująca się roztropnością namiętność. Ale miałem tylko tę jedną kobietę i dochowywałem jej wierności. W tym związku mogłem przez własne doświadczenie poznać, jaka jest różnica między prawdziwym małżeństwem, zawieranym w celu wydania na świat potomstwa, a związkiem zawieranym w celu zaspokojenia namiętności, w którym rodzą się dzieci także niechciane – ale gdy się urodziły, to już się je kocha. (IV,2)

•    Nie wahałem się też przed zasięganiem rad u oszustów zwanych astrologami. Oni wprawdzie nie składają ofiar ani nie zanoszą modłów do żadnych duchów, aby się udała wróżba, ale prawdziwa pobożność chrześcijańska stanowczo odrzuca to, co robią. Dobrze jest bowiem sławić Ciebie, Panie, i mówić: „Zmiłuj się nade mną, ulecz duszę moją, bo zgrzeszyłem przeciw Tobie", i nie wykorzystywać Twej pobłażliwości dla zapewnienia sobie swobody grzechu, lecz raczej pamiętać o słowach Pańskich: „Oto wyzdrowiałeś; już więcej nie grzesz, aby ci się co gorszego nie zdarzyło". Ta zasada jest podstawą naszego zbawienia. Astrologowie zaś starają się ją obalić. Mianowicie mówią: „Niebo cię obarczyło przymusem grzeszenia". Albo: „Wenus tego dokonała". Albo Saturn czy Mars. Wszystko zaś po to, aby człowiek - ciało i krew, pyszna zgnilizna - stał się niewinny. Aby można było zrzucić winę na Stwórcę i Rządcę nieba i gwiazd. (IV,3)

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL