Nowy numer 39/2020 Archiwum

Ślepi przewodnicy

Zbuntowani kapłani lub inni nieposłuszni przywódcy religijni pociągają za sobą ludzi, którzy widzą w nich proroków. Czy karmienie się ich naukami i korzystanie z ich posług przynosi błogosławieństwo?

To było ponad dwie dekady temu. Jeździli ze Śląska całą rodziną „z pielgrzymkami” do Oławy, na miejsce rzekomych objawień. Nie obchodziły ich wielokrotne upomnienia, przestrogi i zakazy, które wydawały władze kościelne archidiecezji wrocławskiej. Nie robili sobie nic nawet z tego, że po założeniu przez „wizjonera” nieuznanego przez Kościół Stowarzyszenia Ducha Świętego kuria zastosowała wobec opornych karę interdyktu. Podstawą był kanon 1374 prawa kanonicznego. Brzmi on: „Kto zapisuje się do stowarzyszenia działającego w jakikolwiek sposób przeciw Kościołowi, powinien być ukarany sprawiedliwą karą; kto zaś popiera tego rodzaju stowarzyszenia lub nimi kieruje, powinien być ukarany interdyktem”.

Interdykt to – obok suspensy i ekskomuniki – jedna z kościelnych tzw. kar poprawczych. Osobom ukaranym w ten sposób nie wolno sprawować sakramentów świętych ani w nich uczestniczyć.

„A zatem kapłani sprawujący sakramenty święte w ramach Stowarzyszenia Ducha Świętego w Oławie, a także w miejscu rzekomych objawień w Oławie, czynią to świętokradzko i niegodziwie, podpadając jednocześnie pod stosowne kary. Wierni świeccy natomiast, uczestnicząc i przyjmując te sakramenty w podanych okolicznościach, czynią to również niegodziwie i świętokradzko oraz ściągają na siebie karę interdyktu, czyli nie mogą w swoich parafiach otrzymać rozgrzeszenia, godziwie przystępować do Komunii św., być rodzicem chrzestnym lub świadkiem bierzmowania, otrzymać pogrzebu katolickiego” – informowała kuria wrocławska w 1999 roku. W komunikacie zaznaczono, że „każdy wierny, który ściągnął na siebie taką karę, może zostać od niej uwolniony tylko przez biskupa diecezjalnego lub przez wyznaczonego przez niego kapłana”.

Dla wielu zwolenników „objawień” nie miało to znaczenia. Również dla wspomnianej rodziny ze Śląska. Ci ludzie powoływali się na niewytłumaczalne zjawiska, jakich byli świadkami, więc wytłumaczyli sobie, że były one pochodzenia Bożego. Nie dali sobie nic powiedzieć. Ale do siebie nawzajem też jakby coraz mniej mówili. A jeśli nawet się odzywali, to z agresją. Podział w rodzinie narastał proporcjonalnie do ekscytacji cudownościami.

Zły owoc był aż nadto widoczny, ale nie dla nich. Oni wiedzieli swoje. I choć fałszywe dzieło w Oławie dawno się już rozpadło, trwają zwaśnieni, w zgorzknieniu, gniewie i neurotycznej pobożności.

Wie swoje

Na stronie kurii w Krakowie, w dziale dot. duchowieństwa, przy nazwisku ks. dr.hab. Piotra Natanka widnieje krótka informacja: „w karze suspensy”.

Suspensę stosuje się jedynie wobec duchownych. Wiąże się z nią zakaz wykonywania wszystkich lub niektórych czynności kapłańskich.

Ksiądz Piotr Natanek został ukarany suspensą 20 lipca 2011 r. przez kard. Stanisława Dziwisza za ostentacyjnie okazywane nieposłuszeństwo. Pomimo wielokrotnie kierowanych do niego kanonicznych upomnień i dekretów dyscyplinarnych, wydawanych z powodu głoszenia przezeń poglądów niezgodnych z nauką Kościoła, kapłan nie podporządkował się. W tej sytuacji kuria krakowska wydała komunikat informujący, że ks. Natanek nie może sprawować żadnych czynności kapłańskich ani wykonywać władzy rządzenia. „Każdy kapłan w dniu święceń przyrzeka cześć i posłuszeństwo swemu biskupowi oraz jego następcom. Ksiądz Natanek temu przyrzeczeniu się sprzeniewierzył” – przypomniano w komunikacie.

Ksiądz Piotr Natanek zlekceważył i to. Uporczywie robi wszystko, czego mu robić nie wolno: odprawia Msze, sprawuje sakramenty, wygłasza kazania. Swoje nauki nagrywa i publikuje w internecie. Zawierają one treści ewidentnie sprzeczne z nauczaniem Kościoła i ośmieszające zdrową pobożność, a jednak karmi się nimi wielu ludzi. Tysiące wyznawców w czerwonych płaszczach przybywa do jego prywatnego ośrodka zwanego Pustelnią Niepokalanów, nie licząc się z duchowymi szkodami, jakie to może za sobą pociągać. A konsekwencje wynikające z korzystania z „posług” księży pozostających w publicznie ogłoszonych karach są poważne.

Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej informuje, że sankcje nałożone na ks. Natanka pozostają w mocy. „Odprawianie przez niego Mszy Świętej wbrew zakazom jest niegodziwe i świętokradzkie, a jego spowiedzi są nieważne” – przypomina Przemysław Radzyński, koordynator biura. „Inicjatywy ks. Piotra Natanka podejmowane są wbrew przełożonym kościelnym i wbrew nałożonym zakazom. Ewentualne środki finansowe nie są gromadzone w imieniu Kościoła – to prywatne inicjatywy ks. Natanka” – wyjaśnia koordynator. Dodaje, że grupa, którą skupia wokół siebie ks. Natanek, nosi znamiona sekty.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także